Wycieczki / Trzeba odwiedzić

  • Opublikowano:

    2009-04-26
  • Odsłon:

    607

Ule figuralne w Polsce

Lubię spacerować po terenie skansenu dłużej niż wymaga tego czas oprowadzania. Lubię usiąść na trawie i patrzeć na chaty, kościółki wiatraki… i wyobrażać sobie, że zrekonstruowane gospodarstwo lub cała wieś żyje znowu. Lubię cieszyć oczy widokiem przedmiotów, często prostych i niby jedynie użytkowych, a jednak pięknie zdobionych, mających siłę „przemawiania” swoją formą.
W skansenie obok uli zwykle przechodzi się bez chwili zatrzymania, ot – stoją sobie, wiemy do czego służyły, ale najczęściej są małe, niepozorne i nie zwracają naszej uwagi. Warto się im jednak przyjrzeć, ponieważ kryją w sobie więcej informacji o naszej tradycji, niż się pewnie spodziewamy. Oczywiście są ule zupełnie proste, których twórca nie zwracał uwagi nawet na walory estetyczne. Istnieją ule „koszki” a także późniejsze ule skrzynkowe. Ośmielę się jednak sądzić, że do najciekawszych należą ule figuralne, które zaczęły się pojawiać w Polsce (zwłaszcza w Małopolsce i na Śląsku) w XVII w.
Polskie ule figuralne typologicznie należą do grupy uli kłodowych, najbardziej popularnych. Zwykły ul kłodowy był dłubany z pnia, ustawiany na podstawie z deski lub kamienia, zawsze w pozycji pionowej. Na górze zamykało się go daszkiem z desek, gontów lub słomy. Mniej więcej w połowie pnia znajdował się niewielki okrągły otwór lub trzy otwory, natomiast po przeciwnej stronie pnia wycięcie szerokie na kilkanaście centymetrów i tak długie, jak wyżłobienie wnętrza ula. Wycięcie, które umożliwiało pszczelarzowi dostanie się do plastrów było zasłonięte deseczką i uszczelnione przy pomocy gliny. Bywały ule kłodowe bez żadnych specjalnych urządzeń, w których pszczoły przyczepiały plastry wprost do jego ścianek, niektóre posiadały jednak wewnątrz proste urządzenie. Stanowiły je np. dwa krzyżaki z patyków, na których pszczoły zawieszały swe plastry. Ule figuralne wewnątrz wyglądały podobnie. Różniły się jednak zewnętrzną formą.
Przyglądając się takim ulom, podzieliłam je schematycznie na trzy grupy, uwzględniając funkcje, jakie mogły pełnić. Częstym motywem obecnym w wyglądzie pierwszych uli figuralnych były niedźwiedzie, wilki i sowy, później żołnierze, Cygani, Żydzi, diabły, strachy – maszkary, które pełniły funkcję magiczną, miały chronić pasiekę przed złem a także zapewniać spokój i dobrobyt. Ponadto takie rzeźbione ule miały ściągać na siebie i rozładować „złe spojrzenie”, chroniąc tym samym żyjące w nim pszczoły.
O związku z magią, a raczej z wierzeniami, szczególnie można mówić w przypadku motywu niedźwiedzia, ponieważ powtarza się on dość często. Można więc przypuszczać, że w ludowym myśleniu ul-niedźwiedź np. zapobiegnie temu, by prawdziwy niedźwiedź nie zakradł się do barci. Inne przykłady magicznego myślenia wiążą się z umieszczaniem wlotów do uli w określonych miejscach np. w ulu-wilku wlot wykonywano w paszczy zwierzęcia, by przeprowadzenie matki przez wilcze gardło uczyniło rój silnym…
Ule należące do tej grupy, będące niewątpliwymi ozdobami pasiek, pełniły więc przede wszystkim funkcje magiczne, a ich zadaniem była ochrona pszczół i pasiek przed złymi mocami.
Kolejna grupa uli, chyba najliczniejsza, związana z funkcją religijną, to postacie przedstawiające świętych patronów. Stanowią one przejaw wierzeń w moc świętych, którzy, jeśli się ich o to poprosi w modlitwie, mogą np. odstraszyć złodziei (wiara w to, że złodziej nie ośmieli się podebrać miodu z brzucha świętej postaci), ochronić pasiekę przed spaleniem czy chronić pszczoły przed chorobami. Wśród patronów pojawia się najczęściej św. Ambroży – patron pszczelarzy, św. Bartłomiej – patron pól i lasów oraz św. Florian – chroniący od ognia. Spotkałam się też z figurą-ulem przedstawiającym św. Jana Nepomucena (z Paczkowa). Warto też wspomnieć o monumentalnej dolnośląskiej rzeźbie ludowej, jaką jest zespół tzw. Apostołów z Dworka koło Lwówka Śląskiego, która znajduje się we wrocławskim Muzeum Etnograficznym. Nadnaturalnej wielkości figury to interesujące artystycznie uformowania Mojżesza, Arcykapłana, Symeona z Dzieciątkiem Jezus, biskupa, zakonnicy, strażnika, apostołów, ale także: pary narzeczonych oraz kobiet w strojach regionalnych.
I tu zahaczamy już o trzecią grupę: uli pełniących funkcję ludyczną (zabawową). W zbiorach skansenów i muzeów znajdują się ule przedstawiające skrajnie odmienne postacie niż figury świętych. Należą do nich: popijający alkohol szlachcice, Turek w chuście czy też właśnie uśmiechnięte kobiety o pękatych kształtach, „przyodziane” w strój ludowy.
Na zakończenie chciałabym wspomnieć co nieco o autorach uli figuralnych. Jak wiadomo, w kulturze ludowej twórca jest anonimowy, nie znamy jego imienia i nazwiska. Możemy się jednak domyślać (po kunszcie wykonania ula), że ich autorami mogli być rzeźbiarze ludowi, którzy tworzyli figury świętych do wiejskich kościółków. Jako ule wykorzystywano też podniszczone figury świętych zastąpione w kościołach nowymi rzeźbami. Zmieniały swoje miejsce i zaczynały nowe „życie” z pszczelą rodziną wewnątrz.
Lubię usiąść sobie nieopodal ulu w skansenie i pomyśleć o pszczołach, które w nim pracowały, robiły miód. Zresztą może dlatego, że lubię miód… A taki miód prosto od św. Ambrożego to dopiero musi być ambrozja!

Anna Ludwin 2009.04.17
Na zdjęciu: Skansen w Sanoku, ul figuralny przedstawiający św. Franciszka, fot. Przemysław Krzeszowski.