Polska sztuka / Miasta

  • Opublikowano:

    2010-10-14
  • Odsłon:

    682

Warszawska Praga. Katedra św.Floriana

Co ma wspólnego Warszawa ze Stambułem? W obu miastach piękne świątynie próbowały się prześcignąć w pięknie i wielkości. W Warszawie chodzi o walkę praskiej katedry św. Floriana i cerkwi św. Marii Magdaleny. Innymi słowy – walkę katolicyzmu z prawosławiem
W Stambule naprzeciwko siebie stoją dwie ogromne świątynie – Hagia Sofia (Aya Sofia) i Błękitny Meczet (Sultan Ahmet Camii). Hagia Sofia jako najwyższa na świecie świątynia kłuła w oczy wyznawców islamu. Dlatego w XVII wieku sułtan Ahmet rozkazał wybudować meczet, który przewyższy chrześcijański kościół. Która ze świątyń jest potężniejsza, która piękniejsza? Każdy stojący pomiędzy nimi może ocenić sam, odwracając po prostu głowę do tyłu.
Stambulska walka o prym islamu i chrześcijaństwa do złudzenia przypomina fakt z naszego warszawskiego podwórka. Na Pradze, niemal naprzeciwko monumentalnej cerkwi św. Marii Magdaleny stoi katedra św. Michała i św. Floriana. Jej budowniczy kierowali się bardzo podobnymi pobudkami jak sułtan Ahmet.
O co chodziło w Warszawie? W 1868 roku naprzeciwko warszawskiego Dworca Wileńskiego wybudowano piękną cerkiew św. Marii Magdaleny. Podróżnym wychodzącym z pociągów widok monumentalnej świątyni miał jednoznacznie sugerować, która kultura jest w Warszawie dominująca. Był to czas zaborów. Granica między polityką a kulturą i religią była nieostra. Dla wszystkich było jasne, że pięciokopulasta ogromna świątynia prawosławna stanowi symbol rosyjskiego panowania nad stolicą Polski. Broniąc polskości, jak w wielu innych przypadkach, odwołano się do katolicyzmu.
Oficjalnie powodem do wybudowania wielkiej neogotyckiej świątyni był fakt, że dotychczasowa parafia Matki Boskiej Loretańskiej przy ulicy Ratuszowej nie wystarcza już z powodu ciągle zwiększającej się ilości wiernych. Druga połowa XIX wieku to czas intensywnego rozwoju Pragi, napływu imigrantów ze wschodniej Polski i rozkwitu gospodarczego prawobrzeżnej części Warszawy.
Nieoficjalnie nie chodziło jednak o rozwój gospodarczy, ale o symboliczne przyćmienie wielkości cerkwi św. Marii Magdaleny. Czy zabieg się udał? Dziś każdy może to ocenić, przechodząc przez aleję Solidarności w okolicy warszawskiego ZOO. Podobnie jak w Stambule, obie świątynie robią piorunujące wrażenie.
Jej oficjalna nazwa brzmi: Katedra św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika. Wybudowano ją w 1888 roku. Wcześniej na placu budowy katedry znajdowały się napoleońskie fortyfikacje (te same, które sprawiły, że zburzono kościół Matki Boskiej Loretańskiej przy ulicy Ratuszowej).
Projektantem świątyni był Józef Pius Dziekoński, zwanym „Kraszewskim architektury polskiej”. Dziekoński zasłynął z tzw. „gotyku nadwiślańskiego”, którego był prekursorem. Budowa kościoła nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie ukaz carski z 1886 roku. To car był tym, który dał przyzwolenie na współzawodnictwo świątyni katolickiej i prawosławnej.
Stylem, który najpełniej oddawałby wielkość budowli i świadczyłby o wspaniałości katolicyzmu, okazał się neogotyk. W drugiej połowie XIX wieku neogotyk pretendował do miana stylu narodowego. Jako taki świetnie symbolizował narzędzie walki z panowaniem kultury rosyjskiej. Katedra św. Michała i św. Floriana wygrała i wysokością, i wielkością. Może pomieścić aż dziesięć tysięcy wiernych! Wieże mają wysokość 75 metrów (prawie połowa Pałacu Kultury i Nauki).
