Polska sztuka / Poezja / Współczesność powoj.

  • Opublikowano:

    2009-11-09
  • Odsłon:

    304

Poeta „jak Minerwa z głowy Jowisza wyskakujący zupełnie zbrojny” - Tadeusz Różewicz

Tadeusz Różewicz urodził się 9 października 1921 roku w Radomsku. "O godzinie 9 urodził mi się syn. Trochę byłam rozczarowana, bo bardzo pragnęłam córki. Dzieciak urodził się zdrowy, tłuściutki, miał długie czarne loczki, które sięgały do połowy szyi" - tak wspominała narodziny swego syna matka poety. Był drugim z trzech synów; Tadeusz miał starszego od siebie brata Janusza i młodszego Stanisława, który obecnie jest znanym reżyserem filmowym. Ojciec Władysław był niższym urzędnikiem sądowym, natomiast matka Stefania Maria z Gelbardów zajmowała się domem. W ich domu żyło się skromnie. Oto fragment wspomnień z dzieciństwa: "Kiedy byłem małym chłopcem, czytywałem ze starszym bratem bajki, potem opowiadania o Indianach, kowbojach, detektywach. Nocą nakryci pierzyną lub kołdrą, czytaliśmy przy lampce kieszonkowej, żeby mama nie zobaczyły". Wraz z bratem studiowali poezję polską: Leśmiana, Iłłakowiczówny, Juliana Przybosia... Parodie tych autorów młody poeta opublikował w "Czerwonych Tarczach", pisywał też do "Pod znakiem Marii". Jego starszy brat stanowił dla niego wzór i stał się dla niego pierwszym nauczycielem - on pierwszy publikował swoje wiersze.

Tadeusz Różewicz uczęszczał do gimnazjum im. Feliksa Fabianiego, po której zakończeniu zdawał egzamin do Liceum Pedagogicznego w Piotrkowie Trybunalskim, jednak oblał go z powodu śpiewu. W następnym roku zdał do Liceum Leśnego, ale wojna zmusiła go do zrezygnowania z dalszej nauki. Zaczął pracować jako goniec i magazynier, potem został uczniem stolarskim w Fabryce Mebli Giętych.

Jego brat, Janusz, wciągnął Tadeusza w konspirację. Został skierowany do podchorążówki, gdzie szkolił się przez pół roku. Latem 1943 roku powołano go do oddziału leśnego. Z bronią w ręku pod pseudonimem Satyr walczył do 1944 roku. Za swą służbę partyzancką po wojnie był trzykrotnie odznaczany. Jego poezja była tak podziwiana przez partyzantów, że dowódca oddziału odkomenderował go na tydzień do napisania większego tekstu.

W 1944 roku powstały "Echa leśne" uważane za właściwy debiut literacki Różewicza. Zbiorek zawierał historie kilku śmierci partyzanckich, kronikę walk oddziału oraz humor partyzancki - utrzymany był więc w duchu patriotycznym. Można wyraźnie zauważyć zamiłowanie młodego poety do dzieł Słowackiego i Żeromskiego. Ów tekst był odbijany na powielaczu i rozprowadzany przez sieć kolportażu. Przepisywała ten zbiorek kurierka konspiracyjna, przyszła żona poety, Wiesława Kozłowska. "Ta mała książeczka nie została napisana przy zielonym biurku przez urzędnika ani przez zawodowego dziennikarza. Pisał ją żołnierz jednego oddziału partyzanckiego Armii Krajowej. Nie szukaj w tej książeczce pięknych słów, kunsztownych okresów, patetycznych zwrotów - szukaj żołnierskiego serca, które jest otwarte, proste i gorące..." - tak napisał Tadeusz Różewicz we wstępie do tomiku wierszy. W czerwcu 1944 roku gestapo aresztowało brata Janusza i po wyroku śmierci rozstrzelano go wraz z innymi przywódcami oddziałów. Był to wielki cios dla młodego Tadeusza.

Po wojnie zamieszkał z rodzicami w Częstochowie. W roku 1945 zapisał się na wydział historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (studiów jednak nie ukończył), jednocześnie współtworząc inteligencję w tym mieście - związał się z grupą młodych artystów. W redakcji czołowego pisma literackiego ”Odrodzenie” poznał Juliana Przybosia. Przyjaźnił się z takimi osobistościami jak Tadeusz Kantor, Jerzy Nowosielski, Kazimierz Mikulski, Andrzej Wróblewski, Andrzej Wajda.

Rozpoczął tam następny etap swego jakby trzeciego debiutu. Tadeusz Różewicz zaczął pisać już w 1938 roku. Poza lirykami zaprezentował się jako poeta satyryczny. Wystąpił z repertuarem świetnych parodii m.in. wierszy Kazimiery Iłłakowiczówny i Kazimierza Wierzyńskiego. Drugi etap jego debiutu przypadł na lata wojny w postaci wspominanych już "Ech leśnych". Wojna i okupacja zostawiły głęboki ślad na jego twórczości.

