Wiara – nadzieja- miłość

Wiara – nadzieja- miłość

Wierzyłam kiedyś w Miłość. Zakiełkowała i rosła w siłę. Pielęgnowałam ją, podsycałam, dbałam, czerpałam dla niej wodę źródlaną. Zmagałam się z wiatrem, suszą, deszczem i burzami.
Podnosiłam się i wiązałam połamane gałęzie. Świeciło słońce i pojawiała się tęcza. Mimo moich pragnień i wysiłków Wiara zaczęła umierać. Jej kwiaty opadły, listki poczerniały, gałęzie uschły. Miałam jednak wciąż Nadzieję, że uda mi się wskrzesić we mnie Wiarę w Miłość. Więc z Nadzieją robiłam wszystko, aby Miłość trwała we mnie.
Nadzieja nie pozwalała mojej Miłości odejść. Miłość tliła się, a ja podsycałam ją gorącym oddechem. Z Nadzieją próbowałam poderwać ją do lotu. Starałam się zmusić moje serce do działania, poruszyć je. Chciałam, żeby jeszcze raz zadrżało. Chciałam poczuć w sobie bystry strumień krwi i drżenie całego ciała.
Jednak i Nadzieja nie miała w sobie tyle siły i tyle Wiary by uwierzyć, że się uda. Miłość żyła we mnie jeszcze krótko, jednak jej oddech był płytki, urywany, a oczy stawały się nieobecne, zamglone. A krew krążyła wolniej i wolniej. Nadzieja uschła podobnie jak Wiara. Miłość umarła we mnie śmiercią naturalną.

bajaderka 2009.11.20
Tekst na konkurs w serwisie www.broszka.pl

Share

Written by:

3 883 Posts

View All Posts
Follow Me :