Polska sztuka / Film

  • Opublikowano:

    2008-08-26
  • Odsłon:

    445

"Stawka większa niż życie", czyli nasz człowiek w Abwehrze

Hans Kloss alias Stanisław Kolicki czyli tajemniczy J-23, to szpieg doskonały. Ma refleks, zawsze zachowuje zimna krew, potrfi podejmować szybkie decyzje, jest inteligentny. Dodatkowo — co bardzo mu w podwójnej roli szpiega pomaga — ma czarujacy uśmiech, świetnie tańczy i prawi komplementy, jakie każda kobieta chce usłyszeć. Nie jest też pozbawiony ludzkich cech, jak sentymentalizm i wrażliwość. Choć nieraz jest w tarapatach, to zawsze, dzięki sprytnym fortelom i pomocy polskiego podziemia, udaje mu się nie tylko wydostać z kłopotów, ale i pomóc przyjaciołom. Śmiało można stwierdzić, że Kloss ma równe zasługi w pokonaniu Hitlera i III Rzeszy, jak czołg Rudy i jego załoga.
Realizacja Stawki większej niż życie trwała od marca 1967 roku aż do października roku następnego. Początkowo, zaprezentowano tę fabułę w formie teatru telewizyjnego; co więcej, emitowanego na żywo (!). Szalona popularność serialu spowodowała, że podjęto decyzję o nakręceniu pełnej wersji 18 odcinków serialu dla telewizji, z których 12 trafiło również do kin.
Reżyserów było dwóch. Janusz Morgenstern, który w młodości terminował u mistrza Wajdy jako drugi reżyser Popiołu i diamentu oraz autor sentymentalnego Do widzenia do jutra, po zrealizowaniu połowy odcników Stawki... nie zarzucił wojennych tematów. W 1970 roku w telewizji rozpoczęto emisję jego wojennego serialu, tym razem w bardzo poważnej, reliastycznej konwencji, Kolumbów, na podstawie powieści Romana Bratnego. Drugim reżyserem był Andrzej Konic, dla którego Stawka... była pierwszym dużym przedsięwzieciem. Jego najsłynniejsze późniejsze osiagnięcie to serial telewizyjny Czarne chmury, rozgrywajacy się w XVII wieku. Jako autor scenariusza widnieje w czołówce filmu Andrzej Zbych, jest to wspólny pseudonim Andrzeja Szypulskiego i Zbigniewa Safiana. Ważnym elemetem filmu jest też muzyka — godna największych filmów szpiegowskich, czasem nastrojowa i tajemnicza, a czasem pzechodząca płynnie w sentymentalne sekwencje, przeznaczone na wątki romasowe, Jej autorem jest niezrównany Jerzy Matuszkiewicz.
Zrealizowano 18 odcinków serialu, z których każdy stanowi autonomiczną całość, a łączy je oczywiscie postać nieuchwytnego szpiega w mundurze Abwehry, Hansa Klossa. Stanisław Mikulski, odtwórca głównej roli, zyskał dzięki niej (i – rzecz jasna – dzęki bardzo miłej powierzchowności) ogromną popularność. Trzeba zresztą przyznać, że ani wcześniej, ani póżniej, nie zagrał ważnej, godnej zapamiętania roli filmowej (no, moze poza słynnym Wujkiem Dobra Rada w Misiu Stanisława Barei... ). Jego Kloss, szarmancki i przebiegły, porównywany bywał często do Konrada Wallenroda. Jednak gdzie Klossowi do romantycznych wątpliwości i rozdartego sumienia litewsko-krzyżackiego zdrajcy! Bohater Stawki... jest niejako beztroski, choć i wrażliwy; rysy napinają mu się na chwilę tylko, ilekroć słyszy o klęskach Polaków, ale w jego umyśle już przecież powstaje odpowiedni kontrplan i twarz ponownie rozjaśnia zdawkowy usmiech. Z pewnością nie ma dylematów wewnętrznych i nie zadaje sobie moralnych cierpień. Jego zadanie jest oczywiste — choć nie proste — przechytrzyć Niemców.
