Polska sztuka / Film

  • Opublikowano:

    2008-08-26
  • Odsłon:

    327

Polska sztuka operatorska — jakość sama w sobie

Operator jest prawą ręką reżysera. Ma za zadanie przenieść jego wizję na taśmę filmową, nie roniąć przy tym żadnej z myśli czy idei, jaka miała być w zdjęciu zawarta. Osiągnąwszy techniczną doskonałość, sam również wpływa na znaczenie, jakie niesie ze sobą ujęcie —nadaje mu symbolikę lub po prostu, co wcale nie jest mniej konieczne, wysmakowane piękno, które czyni ze zdjęcia dzieło sztuki. Wszystko to osiąga za pomocą umiejętnej gry światłem i cieniem, kontrastem i fakturą, kolorami i kształtami. Ciężka praca zauważana jest tylko przez wielbicileli, którzy wyśledzą w czołówce jego nazwisko. Ale za to po łódzkiej szkole— jako że praca zdjęciowca nie wymaga perfekcyjnej znajomości języka, a tylko talentu i wrażliwości — dla wielu operatorów otwiera się droga do Hollywood. Nie bez powodu to w Łodzi odbywa się najważniejszy na świecie festiwal operatorów, słynny Cammerimage.
Jednym z najważniejszych polskich operatorów jest Jerzy Wójcik (ur. 1930), zwany reżyserem Szkoły Polskiej. Po ukończeniu w 1955 roku studiów na wydziale operatorskim łodzkiej PWSTFiTV, ropzoczął pracę jako asystent operatora. Na takim stanowisku współpracował w 1957 roku z Jerzym Lipmanem, podczas realizacji Kanału Wtedy po raz pierwszy zetknał się z Polską szkołą fimową. Kolejno Wójcik odpowiedzialny był za zdjęcia do Eroiki Andrzeja Munka i Popiołu i diamentu Wajdy. Podporządkowawszy sie artystycznej wizji reżysera, Wójcik nasycił swe zdjecia ekspresją i symboliką; ujęcia wiszącymi do góry nogami krzyża czy zakrawawionego prześcieradła to oczywiscie pomysły Wajdy, ale ich realizacja spadła na barki Wójcika.
Jednym z najlepszych, najwspanialszych osiagnięć Wójcika są zdjęcia do Matki Joanny od Aniołów Jerzego Kawalerowicza. Wysmakowane, malarskie. Wójcik maksymalnie wykorzystuje potencjał, jaki daje wygrywanie dwóch tylko kolorów, bardzo za to symboliczncyh — czerni i bieli. Siostry w białych szatach, biegające niczym ptaki po dziedzińcu, czerń odzienia księdza Suryna, ocienione korytarze, białe ściany cel zakonnych — to wszystko obrazy, jakie na długo zapadają w pamięć. Z Kawalerowiczem wspołpracował jeszcze Wójcik przy Faraonie. Z wymienonych filmów, ten tylko był kręcony na barwnej taśmie. Skupił się tu Wójcik na świetle — wśród wielkich przestrzeni i niemal symbolicznej ilości rekwizytów, interesują go twarze, ludzkie gesty, spojrzenia.
Wójcik mówi, że interesuje go filmowanie piękna prawdy; nie przeczy też, że odnajduje w swojej pracy element, jeśli można tak to określić, mistyczny: Rzeczywistość, którą kreujemy (...) może bardzo głęboko do nas dotrzeć (...) Towarzyszy temu pokora, świadomość tajemnicy, mówi. Pokora jest też obecna w podporzadkowanie swojej wizji, wizji reżysera. Wójcik podkreśla również, że nigdy nie skupia się wyłącznie na kwestiach technicznych, ponieważ filmowanie jakiejś sceny jest zawsze podporządkowane nadrzędnemu celowi. Cóż, tak mówi jednak absolutny mistrz w swoim fachu.
Jak Wójcik jest przede wszystkim, mimo licznych późniejszych osiągnieć, zapamiętany jako reżyser szkoły polskiej, tak Edwarda Kłosińskiego przyporządkowuje się do kina moralnego niepokoju. Ten bardzo znany operator (1943-2008) w liceum nie miał nawet aparatu fotograficznego! Jednak, jak wtedy mowił, marzył o utrwaleniu prawdy o wydarzeniach w przestrzeni. Początkowo zresztą, planował studiować malarstwo. I tak — jego zdjecia pełne są malarskiej wrazliwosći, kadry plastycznie skomponowane, mają w sobie ukrytą myśl.
