Wycieczki / Spotkania

  • Opublikowano:

    2009-05-15
  • Odsłon:

    679

Polsko-litewska codzienność

IM: Główna ulica Puńska, gdzie Litwini stanowią większość mieszkańców, to ulica Mickiewicza, który był przecież wielkim polskim wieszczem...
WL: Nie było mnie tutaj, jak wymyślali nazwy ulic i oczywiście nie miałem na to wpływu, ale sam pomysł mi się podoba. Mickiewicz w jakimś sensie był też Litwinem. W „Inwokacji” do „Pana Tadeusza” nazwał Litwę ojczyzną i z sentymentem pisał o litewskich krajobrazach.. Był i Polakiem, i Litwinem. Ta postać łączy oba narody.

IM: Ilu teraz w Polsce jest tych, którzy Litwę nazywają swoją ojczyzną?
WL: Spis powszechny mówi, że w Polsce mieszka 5,6 tysiąca Litwinów. Ja szacuję, że około 10 tysięcy, z tego 3,6 tysiąca w naszej gminie. W porównaniu do innych mniejszości narodowych mieszkających w Polsce, Litwini stanowią mało liczną grupę – są daleko w tyle za Niemcami, Białorusinami czy Ukraińcami. Są jednak bardzo zwartą grupą narodową.

IM: A ilu Litwinów mieszka w samym Puńsku?
WL: Tysiąc dwieście dziewiętnaście osób to Litwini. To dane sprzed roku, teraz pewnie kilku się urodziło. Staram się być z tym na bieżąco i śledzić, ilu dokładnie mieszkańców ma moja miejscowość.

IM: Skoro trzy czwarte mieszkańców gminy to Litwini, to dlaczego nazwy miejscowości są tylko po polsku? Dlaczego Puńsk a nie Punskas?
WL: Wkrótce pojawią się nazwy miejscowości w języku litewskim. Już jesteśmy w rejestrze MSWiA jako gmina, w której język litewski jest językiem pomocniczym. Czekamy tylko na pieniądze, bo zakup nowych tablic finansuje państwo polskie. Przy wjeździe do Puńska na górze będzie tablica po polsku, na dole – po litewsku. To będzie bardzo miły gest w stosunku do osób narodowości litewskiej, które są przywiązane do swojego języka.

IM: Czym Litwini z Polski różnią się od Litwinów z Litwy? Widzi Pan jakieś różnice kulturowe?
WL: Kiedyś, gdy kontakty kulturowe z Litwą były słabsze, gdy jeszcze nie byliśmy w Unii Europejskiej i trudno przekraczało się granicę, Litwinów z Polski rozpoznać można było po tym, że dodawali litewskie końcówki do polskich słów, na przykład „odkurzaczas”. Teraz, odkąd weszliśmy do strefy Schengen, częściej jeżdżą na Litwę, chociażby na zakupy. Mają ułatwiony kontakt z Litwinami po drugiej stronie granicy. Musieli się nauczyć poprawnie mówić. Chociaż dalej słychać specyficzne regionalne „zaciąganie”.

IM: Bo przecież na Litwie też jest region nazywany Suwalszczyzna, który łączy się z Suwalszczyzną polską...
WL: Tak, na Litwie ten region nazywa się Sudowia lub Suwalkija. Kiedyś cała Suwalszczyzna, ciągnąca się po obu stronach dzisiejszej granicy, zamieszkała była przez plemiona Jaćwingów, które dość późno zostały podbite przez wojska krzyżackie. To kraina pięknych jezior i polodowcowych pagórków. Sama nazwa Suwalszczyzna powstała dopiero za czasów carskich, kiedy Suwałki stały się ważne, bo tam była gubernia. Cały ten obszar pogranicza polsko-litewskiego nazwano Suwalszczyzną. Polacy często jednak nie wiedzą, że Suwalszczyzna ciągnie się też na Litwie. A tam jest równie ładnie, jak w części polskiej.

IM: A czym Litwini mieszkający w Polsce różnią się od swoich polskich sąsiadów? To w końcu dwie różne grupy etniczne – Polacy są Słowianami, a Litwini – należą do grupy narodów bałtyckich.
WL: W zasadzie niczym się od siebie nie różnią. Wprawdzie są to dwie różne grupy etniczne, ale kiedy żyje się obok siebie od wieków, ludzie z różnych kultur stają się sobie bliscy i upodobniają się do siebie. To widać w sposobie życia, wychowywania dzieci, w życiu społecznym i religijnym.

