Polska sztuka / Proza / Współczesność powoj.

  • Opublikowano:

    2011-03-15
  • Odsłon:

    1272

Recepcja Stillera Maxa Frischa w Polsce

Agnieszka Narloch


Recepcja dzieła literackiego to „przyjęcie dzieła literackiego (odbiór dzieła literackiego)przez publiczność literacką i jego funkcjonowanie wśród różnych grup czytelniczych”[1].Pod pojęciem recepcji Stillera Maxa Frischa w Polsce rozumiem odbiór utworu przez polskich publicystów, tłumaczy i literaturoznawców, którzy publikowali w Polsce w języku polskim.          Max Frisch był szwajcarskim pisarzem,dramaturgiem i architektem. Żył w latach 1911-1991. Napisał wiele znamienitych powieści m.in. Homo faber, Powiedzmy, Gantenbein…, Montauk, dramatów m.in. Santa Cruz, Chiński mur, Biedermann i podpalacze oraz dzienników jak: Dziennik1946-49 czy Dziennik 1966-1971.Autor łączy w swoich utworach konkretny sposób widzenia zawodowego architekta z patetycznym wnętrzem niedoszłego germanisty. Kreśli obraz bohaterów uwikłanych w dylematy życiowe patowych sytuacji. Przedmiotem jego literackiego zainteresowania jest „świadomość bohaterów, biografia post fatum, przemyślana i oceniona z pewnego dystansu czasu przez nich samych”.[2]

Powieść Stiller była przełomem w karierze literackiej Frischa. Koncepcja powieści powstała w 1953 roku. Bazuje ona na manuskryptach, które autor napisał w latach 1951-1952 w Ameryce i Meksyku. Została ukończona w 1954 roku przy jeziorze Genewskim w pobliżu Glioni wydana jeszcze w tym samym roku. Stiller był pierwszą powieścią wydaną przez Suhrkamp Verlag we Frankfurcie nad Menem. Należy nadmienić, iż słynne zdanie inicjalne powieści „Nie jestem Stillerem!” zostało dodane dopiero w korekcie.

Przedmiotem powieści jest poszukiwanie tożsamości przez głównego bohatera. Autor pokazuje mechanizmy obronne Stillera alias White`a, który wypiera swoją miłość do narcystycznej małżonki Juliki. Protagonista odnajduje ukojenie w Ameryce, gdzie dystansuje się od swoich problemów. Idea powrotu do Szwajcarii symbolizuje jego silną wiarę w lepsze jutro. Stiller zostaje jednak zdemaskowany na granicy kraju. Aura metafizyczna pierzcha, a bohater powraca do dawnej tożsamości.

Prototypem powieści jest przypowieść paraboliczna Rip van Winkle, która komasuje w sobie przesłanie problemowe Stillera. Przypowieść ta ukazała się w Polsce w tłumaczeniu Klemensa Białka w 1976 roku w czasopiśmie literacko-artystycznym Dialog. Prawzorem Stillera była Opowieść kalendarzowa z Dziennika 1946-49, która przedstawia obraz dziewczyny podobnej „do Polki Ani, uczestniczki walk w czasie wojny domowej w Hiszpanii po stronie republikanów, w której kochał się Stiller”[3]. W fabułę powieści wkomponowana jest także opowieść o Izydorze, której tłumaczenie przedstawiono w 1980 roku w dzienniku Głos Pomorza.

 Przed ukazaniem się tłumaczenia powieści Stiller na język polski opublikowano w Polsce tylko jeden artykuł w 1958 roku w dziale Kronika w czasopiśmie Dialog, który był tłumaczeniem artykułu Max Frisch, dramaturge et romancier szwajcarskiej krytyk Grety Rau. Autorka dokonała trafnej oceny postaci Stillera, którego demaskuje wrogość do Szwajcarii. Słusznym jest także, iż Stiller w wyniku procesu zostaje „skazany na życie, od jakiego uciekł”[4].