Kłosiński współpracował z najważniejszymi polskimi reżyserami, Zanussim, Wajdą, Kieślowskim, Falkiem... Jednak po ukończeniu stuiów w 1967 (w Łodzi, oczywscie), nie od razu rozpoczał karierę. Pracę w branzy filmowej zaczął dopiero w 1970 roku, a pierwszy ważny film współtworzył dopieo w 1974 roku. Była to Iluminacja Krzysztofa Zanussiego. Z Zanussim Kłosiński pracował też przy Barwach ochronnych, a z Feliskem Falkiem przy okazji Wodzireja.To spowodowało, że kojarzono go głównie z kinem moralnego niepokoju, które, jak sam to przyznawał Kłosiński, od strony formalnej trudno uznać za bogate. Na szczęsćie, poza kamerą z ręki u Zanussiego i tworzeniu nerwowej atmosfery dzięki ruchom kamery u Falka, Kłosiński współpracował też z Wajdą. Dla tego reżysera, forma jest przecież arcyważna, światło, plastyka kadru, jego symobilka — to niezbędne elementy dzieła filmowego. Kłosiński robił zdjęcia do Ziemi obiecanej (1975), a w 1976 odpowiadał za nie w jednym z najważniejszych filmów dekady, Człowieku z marmuru W tym filmie skupił się na dwóch rzeczach — płynnemu łączeniu różnych konwencji filmowania, zależnie od tego, kiedy rozrywa się akcja (lata 50. i lata 70.) i wykorzystaniu dynamizmu Krystyny Jandy, która energią rozsadzała ekran, jak pisze Piotr Śmiałkowski. Z Wajdą pracował jeszcze Kłosiński przy Pannach z Wilka, gdzie odważnie łamał reguły dotyczące nasycania światłem kadru, rozświetlając swe zdjecia aż do odrealnionej bieli. Kłosiński współpracowal też z Krzysztofem Kieślowskim, w jednej z częśći Deklaogu oraz w Trzech kolorach. Białym Monika Maszewska- Łupiniak pisze, że traktuje on film jako wypadkową pewnych treści i myśli oraz, ze poszukuje w sztuce operatorskiej wyszukanej harmonii.
Ciekawą drogę przeszli operatorzy, którzy zdecydowali się na przeprowadzke za ocean. Sławomir Idziak (rocznik 1945), bardzo długo pracował w Polsce. Jedst autorem zdjęć m.in do Bilansu kwartalnego Zanussiego czy Podwójnego zycia Weroniki. W latach 90. Ropoczął wspópracę z Hollywood, gdzie dzis jest jednym z ważniesjzych operatorów. Za zdjęcia do Helikoptera w ogniu (2001) otrzymał nominację do Oscara. Jest też autorem zdjęć w takich superprodukcjach jak Król Artur (2004) czy Harry Potter i Zakon Feniksa (2007).
Paweł Edelman (ur. 1958), autor zdjęć do Historii miłosnych Jerzego Stuhra i Pana Taduesza Wajdy, nominowany był do Oscara za zdjecia do słynnego Pianisty Polańskiego. Pracował też przy filmowej biografii Raya Charlesa (Ray, 2004), Oliverze Twiscie Polańkiego (2005), a ostatnio przy Katyniu, gdzie swymi zdjęciami ratował honor Wajdy. Próbuje też samodzielnie reżyserować, na razie z marnymi niestety efektami (Hania)
Wymienić należy jeszcze Janusza Kamińskiego (ur. 1959), najbardziej chyba utytułowanego absolwenta łódzkiej Filmówki, dwuktronego laureata Oscara, uznawanego za jednego z najlepszych operatorów na świecie. Opuscił Polskę zaraz po ukończeniu studiów. Po wielu próżnych latach w Hollywood, wypatrzył go Steven Spielberg, z którym do dziś współpracuje. To właśnie za zdjecia do filmów Spielberga otrzymał Oscary – za Listę Schindlera (1993) i za Szeregowca Ryan’a (1998). Jest autorem zdjęć do Raportu mniejszosci, Monachium, Wojny światów, Motyla i skafandra i Indiany Johnes’a i królestwa kryształowej czaszki.
W Hollywood pracuje równiez Andrzej Bartkowiak, który poza zdjęciami do filmów sensacyjnych (Zabójcza broń 4, Adwokat diabła, Speed. Niebezpieczna prędkość), próbuje też swoich sił w reżyserii (Mroczna dzielnica, Romeo musi umrzeć). Znany jest też Dariusz Wolski, członek Amerykańskiej Akdameii Filmowej, autror zdjęć do całej trylogii Piratów z Karaibów i Sweeney’a Todda Tima Burtona. Inny typ reprezentuje Artut Reinhart, współpracujący z jednej strony z Dorotą Kędzierzawską przy jej cichych, wysmakowanych dramatac, z drugiej — będący autorem zdjęć do takich hollywoodzkich produkcji jak Tristan i Izolda i Dzieci Diuny.
Patrząc na niezwykłe doprawdy sukcesy polskich operatorów, trudno się dziwić oblężeniu kandydatów, jakie z roku na rok przeyżywa wydział operatorski łódzkiej PWSTFiTV. Możemy sobie tylko życzyć, by dobra passa trwała.
Filmweb.pl — z dnia 10 lipca 2008
<>Encyklopedia kina
, red. Tadeusz Sobolewski, Kraków, 2003
Kino, nr 10, 2006
Kino, nr 2, 2008
Małgorzata Kurowska 2008.07.30