Polska sztuka / Rzeźba

  • Odsłon:

    455

Thing pink!

Maria Pinińska - Bereś urodziła się 17 sierpnia 1931 roku w Poznaniu. Wywodziła się z zamożnej rodziny, o arystokratycznym rodowodzie. Do roku 1945 wraz z całą rodziną musiała przenosić się wielokrotnie - mieszkała między innymi w Krakowie i w Swoszowicach. Jej ojciec na początku wojny został przeniesiony do Grudziądza - jako rotmistrz kawalerii. Znalazł się w obozie jenieckim w Rosji, a następnie w roku 1940 rozstrzelany przez NKWD. Prawdę o jego śmierci artystka dowiedziała się dopiero w 1990 roku. Sama wspominała, że musiała przemilczeć okoliczności śmierci ojca, by dostać się na studia. O ojcu Maria Pinińska - Bereś napisała: <i>"Był moją miłością i legendą. Gdy byłam mała, to opowiadał mi historie i od razu rysował je". </i> <br><br>


Jako piętnastolatka została wraz z matką i młodszym bratem aresztowana i osadzona w obozie koncentracyjnym Świętochłowice - Zgoda. Została przesłuchiwana na temat ojca; w tym czasie zachorowała na tyfus, co znosiła bardzo ciężko. Dzięki staraniom całej rodziny udało się ją stamtąd wyciągnąć. Zamieszkała w Katowicach, gdzie uczęszczała do Liceum Plastycznego; po jego ukończeniu wybrała dość "męski" kierunek sztuki, rozpoczynając studia na wydziale rzeźby Akademii Krakowskiej w pracowni Xawerego Dunikowskiego. Był to okres surowych obyczajów i groźnych represji realizmu socjalistycznego,  lecz profesor Dunikowski starał się o nieograniczenie swobody twórczej swoich studentów. <i>"Miałam bardzo pozytywny kontakt z Profesorem. Okres pracy pod jego kierunkiem był okresem szczęśliwym. Dunikowski wymagał od nas autentyczności, nie tolerował naśladownictwa, szczególnie swojego stylu. "</i> - tak o swoim wykładowcy napisała we wstępie do katalogu wystawy w Galerii Studio w Warszawie (1997 r.). <br><br>


W 1955 roku powstawały studenckie prace: "Dziewczynka z gołąbkiem", "Popiersie starej kobiety", "Matka". Rok później otrzymała honorowy dyplom od Xawerego Dunikowskiego. Natomiast w 1957 roku wyszła za mąż za rzeźbiarza - Jerzego Beresia. W tym okresie powstaje odlew gipsowy "Władca". Trzydzieści lat później rzeźbiarka poruszy ten sam problem w rzeźbie "Król i Królowa". Natomiast w rzeźbie "Narodziny" po raz pierwszy pojawił się kolor różowy - tak charakterystyczny dla polskiej artystki. Dla publiczności róż Marii Pinińskiej-Bereś to kolor dobrze oswojony, dziecięco-kobiecy. <br><br>


W tym samym roku nastąpił jej debiut - w warszawskim Arsenale została przedstawiona rzeźba, która wpisywała się w ówczesny nurt, tak więc była to rzeźba ekspresyjna i odwołująca się do bólu istnienia. <br><br>


W lipcu 1958 roku na świat przyszła córka - Bettina, która dziś jest malarką. <br><br>


W 1965 roku autorka eliminuje z rzeźby ciężar - powstał "Gorset wiszący", pierwszy z cyklu. <br><br>


Warto pamiętać, że działalność Marii Pinińskiej - Bereś nie ograniczała się tylko do rzeźby. Miała okazję wziąć udział m.in. w happeningu Tadeusza Kantora "Linia podziału", który odbył się w siedzibie Stowarzyszenia Historyków Sztuki. <i>"Byłam tą osobą, która głośno ogłaszała: ja siedzę". </i>W tym czasie, tj. pod koniec lat .60, powstawał cykl gorsetów: "Gorset-trapez", "Gorset na desce", "Gorset stojący". Każda z tych rzeźb jest śladem historii kobiety - śladem silnie zindywidualizowanym, bo każdy gorset to inna historia. 