Pierwsze polskie wydanie Stillera ukazało się w Polsce w 1960 roku w nakładzie 10.000 egzemplarzy, drugie w 1967 roku w nakładzie 20.000 egzemplarzy, a trzecie w 1976 także w nakładzie 20.000 egzemplarzy w wydawnictwie Czytelnik. W 1994 roku Stiller został wydany w dwutomowej wersji przez wydawnictwo Interart oraz w 1999 przez wydawnictwo Muza.

Pierwszym i dotychczas jedynym tłumaczem powieści na język polski był Jacek Frühling. Jego prawdziwe imiona brzmiały Bolesław Jan Frühling. Żył w latach 1892-1976, był publicystą,sekretarzem i współpracownikiem Kuriera Polskiego, założył i redagował Dziennik Krakowski. Dokonał wielu przekładów z literatury niemieckiej m.in. dzieła Liona Leuchtwangera, Hansa Hellmuta Kirsta, Egona Erwina Kischa, Carla Zuckmayera,Wernera Bergengrüna, Fritza Hochwäldera, z literatury szwajcarskiej m.in. Friedricha Dürrenmatta oraz literatury skandynawskiej m.in.Henrika Ibsena. Tłumacz opublikował artykuł pt. Rozmowa z Maxem Frischem, który ukazał się w 1967roku w tygodniku literacko-społecznym Życie Literackie. Ujawnił w nim, iż zna Frischa od dwudziestu lat, a powieść Stiller i Powiedzmy, Gantenbein… przetłumaczył po powrocie do Polski z Berna, gdzie pracował jako attaché  prasowy.