Natomiast trzeci debiut, jedyny, który Przyboś znał, uznał na rewolucyjny. Różewicz był wedle niego poetą, który "jak Minerwa z głowy Jowisza wyskakuje zupełnie zbrojny". Tomiki "Niepokój" i "Czerwona rękawiczka" z 1947 i 1948 wywołały szok ówczesnej poezji. Leopold Staff chwalił go w humorystycznym stylu, zresztą sam korzystał z jego wierszy przy pisaniu swych ostatnich tekstów. Niedługo po wydaniu tomików Różewicza, odpowiedział na nie Czesław Miłosz w tomie "Ocalenie". W 1948 roku Tadeusz otrzymał stypendium im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, ufundowane przez matkę poety, Stefanię Baczyńską. W latach sześćdziesiątych zyskał niesłychaną popularność na przekór krytyce i w sporze z krytyką, która rozpoczęła atak, a zaczął go... sam Julian Przyboś. W 1967 roku doszło do zerwania stosunków między poetami. Zarzucano Różewiczowi "plagiatowanie" zachodniej poezji, komunistyczni krytycy wskazywali na wpływy Eliota, Pounda, Russela. Zwolenników jednak przybywało, a od tego czasu teksty Różewicza pojawiały się na łamach wszystkich pism literackich w Polsce.

Mimo to, Różewicz postanowił uciec przed krytyką, polityką i naciskami - przeniósł się do Gliwic, stawał się coraz bardziej osamotniony. Lata siedemdziesiąte to jawna niechęć do pisarza - przejawiało się to różnymi oskarżeniami, krytyką lub pomijanie go milczeniem. Ale im bardziej Różewicz stawał się w polskiej literaturze pisarzem osamotnionym, tym mocniej rozwijała się jego kariera w świecie.

Za dramatopisarski debiut Różewicza uważa się "Kartotekę". Zaczął robić szkice do tego dramatu około 1957 roku, natomiast pierwodruk i pierwsze wystawienie miały miejsce w 1960 roku. Jest to pierwszy przykład "teatru absurdu" w polskiej literaturze, który niejako zreformował spojrzenie na ten nurt. Poeta inspirował się awangardą paryską, był pod wpływem Samuela Becketta i Eugene'a Ionesco. Pewnego rodzaju antyteatralność owej sztuki wpłynęła znacząco na jej powodzenie - brak tu jedności czasu i miejsca, akcja jest poszarpana, epizodyczna, tak samo jak sam bohater. Bardzo szybko "Kartoteka" weszła do kanonu, choć początkowo odnosiła sukcesy raczej w teatrach studenckich i studyjnych. Krytycy byli niezbyt przychylni dla Różewicza. Jeden z nich, Andrzej Kijowski napisał: " Jako utwór literacki i sceniczny to okropne. Nuda, rozkład, wulgarność, zła poezja, ani jednej myśli." Już w rok po premierze trafiła na deski teatrów w Nowym Jorku i Sztokholmie, a po dwóch latach od premiery wystawiono ją w Schiller Theater w Berlinie Zachodnim.

W ciągu kolejnych lat Różewicz – zgodnie z ideą „dramatu otwartego” – dodawał do „Kartoteki” kolejne sceny. Nową wersję dramatu (z początku lat 90.) autor nazwał „Kartoteka rozrzucona”.

Dziś Różewicz należy do pisarzy polskich najwięcej tłumaczonych i najbardziej znanych w świecie. Ciekawy jest odbiór poezji poety w Chinach. Polonistka i tłumaczka - Ti Li Jun - zauważyła, że twórczość Różewicza, która stoi na antypodach literatury azjatyckiej, jest "bliska mentalności chińskich poprzez tkwiące w niej połączenie tragizmu i śmieszności". Na dowód tego, jak Tadeusz Różewicz jest znanym pisarzem w świecie, było wysunięcie jego kandydatury do Nagrody Nobla. Jego opowiadanie "Opadły liście z drzew" doczekało się realizacji filmowej w 1975 roku w reżyserii Stanisława Różewicza. Krytycy uważają, że Różewicz nadał nowy kształt poezji i to jemu zawdzięczamy nurt odbudowujący sens po tragedii Auschwitz.

Obecnie mieszka we Wrocławiu. Parę lat temu, podczas spotkania ze swoimi czytelnikami na pytanie, co teraz robi, odpowiedział wierszem:

"Odpowiedziałem
nic nie robię
dojrzewałem przez pięćdziesiąt lat
do tego trudnego zadania
kiedy "nic nie robię"
robię NIC
kiedy nic nie robię
jestem w środku
widzę wyraźnie tych
co wybrali działanie
widzę byle jakie działanie
przed byle jakim myśleniem (…)
słyszę jak byle kto mówi byle co
do byle kogo
byle jakość ogarnia masy i elity
ale to dopiero początek"


Jolanta Nowaczyk, 23 sierpnia 2009