Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-12-31
  • Odsłon:

    365

Sztuka to życie i śmierć ale też i święta…

Sztuka jako odbicie rzeczywistości w człowieczym wymiarze widzenia tego wszystkiego, co dzieje się  wokół ludzkiego postrzegania świata, jest zarazem codziennością jak i świętem. Jest to codzienność widziana i jednocześnie przetwarzana przez twórcę, a jednocześnie święto w doznaniach odbiorcy.  
Człowiek od zarania swego istnienia posiadł sztukę przekazywania tego, co czuje i jak widzi. Dlatego zachowały się prymitywne świadectwa tej szczególnej umiejętności w postaci zapisków skalnych, itp., ale też i dzieła na miarę Michała Anioła czy Leonardo da Vinci, Dantego i innych.. Humanitarny, ponadczasowy wymiar,  odnajduje się właśnie w sztuce, która jest potwierdzeniem prawa do własności
na danym terenie, gdyż odzwierciedla niuanse życia w tym miejscu, gdzie zaistniała.
 „Jaki kamień taki cios… nie dziwi nic…” – śpiewa Edyta Geppert w popularnej piosence – „Jaka róża taki cierń…”. I to też jest sztuka. Śpiew, wykonanie, muzyka i słowa, bo sztuka jest wszechobecna i ściśle powiązana z kulturą kształtującą cywilizacje.
Prawdopodobnie najwyższy poziom kultury wystąpił w okresie starobabilońskim.
Stela z kodeksem Hammurabiego, odnaleziona w 1902 roku w Suzie, przypomina kolumnę. Jest nie tylko dokumentem tamtej rzeczywistości, lecz także wytworem sztuki. Umieszczona nad kodeksem płaskorzeźba, przedstawiająca władcę, jest tego dowodem. Jego oblicze posiada indywidualne rysy, co poświadcza autentyczność wizerunku odbieranego w kontekście sztuki.
Dzięki sztuce możemy poznawać nie tylko starożytne cywilizacje. Sztuka obrazuje wszystko,  co dotyczy człowieka i jego otoczenia. Jest wyrazem duchowości i intelektu. Wspaniale zadomowiła się w codzienności poprzez literaturę, malarstwo, rzeźbę, architekturę, witraże i muzykę. Jej twórcy spowodowali, że stała się wieczna,  po wsze czasy i na zawsze,  dopóki nie ulegnie, jak wszystko inne, zniszczeniu.
W dzieło tworzenia wpisana jest miłość. Bez niej nie powstałoby nic. Potrzeba dużego zaangażowania emocjonalnego, by  coś zrodziło się. Im więcej miłości, tym doskonalsze dzieło. Dowodem na to jest Boże Narodzenie, które po raz kolejny obchodzimy w aureoli sztuki. Cała zewnętrzna otoczka świąt  z nim związanych,  to nic innego jak  maestria najwyższego gatunku. Lata tradycji określiły  kunsztowny model bożonarodzeniowy, a więc mamy żywe i figuralno - ceramiczne stajenki betlejemskie, kolędy, kolędowanie oraz określone rytuały związane z tymi świętami. Wieczerza wigilijna, do której pracochłonnie przygotowują się niemal wszyscy domownicy, stanowi odrębny i niepowtarzalny rytuał związany z mistrzostwem żywej i namacalnej sztuki, której wyrazem jest sceneria temu wszystkiemu towarzysząca – pięknie nakryty wigilijny stół z konkretnymi, obowiązującymi w tym dniu potrawami a w jego tle drzewko świerkowe, strojnie przyozdobione . Tej zewnętrznej otoczce towarzyszą treści duchowe, które są w tym szczególnym dniu najważniejsze.
Dzielenie się opłatkiem w geście pojednania i wzajemnego przebaczenia ma wyjątkową moc w tym dniu. Za sprawą małego Dzieciątka ludzie są sobie przychylni i wybaczający. Należy się jednak zastanowić, na jak długo starczy wszystkim tego modlitewnego, wyciszonego i skierowanego ku zgodzie zamiaru… Bo jeśli w tym zabraknie miłości, to ludzie powrócą do swych dawnych przyzwyczajeń, by znowu za rok, za sprawą Boga,  oczyścić swe przykre przyzwyczajenia. I tak w  kółko. A przecież dzielenie się opłatkiem,  to nie tylko sztuka pojednania, to także jakieś zobowiązanie.
Rzeczywistość jednak pokazuje co innego. . .
 Życie każdego z nas jest takie krótkie i kruche. Lada moment …i zgaśnie jak płomień świecy wskutek powiewu wiatru…
Nie dla wszystkich święta będą łaskawe.
Osoby biedne, samotne, porzucone, chore i te, które los ciężko doświadczył,  będą czuły dyskomfort i smutek. Może potrafimy wykrzesać z siebie choć iskrę miłosierdzia dla nich a może i dla nas samych? Jeśli tak, to potrafimy zaliczyć coś, co nazywa się sztuką życia . Jeśli nie, to sztuka ta nas bezpowrotnie omija.
Hipolit Rzymski jest najstarszym autorem, który pisał
o narodzinach Jezusa.
W 204 roku w komentarzu do Księgi Daniela napisał :
„ Pierwsze przyjście Pana naszego wcielonego, w którym narodził się w Betlejem, miało miejsce ósmego dnia, przed kaledniami styczniowymi, tj. 25 grudnia.”
Tę datę potwierdził historyk rzymski – Sekstus Juliusz Afrykański.
Kardynał Joseph Ratzinger zwrócił uwagę na tę datę w książce – „Duch liturgii”, nawiązując do niej, jako daty obowiązującej  w tradycji judaistycznej, w której uznawana była za dzień stworzenia świata.  
Z  „Lemnis Vitry” – polskiej literatury kulinarnej, dowiadujemy się, że powinna być parzysta para nakryć plus jedna dodatkowa dla niespodziewanego gościa – przybysza, zmarłego lub dzieciątka…
Na wielu stołach znajdzie się miejsce na to trzynaste nakrycie. I to jest piękne, bo pokazuje, że sztuką jest także życie, które kieruje się swymi prawami, które zapisane są w sztuce przetrwania tego, co trudne … Sztuka, rodzi się i umiera żyje i umiera jak wszystko, co nas dotyczy.
 
Krystyna Jadamska - Rozkrut  2010.12.22