Po pierwszym polskim wydaniu Stillera opublikowano w 1961 roku trzynaście recenzji, których styl „zależy od miejsca publikacji, w prasie codziennej recenzje mają zazwyczaj zadanie przede wszystkim informacyjne, w pismach literackich stanowić mogą wielostronne omówienie dzieła, mają niekiedy charakter polemiczny, zbliżają się też do eseju”[5]. Teresa Wróblewska w recenzji pt. Nowa powieść Maxa Frischa w czasopiśmie literacko-społecznym Tygodnik Kulturalny Orka stwierdza, iż tłumaczenie Stillera ukazało się „w subtelnymi wnikliwym przekładzie Jacka Frühlinga”[6]. Kolejną recenzją jest Dramat roli człowieczej opublikowany w dzienniku Życie Warszawy. Andrzej Ziemilski kategoryzuje w niej utwór jako „jeden z najbardziej niepokojących w literaturze współczesnej”[7]. Recenzja krytyka literackiego, eseisty i tłumacza Wacława Sadkowskiego pt. Jeremiasz z linii Swissairu ukazała się w dzienniku Trybuna Ludu. Autor porównuje Frischa do Jeremiasza, który „tragiczne doświadczenia zebrał podróżując opasującymi świat liniami Swissairu i długimi pasmami autostrad”[8]. Recenzja Romana Karsta pt. O człowieku,który nie mógł być sobą, ukazała się w miesięczniku literackim Nowe książki. Autor podobnie jak Sadkowski akcentuje krytyczny aspekt szwajcarskości w powieści. Ukazuje, iż Szwajcaria nie uznaje nowej osobowości Stillera, ponieważ „musi wiedzieć, z kim ma do czynienia, chociażby sam uwięziony nie wiedział, kim jest”[9]. Karst zauważa, iż Stiller jest przewrażliwionym hipochondrykiem posiadającym „przeintelektualizowany umysł”[10]. Ciekawą konstatacją autora jest to, iż  pierwszą część dzieła stanowi monolog wewnętrzny, natomiast jego druga część udowadnia, iż pamiętnik Stillera jest iluzją i „mitem”[11]. Teoretyk i krytyk filmowy Aleksander Jackiewicz opublikował recenzję pt. Homo Frisch w tygodniku literacko-społecznym Życie Literackie. Podobnie jak Karst dokonuje podziału powieść. Autor słusznie zauważa, iż powieść składa się z dwóch nieprzystających do siebie komponentów. Bohaterem pierwszej płaszczyzny jest człowiek, który porzuca starą tożsamość i wplata się w nową. Bohaterem drugiej jest realny Stiller – mąż i rzeźbiarz, cierpiący na „duchową impotencję”[12]. Jackiewicz niesłusznie stwierdza, iż „postacie Frischa są papierowe i dość niepełne, zaś ich uczucia dość prymitywne”[13]. Szwajcar przedstawia bowiem w swojej twórczości specyficzny rodzaj miłości opartej na przestrachu i niedowierzaniu. Frischowską miłość należy rozpatrywać przez pryzmat jego dzieł, wykształcenia i doświadczeń personalnych. Wykreowani przez niego bohaterowie są w swojej istocie bardzo skomplikowani, niespokojni i targani wewnętrznymi niepokojami. Recenzja Jacka Syskiego ‘Stiller’ – albo bezdroża autentyczności ukazała się w czasopiśmie społeczno-kulturalnym Argumenty. Autor także zauważa, iż dwa komponenty utworu, o których pisał Roman Karst i Andrzej Jackiewicz,„weryfikują się nawzajem, pokazując własną ograniczoność”[14]. Kolejną recenzją jest Rehabilitacja pomysłu w tygodniku literacko-społecznym Nowa Kultura autorstwa Andrzeja Wirth. Teatrolog podkreśla nowatorstwo powieści, w której granica między relacją postronnego obserwatora a osobistą refleksją zostaje zatarta. Wirth porównuje warsztat literacki Frischa do twórczości Brechta, Dürrenmatta i Ionesco. Autor jednak bezpodstawnie dopatruje się „pomysłu artystycznego”[15] Frischa w postaci „schizofrenicznego bohatera”[16]. Bolączką bohatera nie jest bowiem choroba, lecz niezrozumienie jego osoby przez świat. Polska poetką, prozaiczką i dziennikarką Anna Kowalska w recenzji Ślad wielkiej metafory w czasopiśmie społeczno-kulturalnym Kierunki niezasłużenie redukuje Stillera do „człowieka, który nic nie umie”[17]. Autorka jednak trafnie zauważa, iż bohater dokonał na sobie surowego samosądu, ponieważ chciał „przekształcić życie na właściwe. Z Gustawa stać się Konradem”[18]. Zbigniew Dolecki w recenzji Klęska, ucieczka i nadzieja w czasopiśmie społeczno-kulturalnym Kierunki zauważa podobnie jak Wirth analogię w przedstawianiu współczesnego Europejczyka w powieściach Frischa, Dürrenmatta i Ionesco. Porównuje Stillera do ibsenowskiego Peer Gynta oraz dopatruje się paraleli płaszczyzny znaczeniowej powieści do mitu o Syzyfie. Autor twierdzi, iż Stiller to „jeden z neurastenicznych artystów i intelektualistów: z Niedokończonych”[19]. Dolecki także dopatruje się u Stillera zaburzeń psychicznych, które objawiają się początkowo w postaci marazmu twórczego, a finalnie w porzuceniu pracy twórczej. W postaci prokuratora upatruje diagnosty,który rozpoznaje u Stillera dysonans „pomiędzy intelektem współczesnego człowieka a jego uczuciem”[20]. Autor recenzji pt. Stiller czyli spokój sumienia opublikowanej w czasopiśmie Widnokręgi uważa, iż powieść nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy bohatera trapi zanik czy rozdwojenie osobowości. Jego zdaniem nie stanowi ona subsumcji „przypadku psychopatologicznego”[21]. Romanistka, eseistka i krytyk literacki Anna Bukowska w recenzji pt. Stiller kontra Stiller, która ukazała się w dwutygodniku literacko-artystycznym Współczesność, dokonuje ciekawej uwagi, iż prokurator Rolf jest „jedynym człowiekiem, który rozumie Stillera”[22]. Marek Skwarnicki w recenzji pt. Stiller – czyli król szuka królowej, która ukazała się w miesięczniku katolickim Znak, nawiązuje podobnie jak Teresa Wróblewska do Obcego Camusa oraz do Procesu Kafki. Uważa, iż świat przedstawiony w powieści jest autentyczny, ponieważ znajdują się w nim „nawet opisy przyrody”[23]. Autor trafnie nazywa Frischa „realistą, a nie idealistą”[24]. Skwarnicki celnie formułuje tezę, iż „Frisch stara się przełamać schemat obcego, któremu świat wytoczył proces”[25]. Wskazuje na opozycję między realnym światem Frischaa umownym światem Kafki. Jego zdaniem prokurator Rolf jest dobrym człowiekiem,dlatego „przełamuje schemat kafkowskiego Procesu”[26]. Tłumaczy to faktem, iż w utworze Kafki „nigdy nikt dobry się nie pojawiał, a jeżeli się pojawiał, to dobroć jego była bezsilna,nie do przekazania innym”[27]. Skwarnicki uważa, iż powieść Stiller jest „ciekawą próbą przetłumaczenia szeregu kardynalnych twierdzeń egzystencjonalistycznych na język rzeczywistości”[28]. Krytyk literacki Henryk Bereza w recenzji Kwestia Frischa, która ukazała się w czasopiśmie społeczno-kulturalny Przegląd Kulturalny, dopatruje się aspektu filozoficznego w powieści i dywaguje, iż frischowski Stiller mógłby zadać sobie pytanie: „Zgodzić się albo nie zgodzić na siebie”[29].                                                                                  