IM: Ale Litwini, którzy mieszkają w Polsce, mają poczucie silnej odrębności kulturowej. Pielęgnują swoje tradycje, porozumiewają się między sobą po litewsku. Jak to się dzieje, że zupełnie nie poddają się kulturowej asymilacji?
WL: Wszystkie mniejszości narodowe trzymają się razem. To pomaga zachować odrębność i pamiętać o własnej tożsamości. Litwini w Polsce zrzeszają się w różne grupy i stowarzyszenia. Takie grupy powstają bardzo spontanicznie. Ludzie łączą się na podstawie wspólnych zainteresowań i umiejętności. Prężnie działa Stowarzyszenie Litewskiej Kultury Etnicznej w Polsce oraz Dom Kultury Litewskiej w Puńsku. Litwini cały czas mają świadomość tego, że wspólne działania są bardziej skuteczne, jeżeli chodzi o przechowanie litewskiej kultury i języka. Mamy kilka grup muzycznych, teatralnych. W Puńsku często są jakieś koncerty, festiwal poetycki, festiwal teatrów stodolanych. Szczególnie w sezonie wakacyjnym cały czas mają miejsce jakieś wydarzenia kulturalne.

IM: A uczestnicy tych wydarzeń to tylko Litwini, czy też Polacy?
WL: Ostatnio Polacy coraz bardziej się interesują tym, co się dzieje w społeczności litewskiej. Oczywiście, jest mnóstwo turystów z całej Polski, których interesuje nasza kultura. Ale najbardziej cieszę się z tego, że nasi sąsiedzi – Polacy z okolicznych miejscowości – coraz częściej pojawiają się na imprezach organizowanych przez Litwinów.

IM: Kultywowanie litewskiej tożsamości koncentruje się w dużej mierze na działaniach związanych z kulturą ludową.
WL: To prawda. Już od najmłodszych lat litewskie dzieci mają możliwość nauki tradycyjnych litewskich tańców i pieśni. Uczą się tego w szkołach, ale zanim zaczną chodzić na regularny kurs, podśpiewują sobie w domu. Babcie uczą wnuki pieśni obrzędowych, związanych z pracą w polu, życiem codziennym. Litewskie pieśni ludowe z tego rejonu zostały zebrane przez etnografów. Zawsze jest możliwość nauki z nut. Mamy zresztą w Puńsku filię Suwalskiej Szkoły Muzycznej II stopnia, gdzie młodzież chętnie uczy się gry na instrumentach. Ale oczywiście lepiej, gdy tradycja przekazywana jest w żywym kontakcie międzypokoleniowym.

IM: Między sobą Litwini porozumiewają się po litewsku. W Puńsku na ulicy słychać litewski. Tak samo w Sejnach i innych okolicznych miejscowościach.
WL: W litewskich domach mówi się po litewsku. Poza tym mamy szkoły z litewskim językiem nauczania. W Puńsku jest litewskie liceum. Ci, którzy chcą znać litewski, przychodzą tu zdawać maturę w języku, którego nauczyli się w domach. Zresztą nasze liceum to jedno z dwóch liceów z litewskim językiem nauczania w Europie - oprócz Litwy oczywiście . I jedyne w Polsce.

IM: Młodzi ludzie kończą liceum i co dalej? Zostają w Puńsku? Wracają po studiach?
WL: Większość wyjeżdża i nie wraca. Po maturze jadą na studia na Litwę – do Wilna lub Kowna – i tam zostają. To normalne, że chcą żyć w kraju, z którym czują narodowościowe więzi. Ale nam tu, wśród mniejszości litewskiej w Polsce, brakuje młodych ludzi, którzy byliby liderami życia społecznego i kulturalnego. Staramy się ich przyciągać, ale duże miasta są dla nich bardzo atrakcyjne.

IM: Czy Polacy mieszkający na Suwalszczyźnie znają litewski? W końcu żyją obok Litwinów, którzy mówią zupełnie innym językiem.
WL: Wiele szkół wprowadza litewski jako dodatkowy język, ale korzystają z tego głównie dzieci litewskie. Nauka litewskiego jest dla Polaków bardzo trudna. Ten język nie ma nic wspólnego z językami słowiańskimi, wydaje im się dziwny i trudny do przyswojenia. Poza tym Litwini mieszkający w Polsce znają przecież język polski, więc swobodnie porozumiewają się z sąsiadami. Gdyby jednak zebrała się grupa Polaków, którzy chcieliby chodzić na kurs litewskiego, bez problemu stworzymy takie zajęcia. Ale do tej pory nie było takiej potrzeby, bo nie było chętnych.

Rozmawiała IM 2008.09.11