Polska sztuka / Kontcik tfurcuf / Proza

  • Opublikowano:

    2009-04-18
  • Odsłon:

    380

Zwycięstwo życia

Jesień jest słusznie niepokojem ziemi, całej jej przyrody. Zima – zasłużonym odpoczynkiem. Życie zmartwychwstaje wiosną.
Chrześcijaństwo było mądrą religią. Mam na myśli tych pierwszych misjonarzy nowej religii, bystrych obserwatorów zwyczajów pogańskich, jego świąt, bogów i bożków oraz setek duszków. Tępienie – na nic by się zdało. Ludy, plemiona, późniejsze narody europejskie, przyzwyczajone od tysięcy lat do swych bóstw, różnych uroczystości – niechętnie ulegały presji chrześcijaństwa, trudnej religii – bo wiara w jednego Boga jest trudna dla poganina chętnie obcującego z dziesiątkami większych i mniejszych bóstw w każdym niemal zakątku chaty.
Chrystianizacja trwała całe wieki w Europie i nie tylko na naszym kontynencie. Stare bóstwa z trudem wymierały w pamięci pokoleń. Nowa wiara przyjmowała się z oporem.
I dzisiaj jest podobnie. Czytając wspomnienia misjonarzy w Afryce – jesteśmy świadkami nawracania naszych praojców na nową religię. Jednym z niezapomnianych dla mnie obrazów – był obrazek Matki Boskiej jako Murzynki. I Chrystusa – jako Murzyna, na krzyżu.
Święta Wielkanocne – to z jednej strony, tej czysto kościelnej, teologicznej – czas męczeństwa i zmartwychwstania Chrystusa. Z drugiej natomiast – cały okres wielkanocny, raczej wielkopostny – to nic ponad starosłowiańskie pasmo różnych świąt, zwyczajów, obrzędów tak dawnych, że trudno dzisiaj rozpoznać, co jest z nowej, a co ze starej religii pozostało.
Niedziela Palmowa – tak ściśle związana z uroczystym wjazdem Chrystusa do Jerozolimy – jest w istocie – powitaniem Pierwszych Pąków Wiosny. Miejscowe „palmy” służyły później przez cały rok do licznych zabiegów magicznych, przywracania zdrowia, zażegnywania chorób u ludzi i zwierząt. Nie miejsce tu na szerszy opis „skuteczności” tych palm, w istocie bardzo podobnych do sobótkowych wianków.
W wielu okolicach Galicji zachowało się palenie lub topienie Judasza w dzień Wielkiego Czwartku. Kogo zastąpił „chrześcijański” Judasz? Nie wiemy. Nie dowiemy się. Za późno zaczęto tak w Europie, jak i w Polsce zajmować się reliktami pogaństwa. Dopiero w XIX wieku, niestety.
Pławienie marzanny, gaiki, pisanki, wreszcie – śmigus-dyngus – to już o wiele bardziej czytelne pozostałości z czasów pierwszych Piastów, i jeszcze przed nimi.
Pochwała życia – kult płodności – radość istnienia i śmierć śmierci: to właśnie te barwione jajka-pisanki; ta żywa woda – naszych pradziadów, którą należało oblać, nawet zanurzyć kobiety o pierwszym ostrym słońcu każdego roku. Nic też dziwnego, że każda chciała być zanurzona. Ale był to przywilej tylko pięknych dziewcząt. Już wtedy, chociaż wody było pod dostatkiem – nie marnowano jej na oblewanie brzydul. Podobnie i dzisiaj – w każdej społeczności zwycięża nie tylko dobro, na szczęście dla większości kobiet - także i piękno.
Nowa religia wpisała się w pogaństwo. To z kolei ją przeniknęło tak mocno, że i dzisiaj nie wiemy – kogo w nas więcej.
Narodziny J. Chrystusa mamy zawsze w ten sam dzień – ale czas Jego Zmartwychwstania zachowano zgodnie z żydowskim kalendarzem księżycowym i święta Wielkanocne wypadają każdego roku w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Owa pełnia zawsze jest w Wielki Czwartek. Kiedyś Księżyc, a nie Słońce było regulatorem pewnych zjawisk na Ziemi i w Kobiecie. Nasze babcie chodziły w ciąży dokładnie 10 miesięcy księżycowych. Od pewnego czasu – nie wiadomo, ile ona trwa.

Augustyn Baran 2000.08.21