W Polsce ukazały się także artykuły krytyczno-literackie. Pierwszym z nich jest artykuł pt. Twórczość Maxa Frischa Marty Piwińskiej z 1962 roku. Polonista wyłuskuje z powieści „udręczenia płci”[30]. Zwraca uwagę na to, iż Stiller odczuwa odrazę do„swego ciała, które się poci”[31]. Akcentuje, iż w sferze intymnej „szczególnie silnie biologia upokarza człowieka i gdzie silne grają ‘brudne’, tropikalno-organiczne prawa natury”[32]. Piwińska doszukuje się sprzeciwu wobec biologii w próbie samobójczej Stillera, którą określa mianem „samounicestwienia bohatera”[33]. Autorka podkreśla, iż Julika jest także osobą zbuntowaną przeciwko naturze. Nazywa ją kobietą „podwójnie okaleczoną: przez swą kobiecość i przez to, że jej kobiecość jest tak bardzo niepełna”[34].W czasopiśmie Więź ukazał się w 1963 roku artykuł krytyczno-literacki autorstwa Tomasza Burka, który w sygnowany jest pseudonimem Łukasz Ligęza. Autor jest krytykiem literackimi i historykiem literatury.Błędnie stwierdza, iż krytycy nie zwrócili uwagi na podobieństwo powieści Stiller do dzieła Kafki,  ponieważ dwa lata wcześniej Marek Skwarnicki zauważył tą paralelę. Ligęza w przeciwieństwie do Skwarnickiego niesłusznie dopatruje się ogniska chorobowego w osobie Frischa, który jest w jego odbiorze„przede wszystkim człowiekiem, który cierpi, potem dopiero literatem, artystą”[35]. Kolejnym artykułem krytyczno-literackim jest Kobieta proponowana Wandy Chylickiej. Ukazał się on w 1965 roku w czasopiśmie Więź. Chylicka kreśli„zagadnienie niezależności ekonomicznej”[36]. Rozumie je w kategorii zachowania Rolfa, który łoży na wyjazd żony Sybilli z jej kochankiem Stillerem po to, by miała ona swobodę wyboru i wolność. W 1966 roku ukazał się artykuł krytyczno-literacki Zbigniewa Bieńkowskiego w miesięczniku społeczno-kulturalnym Nurt. Bieńkowski jako jeden z nielicznych krytyków literackich trafnie analizuje skomplikowany aspekt charakterologiczny postaci powieści, które żyją w „konflikcie ja i nie ja”[37]. Porównuje problematykę powieści Stiller z problematyką Powiedzmy, Gantenbein… Bieńkowski określa drogę obu postaci ku autokreacji powieści jako „poszukiwanie innej odpowiedzialności”[38]. W 1966 roku ukazał się artykuł krytyczno-literacki pt.Max Frisch w miesięczniku literackim Nowe książki. Autor stwierdza w nim,iż dążenie Stillera do ukształtowania

