Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-09-11
  • Odsłon:

    247

Gdy w drżeniu listków pamięć przekomarza się z doczesnością…

Podobno prawdziwy mężczyzna buduje dom i sadzi drzewo. A gdy do tego jeszcze ma syna, to już pełnia męskości, bo syn jak drzewo, które korzeniami mocno osadzone w ziemi, pnie się ku górze licznymi gałęziami ku chwale rodziciela. Zgodnie z powiedzeniem – „drzewa sadził dziad, drzewa sadził ojciec, więc i ja posadzę”. W wielu rodzinach ważne zdarzenia udokumentowane były sadzeniem drzewa, które z biegiem czasu stawały się stare, ale ciągle emanowały szczególnym światłem zakorzenionej przeszłości, bo każde drzewo ma swą historię i o czymś mówi, kogoś przypomina.  Nieraz komponuje się swą urodą w symbolikę uczuć – miłości, przyjaźni, pamięci tych, którzy ginęli za Ojczyznę  czy tych, którzy swą ofiarnością ratowali życie innych. Zwyczaj sadzenia drzew przetrwał do dziś, choćby jerozolimskie drzewa jako hołd złożony prawym ludziom… Zapewne każdy z nas zapamiętał drzewa z dzieciństwa.  Kiedy patrzę na nie teraz, widzę, jak urosły. Cieszą oczy miłym przypomnieniem. Często ludzie na drzewie wycinają swe inicjały i serca przebite strzałą . W ten sposób pragną uwiecznić swoją miłość. Czy wiecie, że w Wilanowie są dotąd lipy, które sadził Jan III Sobieski?  W okolicach Jarosławia w Wysocku  rosną lipy zasadzone przez Marię de la Grange d`Arquin, małżonkę słynnego króla Jana. Sadzenie drzew z jakiejś okazji było kiedyś zjawiskiem powszechnym. Brat Juliana Niemcewicza utrwalił swoje i brata urodziny poprzez zasadzenie dwóch orzechów w ogrodzie. Franciszek Karpiński zaszczepił w sadzie jabłoń podczas pobytu u stryja w Brzostownicy. Poeta to zdarzenie potwierdził wierszem, w którym zobowiązywał stryja – Jana Stryjeńskiego do odnawiania przyjaźni:
„Powiedz twemu Zygmuntowi,
Gdy nań spadnie ta włość cała,
Niech co rok święto odnowi
Przyjaźń, co nas wiązała.
Że te jabłka imię mają,
Niech przyjaciołom swym powie;
Niech to nas przypominają :
To się Franciszek, a to Jan zowie.”
Taka to na drzewa była moda w okresie sentymentalizmu. Drzewa, które obrazami ciągną się za nami w ojczystym krajobrazie są bliskie naszemu sercu.
Bo czyż drzewa są jedynie ozdobą? Mamy w swym rodzimym dorobku poetyckim nieśmiertelną lipę Jana Kochanowskiego.  To pod jej rozłożystym cieniem w skwarne południe polski Homer pisywał swe fraszki i pieśni.  Nad stratą  czarnoleskiej lipy ubolewał  Ignacy Krasicki –
„Darmo szukałem w odmianie wieczystej
Owej rozkosznej lipy rozłożystej,
Pod której niegdyś ulubionym cieniem
Wdzięczny mąż wielkim rozrzewniał się pieniem.”
Czarnolas to niewątpliwie pamiątka narodowa. Dopóki należał do księcia Jabłonowskiego, nowogródzkiego wojewody, dopóty szanowano dworek poety. Gdy włości zmieniły właściciela, ekonom rozkazał zawalić dom autora „Trenów”. Był to niewątpliwie czyn haniebny i świętokradczy. W  Myślach różnych w czasopiśmie „Co tydzień” z 1798 r. znajdujemy taką anegdotę – „ Pytano raz jednego Angielczyka, dlaczego w ogrodzie jego drzewa tak prędko rosną . – Dlatego – odpowiedział – iż nic nie robią tylko to.
Bardzo do tej wypowiedzi pasuje dwuwiersz S. Jachowicza :
„Zasadź drzewko w swym ogrodzie,
Nie ty, to syn spocznie w chłodzie.”
Drzewa  często spełniały zadania żywych pomników. Nie słyszałam, by ktoś ostatnimi czasy potraktował las jako żywy pomnik… A może warto byłoby ten zwyczaj odnowić i zamiast kamiennych postumentów posadzić drzewa, bo wyniosły na piedestał kogoś szczególnie zasłużonego a nie tylko głaz i głaz jako wyznacznik ludzkiej pamięci. Co komu z kamienia przyjdzie? Drzewo przynajmniej żyje. Po śmierci posła na Sejm Czteroletni, wybitnego polityka i pisarza, Stanisława Kostki Potockiego, jego przyjaciel zaapelował o uczczenie pamięci zmarłego poprzez zasadzenie drzew – dębów i jabłoni na specjalnie do tego celu przeznaczonego Placu Wspomnienia. Miały one składać hołd i jednocześnie przypominać o zasługach zmarłego. Pomysł zrealizowano. Przez długi okres czasu w gaju gucińskim pośród wysokich topoli widoczny był sarkofag z jasnego marmuru…Przed wejściem do gaju postawiono obelisk z napisem – „ Gaj poświęcony od przyjaciół pamięci Stanisława i Ignacego Potockich.”
Czyż nie są piękne takie lasy - pomniki, gdy w drżeniu ich listków na wietrze pamięć przekomarza się z doczesnością. Ilu ze współczesnych rozumie tak piękną i wyniosłą ideę, której na imię – drzewo?

Krystyna Jadamska - Rozkrut  2010.09.11