Strzeliste wieże kościołów neogotyckich pną się ku górze. Widoczne są z daleka. Jak się z czasem okazało, wieże kościoła św. Floriana stały się bardziej widoczne niż kopuły cerkwi św. Marii Magdaleny. Podobny kościół – także w podobnym celu – wybudowano w Białymstoku, gdzie społeczność prawosławna była bardzo liczna.
Wnętrze zachwycało bogactwem kolorów. Na ścianach oglądać można było polichromię autorstwa braci Strzałeckich. Wszystko przepadło w 1944 roku, kiedy Niemcy wysadzili świątynię w powietrze. Ogromny budynek pochłonął horrendalne ilości ładunków wybuchowych. Ruiny kościoła zalegały na wysokość drugiego piętra. Szczęście w nieszczęściu – dzięki temu, że kościół św. Floriana pochłonął tak ogromną ilość materiałów wybuchowych, nie zostało ich wystarczająco na wysadzenie w powietrze stojącego obok Szpitala Praskiego. Zabytkowy budynek, zbudowany w latach 1934-36 możemy oglądać do dzisiaj.
Z kościoła ocalały tylko dwie figury – świętego Michała (stoi do dzisiaj od strony ulicy Floriańskiej) i świętego Floriana (od strony ulicy Sierakowskiego).
Kościół po zniszczeniach wojennych odbudowywano prawie trzydzieści lat. Specjalnie w tym celu wybudowano najpierw cegielnię, która produkowała cegły w takim samym kształcie i rozmiarze, jak te, z których wybudowano kościół w XIX wieku.
Wyposażenie wnętrza nie jest oryginalne. Po wojnie zaprojektowano je na nowo.
0d 1992 roku kościół podniesiono do rangi katedry nowopowstałej diecezji warszawsko-praskiej. A w 1997 roku kościół uzyskał tytuł bazyliki mniejszej. Prosperity sprzyjało wzbogacaniu wewnętrznego wyposażenia. Nad wejściem do katedry umieszczono dwie nowe mozaiki – nad drzwiami głównymi mozaikę Chrystusa Pantokratora, a nad wejściem bocznym – herb biskupi pierwszego biskupa diecezji warszawsko-praskiej Kazimierza Romaniuka.
Poszczególne dekanaty diecezji ufundowały witraże. Główny ołtarz przywieziono aż z Werony. Ołtarze boczne zaprojektował Zbigniew Wrzesiński. Znajdują się w nich obrazy Jezusa Miłosiernego (malował Bronisław Rutkowski) oraz św. Antoniego Padewskiego (malowała Zofia Grabska).
W katedrze św. Michała i św. Floriana znajduje się kilka ciekawych obrazów – starszych niż sam kościół. Na uwagę zasługuje obraz „Ostatnia Wieczerza” namalowany przez Jeana Jouveneta w XVIII wieku. Znajduje się on w Kaplicy Najświętszego Sakramentu. Obraz wypożyczono z Muzeum Narodowego w Warszawie. Na ramionach transeptu wiszą „Uczta w Emaus” Jana Ter Borcha z XVII wieku, „Zmartwychwstanie” Johanna Michalea Rottmayra  oraz „Spowiedź” Vlastimila Hofmana.
Jednym z ciekawszych miejsc w świątyni jest krucyfiks, znajdujący się w kruchcie. Pochodzi on z kaplicy, znajdującej się kiedyś w Szpitalu Praskim. Ciekawy jest nie ze względu na swój wygląd czy unikalność, lecz raczej ze względu na popularność i stosunek wiernych do niego. Kilka razy krucyfiks był niszczony przez osoby niezrównoważone. 
Przed praską katedrą św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika stoją dwa pomniki. Jeden z nich to osłonięty w 2005 roku pomnik księdza Ignacego Skorupki. Ksiądz zginął w bitwie warszawskiej w 1920 roku. Obok kościoła stoi też pomnik poświęcony ofiarom rzezi Pragi z 1794 roku. Oba te wydarzenia związane są z tragiczną historią polsko-rosyjską. I choć dzisiaj praska katedra nie musi już walczyć o prym z żadną inną, wciąż jest jedynym kościołem widocznym z drugiej strony Wisły. Jej oświetlone nocą strzeliste wieże stały się wizytówką warszawskiej Pragi.