 

własnej osobowości i własnego życia wyłącznie na własną odpowiedzialność, w oderwaniu od wszelkich rygorów i schematów prowadzi do swoistego, nowoczesnego powtórzenia romantycznego mitu indywidualności wraz z motywami zbuntowanego ‘szaleńca’, pustelnika odwracającego świat[39].

 

Christian Skrzyposzek publikuje w 1969 w najstarszym polskim czasopiśmie literackim Twórczość artykuł krytyczno-literacki Powiedzmy, Max Frisch. Pisarz dostrzega krytykę Szwajcarii, która jest wyrażona w dziele. Uważa, iż Stiller pozostanie Stillerem „dopóty godności i sił stanie szwajcarskim strażom indywidualnego i społecznego bezpieczeństwa”[40]. Skrzyposzek doszukuje się paraleli między trzema powieściami Frischa – Stillerem, Homo faber i Powiedzmy,Gantenbein... Odnajduje ją w prawidłowości opierania się cierpieniu przez bohaterów. Ogniwem dzielącym powieści jest zdaniem Skrzyposzka „stopień osiągniętej w owym cierpieniu samoświadomości”[41]. W 1973 roku w miesięczniku Ty i ja został opublikowany artykuł krytyczno-literacki, którego autorem jest poeta, prozaik, reportażysta i tłumacz literatury pięknej z języka angielskiego, rosyjskiego, ukraińskiego i hebrajskiego Aleksander Ziemny. Podobnie jak większość polskich krytyków niesłusznie konstatuje, iż Max Frisch przedstawia w powieści „zaburzenia egzystencji”[42]. W 1976 roku w Kwartalniku Neofilologicznym zostaje opublikowany artykuł pt. Tożsamość i motyw maski w twórczości Maxa Frischa. Jego autorem jest germanista, kulturoznawca i niemcoznawca Norbert Honsza. Autor spostrzega, iż powieść Stiller „parodiowała, jako ironiczna parabola, pewne ideologiczne aspekty z Don Juana i Andorry[43]. Twierdzi, iż krytykę Szwajcarii „należy tu pojmować oczywiście jako szyfr ideologicznego kultu ojczyzny, prowincjonalnego ograniczenia i mumifikacji”[44]. Honsza dodaje, iż protagonista jest osobą„chorobliwą”[45], która łączy w sobie „niezgodność między płaszczyzną intelektualną a emocjonalną”[46]. W 1978 roku został opublikowany artykuł Mariana Szyrockiego i Norberta Honszy pt. Bunt i wspólnota (O prozie powieściowej Maxa Frischa). Specyficznym stwierdzeniem autorów jest to, iż nazywają Stillera„postacią egzotyczną”[47]. Autorzy zauważają, iż w powieści „dostrzec można parodię w obrębie ironicznej paraboli z Don Juana i Andorry”[48]. W 1997 roku w dwumiesięczniku Ruch Literacki opublikowany został artykuł krytyczno-literacki pt. Szwajcarscy dioskurowie rozdzieleni. Recepcja sztuk Dürrenmatta i Frischa w polskim dramacie po 1956, którego autorką jest Małgorzata Sugiera. Zauważa ona, iż w artykule Marty Piwińskiej z 1962 roku „nawet Andorra i Biedermann przeczytane zostały przez pryzmat Homo Faber oraz Stillera[49].

