Polska sztuka / Muzyka / Współczesność

  • Odsłon:

    300

Sto lat dla Krzysztofa Krawczyka

Historię życia tego muzyka wypełniają tysiące kilometrów przebytych tras koncertowych i dziesiątki piosenek, z których wiele zyskało w Polsce dużą popularność. Niegdyś wokalista zespołu Trubadurzy, a od 1973 roku artysta solowy. Publiczność ceni go za głos, śpiew, umiejętność improwizacji i kontakt z widownią. Gitarzysta i kompozytor poruszający się w klimatach od popu przez rhythm and bluesa, rock and rolla, country, tango aż po kolędy, pieśni religijne i biesiadne. Choć lat na karku przybywa on ciągle śpiewa i komponuje dając swojej publiczności wiele radości. 8 września Krzysztof Krawczyk skończył 65 lat.

Wokalista wylansował takie przeboje jak: "Pamiętam Ciebie z tamtych lat", "Jak minął dzień", "Byle było tak", "Parostatek", "Mój przyjacielu". W 2009 roku wydał swoją setną płytę zatytułowaną "Nigdy nie jest za późno". Wielokrotnie zwyciężał w plebiscytach na ulubionego piosenkarza Polaków a przez niektórych nazywany jest "polskim Elvisem Presleyem".
Krzysztof Krawczyk urodził się 8 września 1946 roku. Ominęła go Wojna, ale przywitał Komunizm. Mimo tego tata Krzysztofa nie tracił optymizmu. Gdy w 46 roku w Katowicach wokalista przyszedł na świat ojciec podobno przywitał go słowami: "Będzie z ciebie wielki artysta".
Jednym z największych wzorów dla Krawczyka był właśnie jego tata. -Mój ojciec był aktorem. Rzadko bywał w domu, więc jego obecność traktowaliśmy z bratem prawie jak święto. Jednak równocześnie był moim największym przyjacielem i powiernikiem. Kiedy zakochałem się w koleżance z przedszkola i klockiem rozwaliłem głowę konkurentowi, tata poszedł na rozmowę z wychowawczynią. Po powrocie powiedział mi, że tak się nie załatwia spraw uczuciowych. Poradził, że jeśli rzeczywiście jestem w kimś zakochany, to powinienem okazywać swojej wybrance szacunek, na przykład modlić się za nią. Zostało mi to w pamięci do dziś. - wspomina ojca artysta.
Piosenkarz wielokrotnie przeprowadzał się z rodzicami jeżdżąc po całej Polsce.
Pierwsza fascynacja muzyką i śpiewem pojawiła się wraz z Armstrongiem i Beatlesami, jednak największe wrażenie na małym Krawczyku zrobił Tommy Steele w filmie "W rytmie rock and rolla": -Stałem tuż przed telewizorem i nie mogłem się od niego oderwać. A odkryłem, że mam to coś dopiero, gdy zacząłem śpiewać piosenkę Ricky’ego Nelsona z "Rio Bravo". To był mój popisowy numer, aż do momentu, kiedy kolega napisał dla mnie twista pod tytułem "Oj, oj, oj, oj boli mnie ząb" – opowiadał piosenkarz w jednym z wywiadów.
Edukację muzyczną Krzysztof Krawczyk rozpoczął w Podstawowej Szkole Muzycznej w Poznaniu a później kontynuował naukę w Łodzi gdy przeprowadził się tam z rodzicami. Uczył się tu gry na fortepianie. Później, również w Łodzi, uczęszczał do Średniej Szkoły Muzycznej gdzie doskonalił umiejętności wokalne. Gry na gitarze nauczył się samodzielnie.
Niestety Krawczykowi nie było dane kontynuować muzycznej edukacji na studiach, bowiem musiał zostać gońcem by zarabiać na utrzymanie rodziny gdy po śmierci ojca matka przyszłego piosenkarza wpadła w depresję.
Wielka przygoda Krawczyka z estradą rozpoczęła się w 1963 roku. Wtedy to wokalista wraz z towarzyszącymi mu muzykami założył zespół Trubadurzy. Grupa zadebiutowała w 1965 roku na festiwalu w Opolu. Z Trubadurami Krzysztof Krawczyk wylansował wiele znanych przebojów, m.in.: "Kasia", "Znamy się tylko z widzenia", "Krajobrazy", "Byłaś tu" czy "Kim jesteś".
W 1973 roku wokalista rozpoczął karierę solową jednocześnie odchodząc z Trubadurów. Wrócił do zespołu na chwilę w 76 by wydać z grupą płytę i odbyć trasę po Polsce. Później na zawsze opuścił zespół.
W 1975 roku otrzymał tytuł Piosenkarza Roku w plebiscycie Klubów Publicystów Estradowych. Trzy lata później zdobył pierwszą nagrodę na festiwalu w Opolu za piosenkę "Pogrążona we śnie Natalia". Koncertował w kraju i za granicą m.in. w NRD, Związku Radzieckim, Jugosławii, Bułgarii, Grecji, Belgii, Holandii.
Lata 80-te to okres emigracji Krawczyka. Artysta zamieszkał w Stanach Zjednoczonych gdzie spędził pięć lat koncertując w klubach Las Vegas i Chicago. Powrót do kraju w 1988 roku nie okazał się być szczęśliwy ze względu na wypadek samochodowy, który zmusił Krawczyka do tymczasowego wycofania się z działalności muzycznej. Na początku lat 90-tych piosenkarz na krótko wrócił do USA by nagrać w Nashville płytę "Eastern Country Album". W połowie lat 90-tych Krawczyk podjął ponowną próbę powrotu do Polski. Tym razem ojczyzna nie zgotowała mu żadnych niespodzianek i artysta wrócił do kraju na stałe. Po tym jak piosenkarz wydał płytę "Gdy nam śpiewał Elvis Presley" zaczęto nazywać go "polskim Presleyem". W 2000 roku artysta wystąpił przed papieżem na Placu Świętego Piotra. Nowe tysiąclecie to również początek nowych przebojów Krawczyka. Piosenkarz wraz z Goranem Bregowiczem, muzykiem z Sarajewa, nagrał płytę "Daj mi drugie życie" (2001 rok), z której pochodzi przebój "Mój przyjacielu". W 2002 r. ukazał się album Krawczyka "Bo marzę i śnię", zawierający utwory "Bo jesteś Ty" i "Chciałem być". Artysta zaprosił wówczas do współpracy młodsze pokolenie muzyków, m.in. Macieja Maleńczuka i Roberta Gawlińskiego. Producentem płyty, która osiągnęła status platynowej, był Andrzej Smolik. W kolejnych latach ukazały się albumy: "To, co w życiu ważne" (2004, platynowy), "Tacy samotni" (2006), "Warto żyć" (2009), "Nigdy nie jest za późno" (2009, była to setna płyta w dorobku artysty).
Krzysztof Krawczyk w ciągu swojej długiej kariery zdobył wiele nagród a jego płyty nie raz pokrywały się złotem i platyną. Do dziś pozostaje cenionym i lubiany artystą, który na trwałe zapisał się na kartach polskiej muzyki rozrywkowej.


Michał Wróblewski