Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-03-21
  • Odsłon:

    361

Osiaganie pełni życia

W 1953 roku jeszcze nie dotykałem świata. 1 sierpnia Dali napisał w swoim Dzienniku „Posadziłem brzydotę na swoich kolanach i prawie od razu się zmęczyłem”.

Ekscentryk z motylkami na ostrych wąsikach.

Nie lubimy brzydoty. Unikamy starości. Chowamy się przed biedą. Nie zauważamy klęczącej nędzy. Choroba odraża. Nieapetyczność i problem są kłopotami a na nie, najlepszym sposobem jest ucieczka.

Kiedyś nie było szklanych domów czas mierzyły inne zegary.  Życie trwało krócej. Było ciężej, bo techniczny rozwój nawet nie pachniał w oddali. Książki, legendy, pieśni były mediami, które w żółwim tempie niosły dobrą i złą nowinę. Przez krainy przelewały się wojny pozostawiając za sobą łzy i cmentarze.

Może dlatego tak bardzo ceniono życie i wszystkie atrybuty z nim związane pielęgnowano.  Rodzina, wielopokoleniowość i szacunek dla mądrości i doświadczenia były naturalne. Atrakcyjność fizyczna miała oczywiście wartość, ale krótkotrwałą. Tymczasem doświadczenie życiowe gromadzone, aż do sędziwego wieku, choć nie dane wszystkim, tworzyło autorytety.

Naturalne relacje społeczne  tworzyły stabilną hierarchiczną strukturę rodziny, w której każdy element miał swoje miejsce i przeznaczoną mu rolę. Zapewne,  uwierającym mógł się zdawać purytanizm i wykorzystywanie pozycji przez układ zależności w grupach społecznych. Tragiczne były czasy, gdy zastraszanie przejawiało się płonącymi stosami i lochami Inkwizycji.

Jednak w tym surowych i okrutnych czasach życie ludzkie miało ustalona kolejność. Po narodzinach silne jednostki trwały, by wchodzić w dorosłe życie  i wypełniać swój los. Jednak dożywając sędziwego wieku uzyskiwano status starca. To oznaczało wyjątkowe miejsce, bo starość była równoznaczna z mądrością. Starca radzono się a opinia wypowiedziana była ważna i liczono się z nią. Nie liczył się wygląd. Właściwie był on drugoplanowy. Może dlatego, że społeczeństwo nieświadome higienicznych wartości oraz nie posiadające dzisiejszej wiedzy farmaceutycznej żyło po prostu krótko.

Dzisiaj, kiedy siedemdziesięcioletni mężczyzna, czy osiemdziesięcioletnia kobieta są naturalnym stanem i coraz częściej przekraczamy setnych urodzin, wydłuża się naturalnie okres fizycznej i psychicznej aktywności.  Dostępność do informacji i wiedzy są tak powszechne, że posiadając ją zaczynamy tracić samokontrolę i wpadamy w pułapkę zadufania. Pozornie pragniemy autorytetów, ale niemal natychmiast później ta potrzeb jest zastępowana samozadowoleniem i bezkrytycznym eksponowaniem swoich „obiektywnych” ocen.  

Czyż tak właśnie nie dzieje się obecnie w okresie tzw. kryzysu?

Jeszcze przed chwilą w owczym pędzie windowaliśmy w górę ceny akcji, udziałów, funduszy. Jeszcze nie tak dawno, podejmowaliśmy decyzje o  zawarciu umowy kredytowej na 30, czy 40 lat z naiwnością klienta MacDonalds. Wiedzieliśmy najlepiej i bez zachowania umiaru beztrosko kupowaliśmy życie na kredyt. Teraz to rozumiemy. Wszyscy mówią i jeszcze przez kwadrans będziemy o tym pamiętali. Za rok, za dwa, zapomnimy i znowu podkręceni optymistycznymi notowaniami ruszymy po kredyty.

Mamona, piękno, młodość, świeżość a przecież, gdybyśmy wsłuchali się w mądrość naszych starców, to można by uniknąć wielu tragedii. Tymczasem pędzimy, uprawiamy sport, zażywamy suplementy diety, odżywki a zdeterminowani oddaja się w ręce chirurgów plastycznych.

Po co?

Magia młodości i długo rozkładające się silikonowe implanty lub złote nici.

Wiedza i doświadczenie są zbędne. Przedwcześni emeryci pomostowi mają nikłe szanse na powrót na rynek pracy. Zepchnięci, często na własne życzenie, na pomocniczy margines tracą swoja pozycję a w konsekwencji siłę głosu.

A może warto byłoby się zatrzymać na moment. Po co wyważać  po raz kolejny otwarte już drzwi? Może prościej byłoby zapytać osoby doświadczonej. Takie wskazówki skróciłyby naszą wędrówkę i zwiększyły szanse na sukces.

Szacunek dla ludzi starszych, według Konfucjusza, jest najwyższą zasadą moralną. Jest tak, gdyż  pozwala wyjaśniać sens naszego istnienia w świecie. Stanowi ona ważną siłę spajającą stabilne społeczeństwo, jest źródłem pokoju i porządku na świecie.

Tradycja hinduska mówi, że nacisk nie jest położony na fizyczną słabość i nieudolność osób starszych. Istotna jest ich mądrość oraz duchową dojrzałość, które są wzorem prawdziwie ludzkiego serca, bezinteresownie oddanego służbie wszystkim ludziom.

Wspaniałe jest także podejście buddystów, którzy postrzegają starzenie się nie jako upadek, lecz jako wzrost, jako osiąganie pełni życia.

 

AB 2010.03.21