Wycieczki / Trzeba odwiedzić

  • Opublikowano:

    2009-02-20
  • Odsłon:

    426

Wzgórze Bochotnickie w Nałęczowie

W styczniowe, słoneczne południe zawładnął mną wiosenny podmuch w delikatnym szumie pustych gałęzi. Podmokłe alejki cmentarza na Wzgórzu Kościelnym zachęcają do spaceru i rozmowy ze śpiącymi. Miejsce to pamięta odległe czasy. Założony obok kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w XVIII stuleciu jest miejscem spoczynku dla postaci zapisanych złotymi zgłoskami w historii Nałęczowa.
Największą ochotę miałem na spotkanie z żoną Stefana Żeromskiego. Oktawia spoczywa w rodzinnej kwaterze obok matki, również Oktawii. Na grobie upamiętnia ją skromny krzyż w formie kapliczki. Opowiedziała mi o jej działalności kulturalno-oświatowej a ja pełen radości opisałem piękno obecnego uzdrowiska, którym kiedyś zarządzała. Nad drzewami przemknął delikatny uśmiech. W miejscu tym na krótko był pochowany syn Stefana i Oktawii Żeromskich – Adam, nim został przeniesiony na miejsce ostatniego spoczynku do mauzoleum obok chaty Stefana Żeromskiego na Górze Armatniej.
Kilka kroków dalej spoczywa Ewa Szlburg-Zarębina. Pisarki a poetka związana była od najmłodszych lat z Nałęczowem, co niejednokrotnie znajdowało wyraz w jej twórczości. W jednej z nich napisała: Wracając do Nałęczowa, choćby tylko w myślach, za każdym razem zastanawiać się muszę, czy wszyscy - godni pamięci nałęczowianie zostali uczczeni trwałym wyrazem pamięci, chociażby tylko zwyczajnie tablicami na murach domów, w których przebywali. Wprawdzie stary cmentarz cały jest - jak już pisałam - jakby jedną tablicą godną szacunku i głębszego jej poznania. Chciałabym bardzo, aby moja twórczość jako nałęczowianki i lublinianki, dziecka ziemi lubelskiej, ziemi, która była kolebką mowy polskiej, i która wydała tylu polskich twórców, mogła być nie tylko literaturą, ale świadectwem pracy społecznej, tak bardzo przenikającej całe moje życie. Na razie odchodzę od wspomnień, wskutek różnych warunków w których się znalazłam i swego stanu zdrowia, ale na pewno do nich powrócę. Razem z nią, pod granitową płytą spoczywa mąż Józef. Na płycie wyryto włoską sentencję z Pieśni słonecznej św. Franciszka – Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą śmierć cielesną

Schodząc z wzgórza kościelnego zauważyłem przepiękne kapliczki drewniane oraz tablicę akcji charytatywnej na rzecz Puławskiego Hospicjum – POLA NADZIEI a na niej jakże trafna myśl Konfucjusza: Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność.

Pięknie opisał cmentarz w wierszu Bolesław Prus:
Pod róży dzikim krzewem,
Wieczornym snem zdjęty śpi,
Próżno go budzisz śpiewem,
Próżno głos srebrny drży…
Dźwięk takiż się rozleci,
Gdy już nie będę tu,
Przyjmie on nowe dzieci,
Dzwoniąc im chwile chrztu.
I w miejscu, gdzie te niwy
Wraz z dzwonem nucą wtór,
Pasterz tych łąk szczęśliwy
Swych śpiewek łączy chór…


AB 2009.01.23