Stanisławowi Mikulskiemu partnerują tacy aktorzy jak Lucyna Winnicka, Bronisław Pawlik, Marian Opania, Alina Janowska, Ewa Wiśniewska, Władysław Hańcza i wielu innych. Jednak wszyscy oni nikną w niepamięci, postawieni obok Emila Karewicza, który, gdyby nie to, że jego Brunner pojawia sę w zaledwie sześciu odcinkach, zapewne ukradłby Mikulskiemu cały film. Brunner, oficer Gestapo, jest inteligentny i błyskotliwy, od początku nie ufa Klossowi, a przede wszystkim niezbyt go lubi. Jest bohaterem z gruntu negatywnym. A jednak Karewicz wykorzystał zawarty w postaci potencjał komiczny, tworząc rolę – perełkę, nie do zapomnienia dla widzów serialu.
Dobrą cechą Stawki... jest też stosunkowo mała dawka propagandy, jaką nasycano scenariusze w tamej epoce. W porónaniu z Czterema pancernymi... film jest niemal wyzuty z polityki. Owszem, Hans działa w porozumieniu i dzięki pomocy Armii Czerwonej, a podziemie, z którym współpracuje to zapewne jakaś odnoga PPR-owskiej Gwardii Ludowej. Jednak wspomina się o tym jakby mimochodem i nie ma to żadnego wpływu na akcję. W przeciwieństwie też do Pancernych, gdzie duży nacisk kładziono na stronę obyczajową, na pokazania zwykłego życia żołnierzy, tu prawdopodobieństwo — choć w cenie — z pewnoscią nie jest priorytetem scenarzystów. Celem jest intryga, możliwie skomplikowana, pełna zagadek i zwrotów akcji, gróźnych sytuacji, najlepiej takich, w których Klossowi grozi dekonspiracja lub śmierć ze strony pobratymców, nieświadomych tego, że zamierzają zabić własnego szpiega. W kazdym odcinku musi się też pojawić wątek damsko-męski, niekoniecznie od razu otwarcie romansowy, jednak niepozbawiony erotycznego napięcia — to zdecydowanie ukłon w stronę Bondowskiej tradycji.
Serial, jak już wspomniano, cieszył się sporą popularnością. Sukces nie okazał się tak spektakulrny jak Czterech pancernych..., ale i ten film trafił na ekrany kin w całym bloku wschodnim. Wydano nawet komiks, na podstawie kolejnych odcników. Zbigniew Załuski mówił wtedy, że Polacy, zmęczeni klęskową literaturą potraktowali Stawkę... jako rodzaj terapii mającej na celu zneutralizowanie wpływu zbyt dramatycznych i często pesymistycznych dzieł. Cóż, nikt, kto zetknął się ze sztandarowymi dziełami polskiej literatury, nie odważy sie zaprzeczyć...
W 1973 roku, w kraju naszych największych przyjaciół powstał mini-serial oparty na tym samym co Stawka... motywie — słynne Siedemnaście mgnień wiosny. Główny bohater, radziecki agent Stirlitz, przenika w szeregi SS. Jest Klossem, tylko bardziej idealnym i nieskazitelnym; Bondem, grającym po przeciwnej stronie. Inna sprawa, ze na temat Klossa, w przeciwieństwie do Stirlitza, nie powstawały dowcipy...
Dzięki niewielkiemu ładunkowi propagandowemu, Stawka większa niż życie uchroniła się przed większością zarzutów o nieścisłości historyczne i wciąż emitowana jest w telewizji. Doczekała się też oczywiscie eleganckiego wydania DVD, oraz własnej telewizyjnej parodii, Halo Hans. Przyjemność śledzenia przygód agenta J-23 wciąż jest więc na wyciagnięcie ręki. Filmweb.pl — z dnia 6 lipca 2008
Filmpolski.pl — z dnia 6 lipca 2008
Aleksander Jackiwicz, Moja filmoteka. Kino Polskie, Warszawa, 1983
Małgorzata Kurowska 2008.07.30