Myśli / 2008

  • Opublikowano:

    2008-10-14
  • Odsłon:

    254

Szklanka do połowy pełna, czyli o stokrotce

Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy.
Dlaczego?
To takie proste - każdy dzień jest wyjątkowy.
Jednak dzisiejszy jest jakby inny od tych szarych, kolorowych czy czarnych.
Każdego dnia podejmujemy jakieś decyzje. Niekiedy są to zobowiązania. Innym razem ledwie przyrzeczenia lub mgła pragnienia.
Chęci i marzenia.
Dzisiaj marzę, bujam w obłokach. Mama mówiła - Dyzio marzyciel - kiedy opowiadałem o nieznanym a upragnionym.
Widzę przyszłość piękną, bo jutro może być tylko ładne. Ładne i ciepłe. Ciepłe i miłe.Miłe w dotyku, jak plusz z dzieciństwa jak uśmiech Kubusia Puchatka.
Dzisiaj wydarzyła się katastrofa - jaka piękna katastrofa - powiedziałby w szczerym zachwycie Zorba. Najpierw trzy siódemki a potem łup,łup, szast prast i po wszystkim.
Ale przecież, to co złe, już za nami.
Niektórzy doświadczają próby ognia i muszą zmierzyć się z informacją o chorobie. Smutek, żal, pytania - dlaczego? A przecież właśnie otrzymaliśmy szansę. Otrzymaliśmy wiadomość, wiemy i możemy coś z tym zrobić.
Przypomnij sobie historię amerykańskiego kolarza Lance Armstrong'a, który wiarą w sukces przezwyciężył chorobę i ponownie wrócił na podium.
"Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni".
Starciłeś pracę? Zepsuł się rower? Zabrakło naleśników? Sąsiad nadstropowiec nie dodawał czegoś tam do pralki i tej zrezygnowanej ulało się na Twój sufit? A może dziecko zamanifestowało swój bunt?
Każdego dnia, każdej godziny coś, ruch spraw, pęd zadań, ilość obowiązków. To się zdarza. To jest codzienność.
Ale zamknij oczy przed snem, w parku, na krześle i spójrz na jesienne, górskie zbocze pokryte lasem. A w tym lesie zielenią głębią świerki, brązy dębów przeplatają radosne i ciepłe buki. O, a tu i tam złoto klonu, czy jaworu. W powietrzu krystaliczna świeżość omywana promieniami wschodzącego słońca.
To nic, że pani Basia obok mąci tę świeżość zapachem bigosu a pan Józef odkurza.
Sekunda, minuta, pięć. To jest Twoja chwila.
Często w tej zakręconej codzienności zatrzymuję się na moment.
Wchodzę do Łazienek, idę Plantami, staję na moście św.Rocha. Robię przerwę w codzienności. Zatrzymuję się. Ta chwila wytchnienia, ledwie minuty dają nadzieję na dalej, na dłużej, na jeszcze.
Codzienność jest pogonią lub smutnym spojrzeniem. Zatrzymaj się. Wyjdź ze swojej kuli. Otwórz oczy. Świat jest piękny a ludzie mili. Stokrotka kwitnie niewinnym różem na czystej zieleni. Stokrotka jest potęgą. Można przeskoczyć trawnik z koszykiem zakupów między jednym a drugim sklepem. 7.00 budzik. 7.15 fizjologia. 7.45 wyjście. 8.00 autobus. Punkt, punkt, szybko, szybko. 24.00 gasisz światło.
Rzuć koszyk, weź ekologiczną torbę i zatrzymaj sie przy stokrotce. Uwierz mi - jest piękna. Tej nocy nareszcie przyjdzie sen i znowu ją zobaczysz.
Popełniamy różne głupstwa. Każego dnia inne. Nad jednymi załamujemy ręce. Innych nie dostrzegamy. Kiedy musimy odpowiedzieć mamy rację. Mamy rację, bo się nie mylimy. Nie mylimy się, bo mamy rację. Mój przyjaciel Czapluś, zwykł był mawiać - oj Jędruś, nic się nie martw, to sprawa Pana Boga.
Czy rzeczywiście na wszystkim się znamy? Czy musimy zabierać głos w każej sprawie?
Stokrotka daje spokój, ale daje także pokorę.
"Mądremu rada nie potrzebna, a głupi i tak z niej nie skorzysta".
Lepiej nie rozważać tej kwestii. Lepiej wejść do parku i spojrzeć w błękitne niebo. Nawet kiedy z góry lecą łzy, to niebo i tak jest szafirowe. Jest tylko odrobinę wyżej. Wiedzą to zwykłe ptaki. Zobacz i Ty.


AB 2008.10.14