W Polsce ukazały się także artykuły historyczno-literackie germanistki i anglistki Olgi Dobijanki-Witczakowej. W 1970 roku w artykule historyczno-literackim pt. Powieść Maksa Frischa Powiedzmy Gantenbein dopatruje się w utworze Frischa krytyki Szwajcarii,ponieważ „w samozadowoleniu i stabilizacji Szwajcarii dostrzega Stiller postawę wprost przeciwstawną jego własnej”[50]. Autorka podobnie jak wcześniej Christian Skrzyposzek zauważa, iż w powieściach Stiller, Homo faber i Powiedzmy, Gantenbein… występuje identyczny bohater, „jedynie w różnych odmianach czy podtypach”[51]. Bohaterów powieści Frischa określa jako postaci antyfaustyczne, ponieważ dążą „do tego najdalszego z możliwych punktów odniesienia dla zachowań człowieka, do instancji absolutnej (…)”[52]. W 1973 roku w Roczniku Komisji Historycznoliterackiej został opublikowany artykuł pt. Bohater powieści Maxa Frischa. Autorka dokonuje w nim uwagi, iż Stiller po części wyraża poglądy Maxa Frischa.

Max Frisch umiera po długiej i ciężkiej chorobie w 1991 roku. W tym samym roku w Polsce w miesięczniku literackim Dekada Literacka ukazał się esej Jana Mizińskiego pt. Max Frisch czyli poszukiwanie tożsamości. Autor podkreśla w nim,iż Stiller żyje w wymiarze przeszłym i przyszłym. W 1991 roku ukazał się także artykuł krytyczno-literacki germanisty i filozofa Karola Sauerlanda. W artykule pt. Max Frisch: „Jest się tym, kim się jest…” stwierdza w przeciwieństwie do pozostałych krytyków literackich, iż „nieporozumieniem jest interpretowanie słynnej powieści Frischa Stiller jako krytyki Szwajcarii,gdzie życie prywatne krępują ciasne, drobnomieszczańskie ramy”[53]. Oryginalne jest stwierdzenie autora, iż Max Frisch kreśli w powieści „instytucję małżeństwa jakby w złym świetle, a protagonistka pierwszej części utworu promuje małżeństwo jako coś skierowanego przeciwko samodzielności kobiety”[54]. W artykule podkreśla także paralelę pomiędzy filozofią Kirkegaarda a powieścią Stiller. W roku śmierci pisarza w Tygodniku Literackim został opublikowany artykuł krytyczno-literacki germanisty i tłumacza Jakuba Ekiera. Artykuł pt. Podpis Maxa Frischa traktuje o realnym spotkaniu ze szwajcarskim autorem na spektaklu Dziady w Teatrze Współczesnym oraz o irrealnych spotkaniach z rzeczywistością literacką jego dzieł. Ekier upatruje przyczyny klęski małżeństwa Stillera z Juliką w słabości charakteru protagonisty. W tym samym roku ukazał się artykuł publicystyczny w dzienniku Rzeczpospolita. Autor artykułu stwierdza, iż Max Frisch prezentuje w powieści „miłość niespełnioną, która nie może nawet zaistnieć, gdyż silniejsza jest od niej bariera strachu i przekonanie, że jesteśmy do prawdziwego uczucia niezdolni”[55]. Autor nadał swojemu artykułowi tytył Homo Frisch – taki sam, jaki Juliusz Stroynowski nadał w 1966 roku.      