W roku 1968 roku powstała pierwsza praca o treści wyraźnie feministycznej - "Stół II - Uczta", która była zaliczana do cyklu tzw. psychomebelków. <br><br>


W kolejnym roku powstały takie prace jak "Tratwa", "Stół jestem sexy", "Maszynka miłości". W tym czasie autorka wspominała, że obawiała się nadawać pracom tytuły  wprost ujawniające przekaz. "Od połowy lat 60. tworzyłam prace erotyczne, ale prezentowanie ich nie przychodziło mi z łatwością. Każdy pokaz bardzo przeżywałam, nie spałam po nocach. Były momenty, że czułam się kobietą upadłą". (Rzeczpospolita Magazyn Nr 1/15, styczeń 1994).  Mniej więcej od tego okresu przez szereg lat prace Marii Pinińskiej - Bereś były niszczone przez anonimowego sprawcę - np. były na nich odciskane ślady butów. <br><br>


Natomiast jeśli chodzi o wspomnianą działalność pozarzeźbiarską, należy wspomnieć, że Maria Pinińska-Bereś nie uczestniczyła tylko w inicjatywach Tadeusza Kantora. Na tym polu artystka najaktywniej działa w latach 1976 - 1996, a za pierwszą taką inicjatywę można uznać "List-latawiec" na polach krakowskiego Prądnika. Artystka zaprosiła swoich znajomych na swój pierwszy pokaz - trzymając w ręku sznurek biegała po łące, próbując wznieść latawiec możliwie wysoko. Widzowie mogli przeczytać napis, który rozwinąć się na różowym ogonie latawca - <i>"przepraszam, że byłam, że jestem". </i> <br><br>


Kolejne realizacje autorki to: "Sztandar Apollina", "Modlitwa o deszcz",  "Punkt obserwacyjny zmian w sztuce", "Przejście proza kołdrę", "Sztandar autorski", "Bańki mydlane"… Do późniejszych przedstawień należy "Umycie rąk" z 1986 roku. Na taborecie autorka postawiła metalową miednicą z wodą, a obok mydło i szczoteczkę do paznokci. Autorka, ubrana na różowo, siedziała przed miednicą. Założyła rękawiczki - jedną białą, drugą czarną. Nie zdejmując rękawiczek, przystąpiła do mycia rąk mydłem i szczoteczką; po czym wstała, zdjęła rękawiczki i wykręcała je z wody. Na sznurze do bielizny zawiesiła różowy ręcznik z napisem "Umycie rąk. Performance". Następnie białą farbą przekreśliła na ręczniku słowo "Performance".  <br><br>


Lata 80. to czas bardzo intensywnej działalności twórczej. Jej prace zostały zaprezentowane na XVII Międzynarodowym Biennale w Sao Paulo (jednak do Brazylii nie mogła pojechać). Uczestniczyła w "II Kolekcji Grupy Krakowskiej" - takich pokazów odbyło się jeszcze siedem, a były to półoficjalne wystawy z pominięciem cenzury. W tym czasie autorka wyjechała do Wiednia, gdzie realizowała płaskorzeźbę w brązie. W 1988 roku odbyła się indywidualna wystawa w Krzysztoforach, która objęła obiekty z lat 80. W tym samym roku polska publiczność mogła oglądać również wystawę w Galerii 72 w Chełmie. Natomiast w czasie wakacji artystka uczestniczyła  w wystawach Grupy Krakowskiej w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu i BWA w Rzeszowie. 

<br><br>

W 1997 roku odbyła się, po 24 latach przerwy, indywidualna wystawa w Warszawie - w Galerii Studio. Obserwując prasę codzienną z tamtego okresu mogłoby się zdawać, że wystawa prawie w ogóle nie została zauważona.


Zmarła 20 kwietnia 1999 roku w Krakowie. Na cmentarzu w Batowicach przemówił Zbigniew Warpechowski - jako jeden z pierwszych przeniósł sztukę performence'u na grunt polski."Była pierwszą damą rzeźby polskiej, co muszą przyznać wszyscy kompetentni. Uczestnicząc nawet w kilku wystawach pod feministycznymi hasłami, zachowała swoją odrębność i klasę kobiety i artystki. Maria była profesjonalistką i perfekcjonistką do najdrobniejszego szczegółu".  <br><br>


Dziś jest uważana za najwybitniejszą polską artystkę ostatniego półwiecza - była niezwykłą osobowością, zarówno w postawie intelektualnej, jak i artystycznej. Niestety - żyła w cieniu swojego męża, Jerzego Beresia. "Tak też w życiu rodzinnym z Jerzym Beresiem przyjęła z niewyrażalną szlachetnością rolę drugoplanową wobec swego genialnego męża". Według niej samej, nigdy nie odniosła prawdziwego sukcesu. Sama zauważała - jej "Stoły" z elementami ciała kobieco pojawiły się w 1968 roku; natomiast sztandarowe dzieło ruchu feministycznego - "Dinner Part" Judy Chicago jest datowane na lata 1974 - 1979! "Kostołowski napisał, że wyprzedziłam moją sztuką dokonania zachodnich enklaw alternatywnych. Nie za bardzo chciałam mu na początku wierzyć".  Dziś jej prace możemy oglądać m.in. w Muzeum Narodowym w Poznaniu, Krakowie, Warszawie, Wrocławiu oraz w warszawskiej Zachęcie.

<br><br><br>


<i> Jolanta Nowaczyk, 4 czerwca 2010 roku </i>