Polska sztuka / Proza / Dwudziestolecie

  • Opublikowano:

    2009-05-23
  • Odsłon:

    273

Tak zwana ludzkość w obłędzie... - rzecz o Witkacym

Stanisław Ignacy Witkiewicz, powszechnie znany jako Witkacy, został urodzony w Warszawie 24 lutego 1885 roku. Na ogół przedstawiany jako ekscentryk i skandalista, a nie jako wybitny pisarz, filozof i malarz. Jego edukacją zajął się ojciec (Stanisław Witkacy – pisarz, malarz i architekt), który uważał, że szkoła niszczy indywidualność i zabija twórcze myślenie. Witkacy już w młodym wieku pisał dramaty, prace filozoficzne oraz przejawiał żywe zainteresowanie fotografią i malarstwem.
Po maturze artysta włączył się w działania artystyczne związane z ASP.
W wieku 28 lat zaręczył się z Jadwigą Janczewską, która zginęła śmiercią samobójczą rok później. Jako, że wydarzenie miało miejsce zaraz po kłótnie narzeczonych, Witkacy żył z świadomością, że był on winny śmierci swojej partnerki. W tym samym roku udał się do Australii ze swoim przyjacielem na wyprawę etnograficzną, pracował jako fotograf. Zaraz po tym udał się do Petersburga, gdzie w wieku 31 lat otrzymał przydział do batalionu Pawłowskiego Pułku Lejbgwardii. Po jednej z bitw został ranny i odbył kurację szpitalną. Lekarz stwierdził u niego cyklofrenię – czyli zaburzenie polegające na naprzemiennym występowaniu depesji, hipomanii i stanów mieszanych. W następnych latach odwiedzał moskiewskie i kijowskie galerie malarstwa, a w jego malarstwie da się zauważyć pojawianie się coraz jaskrawszych barw. Rozpoczął wtedy cykl fantastycznych Kompozycji astronomicznych, a w wieku 33 lat powrócił do Polski i uczestniczył w II Wystawie Ekspresjonistów Polskich. Zakończył jedną z bardziej znanych rozpraw teoretycznych: Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia, którą rozpoczął w Rosji.
W roku 1923 ożenił się z Jadwigą Unrug. Parę miesięcy później żona wyprowadziła się z Zakopanego po poważnej kłótni z Witkacym. Kolejne miesiące są bardzo intensywne dla artysty - odbywało się wiele premier jego sztuk, sam pisał dużo nowych dramatów i malował wiele portretów. W 1934 roku Witkacy napisał sztukę Szewcy, która przyniosła mu największy rozgłos.
W wieku 54 skończył Tak zwana ludzkość w obłędzie, był cały czas aktywny zawodowo – wygłaszał odczyty w Warszawie i maluje, głównie pastelami.
W ostatnich latach był bardzo zniszczony i schorowany, przede wszystkim narkotycznymi eksperymentami. Dokuczał mu ból serca, osłabiony wzrok i słuch, kłopoty z nerkami i wątrobą oraz nogami, które puchły na wskutek złego krążenia. Oprócz słabej formy fizycznej, psychiczna też nie była najlepsza. Ciągłe materialne kłopoty, ciągłe poczucie nieporozumienia i osamotnienia.
Temat śmierci Witkacego jest niezwykle frapujący, z czym się wiąże wiele powstałych legend i trudno dojść do jakichś konkretnych wniosków. Jedna wersja, wg jego ówczesnej partnerki mówi o samobójstwie popełnionym w lesie na terenie dzisiejszej Ukrainy. Ponoć decyzję podjął po wiadomości o inwazji sowieckiej w roku 1939. Czesława Oknińska podkreślała, że był nieprzytomny ze strachu przed bolszewikami. Był w Rosji w czasie rewolucji i nie miał najmniejszych złudzeń, co go czeka. Gdy słyszał tętent koni, bał się, że już idą – będą mordować, katować, gwałcić. Czesława walczyła z nim do ostatnich chwil. Jeszcze pod dębem, gdzie Witkacy popełnił samobójstwo, błagała go, by nie zakańczał swojego życia. Obiecywała, że będzie pracowała na niego do końca życia, potem całowała go w ręce. Myślała tylko o tym, jak go przekonać, on tymczasem – jak to najlepiej wykonać. I wykonał – interesował się medycyną, w końcu sam się leczył i wiedział, które żyły należy przeciąć, żeby trwało wszystko jak najkrócej. Jego partnerka rów nież próbowała popełnić samobójstwo, ale została odratowana. Inna wersja mówi o pomyłkowym przywiezieniu do Polski szczątków przypadkowej osoby, a na cmentarzu w Jeziorach oznaczono tylko orientacyjnie miejsce pochówku. Według tej wersji Witkacy upozorował swoje samobójstwo, po czym powrócił do Polski i ukrywał się z pomocą Oknińskiej, a zmarł w 1968 r. w Łodzi.

Jaki był Witkacy? A kim może być człowiek, który fascynuje się Hitlerem, Stalinem i dodatkowo powtarza często, że chciałby być ministrem kultury w rządzie Stalina?
Tak naprawdę, najprawdopodobniej wcale nie był demoniczny, tylko normalniejszy i zwyczajniejszy, niż się go opisuje. Dobry, uczciwy, zagubiony. Nieszczęśliwy, choć genialny.

Jolanta Nowaczyk, 22.05.2009