Polska sztuka / Malarstwo / Dwudziestolecie

  • Opublikowano:

    2008-11-27
  • Odsłon:

    1267

Stanisław Ignacy Witkiewicz – demoniczny twórca ludzkich potworów

Wszechstronnie uzdolniony artysta, owładnięty obsesjami ekscentryk i niezrozumiany geniusz – oto Witkacy w całej krasie. Zarzucano mu niemoralność, obsceniczność, narkomanię i niestabilność emocjonalną. Nowatorskie obrazy Witkacego oburzały i szokowały krytyków, wymykając się tym samym jakimkolwiek próbom zaszufladkowania. Jego twórczość do dzisiaj budzi kontrowersje i negację co bardziej kontrowersyjnej publiczności. Choć powstało wiele książek na temat kunsztu artysty, prawdopodobnie ciągle jeszcze nie potrafimy jednoznacznie zrozumieć przesłania zawartego w jego obrazach.
Stanisław Ignacy Witkiewicz, syn słynnego artysty – Stanisława Witkiewicza, przyszedł na świat 24 lutego 1885 roku w Warszawie. Jego matką chrzestną została uwielbiana przez przedstawicieli Młodej Polski aktorka - Helena Modrzejewska. W domu Witkiewiczów często gościli znani artyści, którzy wymieniali opinie na temat sztuki. Atmosfera domu rodzinnego oraz wpływ ojca tak silnie oddziaływały na młodego Stanisława, że długo nie mógł odnaleźć własnej, niezależnej od otoczenia tożsamości.
Stanisław Ignacy Witkiewicz nie chodził do szkoły, ponieważ jego ojciec był zdeklarowanym przeciwnikiem systemu szkolnictwa, wolał więc wynajmować prywatnych nauczycieli, niż narażać syna na kontakt ze schematyczną instytucją. Młody Stanisław oddawał się więc całkowicie swoim pasjom, do których należało malarstwo, fotografia, a później także dramatopisarstwo.
Na przełomie 1904 i 1905 roku Witkiewicz zdecydował się sprzeciwić ojcu i rozpoczął studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jednak jego niezależność twórcza oraz nieumiejętność podporządkowania się autorytetom uniemożliwiły artyście kontynuowanie nauki. Młody Stanisław nie zraził się jednak tym niepowodzeniem i systematycznie zgłębiał wiedzę z interesujących go dziedzin. W tym czasie malował on głównie pejzaże – były to najczęściej krajobrazy ukochanych przez niego gór.
Witkiewicz wiele podróżował – zwiedził Monachium, Wiedeń i Paryż, gdzie zetknął się z nowymi nurtami w malarstwie europejskim. Wpłynęło to znacząco na zmianę jego dotychczasowego pojęcia sztuki i zaowocowało ostatecznie sformułowaniem koncepcji twórczości artystycznej, które zawarte zostały w rozprawie: „Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia”. Symbolem odkrycia własnej drogi artystycznej było przybranie pseudonimu „Witkacy”, który miał odróżniać młodego malarza od sławnego ojca.
Obrazy Witkacego przestały oddawać rzeczywistość i zaczęły zaskakiwać daleko posuniętą deformacją przedmiotów i twarzy. Niesamowite zestawienia kolorów w połączeniu z dynamicznymi pociągnięciami pędzla i zaskakującą dwuwymiarowością obrazów składały się na dziwaczne twory, które były całkowitą nowością w polskim malarstwie. Również obrazy z cyklu krajobrazów australijskich są przepełnione groteską. Powykręcane pnącza, wydłużone i nieco złowrogie gałęzie obsypane gęsto liśćmi przyciągają uwagę widza swym bogactwem i niezwykłością, lecz zarazem wzbudzają trudny do wyjaśnienia niepokój. Wrażenie to jest być może rezultatem załamania nerwowego, które Witkacy przeżył podczas pobytu w Australii. Artysta wyjechał tam ze swym przyjacielem po tym, jak jego narzeczona popełniła samobójstwo. Egzotyczna wyprawa miała uleczyć duszę malarza po tym tragicznym wydarzeniu i tak też się stało, jednak stan psychiczny Witkacego odbił się znacząco na sposobie konstruowania świata przedstawionego. Sam artysta powiedział kiedyś, że to właśnie w australijskim buszu powstały w jego umyśle potwory, które do końca życia zapełniały setki obrazów malarza.
W 1925 roku Witkacy założył słynną Firmę Portretową „S. I. Witkiewicz”, która miała stać się jego głównym źródłem utrzymania. Paradoksalnie portrety, których artysta nie nazywał sztuką, gdyż nie zbliżały one widza do poznania Tajemnicy Istnienia, najbardziej rozsławiły nazwisko malarza. Kilkaset wizerunków powykrzywianych twarzy, zakończonych szponami, podstawkami lub ogonem węża przetrwało do dzisiaj, budząc uznanie publiczności dla nieograniczonej wyobraźni Witkacego. Niezwykłość portretów nie zawsze przypadała jednak do gustu samym klientom firmy, którzy woleli kupować obrazy utrzymane w konwencji realistycznej, niż groteskowe improwizacje. Spośród najbardziej interesujących portretów wymienić warto: „Fałsz kobiety” przedstawiający Marylę Grossmanową wraz z Witkacym, „Portret Neny Stachurskiej” oraz obraz „Michał Choromański na długiej szyi”.
Zdecydowana większość portretów stworzonych przez Witkacego to ekspresjonistyczne malowidła przesiąknięte groteską, a niekiedy również nadrealizmem. Podczas malowania wizerunków twarzy artysta nie starał się oddać rzeczywistego wyglądu klientów, lecz raczej skupiał się na przelaniu na obraz własnych stanów psychicznych. Niekiedy malarz celowo wpływał na zmianę swojego nastroju poprzez przyjmowanie narkotyków mieszanych często z alkoholem lub kawą. Nazwa każdej używki, pod wpływem której tworzył Witkacy była skrzętnie zapisywana u dołu obrazów.
Witkacy zginął w 1939 roku we wsi Jeziory na Polesiu. Jego śmierć wciąż pozostaje zagadką dla potomnych. Jeszcze niedawno sądzono, że artysta popełnił samobójstwo, jednak po tym, jak w jego grobie znaleziono zwłoki innej osoby wysnuto teorię o sfingowaniu śmierci Witkiewicza.

Nina Kinitz 13 listopada 2008
Bibliografia: T. Stepnowska, Stanisław Ignacy Witkiewicz , Warszawa 1981.