Polscy publicyści oraz literaturoznawcy, którzy publikowali w języku polskim, uwypuklają w interpretacji dzieła kilka aspektów. W pierwszej fazie recepcji podkreślają innowacyjność powieści w poetyce monologu wewnętrznego. Krytycy akcentują odniesienia Frischa do filozofii Kirkegaarda i Sartre`a. Ukazują, iż w powieści występują analogie do warsztatu artystycznego Brechta, Camusa, Dürrenmatta, Ionesco i Kafki. Głosy krytyki literackiej porównują Stillera do mickiewiczowskiego Konrada i ibsenowskiego Peer Gynta. Dopatrują się w osobie Stillera kompleksów,zaburzeń psychicznych bądź choroby psychicznej w postaci schizofrenii. Postaci powieści określają jako bezbarwne. Głosy krytyki literackiej w odróżnieniu od odbioru dzieła literackiego przez niemieckojęzycznych literaturoznawców bądź polskich germanistów pomijają niemal w zupełności dogłębną analizę psychologiczną postaci, a kwestię poszukiwania tożsamości spłycają. Max Frisch demonstruje bowiem na osobie Stillera swoją własną, przerysowaną wizję jednostki żyjącej w jego czasach. Jednym z podejmowanych problemów jest też aspekt biograficzny autora. Manifestuje się on w przyjęciu tezy, iż Max Frisch jest wielkim krytykiem swojej ojczyzny. W latach sześćdziesiątych odgłosy krytyki literackiej traktują Stillera jako część trylogii.Dokonują jej porównań z powieścią Homo faber i Powiedzmy, Gantenbein… Uważają, iż Frisch posłużył się w powieści teorią typów psychologicznych Junga. Pionierskim aspektem jest biologizm postaci ukazany przez Martę Piwińską. Przez ten właśnie pryzmat wrażliwości zmysłowej bohaterów krytycy powinni byli analizować psychologizm postaci, a nie redukować go do miana choroby. W latach sześćdziesiątych krytycy doszukiwali się zaburzeń psychicznych w osobie Frischa. Łukasz Ligęza polemizuje z Andrzejem Wirthem i twierdzi, iż Frisch w przeciwieństwie do Dostojewskiego, Stevensona i Céline nie jest autorem pionierskich aspektów w literaturze. W latach siedemdziesiątych przedstawiono zjawisko reprodukcji, o którym pisał w 1962 roku Łukasz Ligęza. Podjęty był także aspekt biograficzny Frischa, który w osobie Stillera wyraża własne poglądy. Stiller w dalszym ciągu pojmowany był jako osoba, która manifestuje zaburzenia psychiczne. W latach osiemdziesiątych nadal porównywano twórczość Frischa do twórczości Manna, Kafki i Camusa.Krytycy zauważają, iż autor ilustruje w powieści chorobę cywilizacyjną Zachodu.Germanistka Halina Ludorowska określa, iż utwór cechuje polaryzacja tworzywa. W latach dziewięćdziesiątych podkreślana została kruchość głównej postaci powieści. Literaturoznawcy twierdzą, iż Stiller nie zawiera w sobie znamion krytyki Szwajcarii. Podkreślają, iż Julikę i Stillera łączy miłość niespełniona. W nowym stuleciu polscy publicyści i literaturoznawcy nie opublikowali żadnego artykułu dotyczącego powieści Stiller.

 

 



[1]Słownik terminów literackich, podred. Janusza Sławińskiego, Wrocław 2002, s. 464.

[2]  A. Bukowska, Stiller kontra Stiller, [w]: Współczesność1961/13(93), s. 4.

[3]J. Watrak, Poetyka wariantów Maxa Frischa,Gdańsk 1976, s. 107.

[4]Portret współczesnego autora, [w]: Dialog, 1958/10, s. 153.

[5]Słownik terminów literackich, [przyp.1], s. 464.

[6]T. Wróblewska, Nowa powieść Maxa Frischa,[w]: Orka Tygodnik Kulturalny,1961/12, s. 6.

[7]A. Ziemilski, Dramat roli człowieczej,[w]: Życie Warszawy, 1961/135, s. 3.

[8]W. Sadkowski, Jeremiasz z linii Swissairu,[w]: Trybuna Ludu, 1961/127, s. 4.

[9]R. Karst, O człowieku, który nie  mógł być sobą, [w]: Nowe książki, 1961/8, s. 477.

[10]Tamże.

[11]Tamże.

[12]A. Jackiewicz, Homo Frisch, [w]: Życie literackie, 1961/21(487), s. 8.

[13]Tamże, s. 159.

[14]Tamże.

[15]A. Wirth, Rehabilitacja pomysłu, [w]:Nowa kult