Polska sztuka / Rzeźba

  • Odsłon:

    986

Poliklet z Krakowa - czyli rzecz o Igorze Mitoraju



Igor Mitoraj urodził się w 1944 roku w niemieckiej miejscowości Oederan (koło Drezna) w polskiej rodzinie - jego matka była przymusową robotnicą, pochodziła z Grojca, czyli wsi położonej w pobliżu Oświęcimia. W wieku dwudziestu lat została wywieziona do Oederan w Niemczech. Pracowała tam ciężko w gospodarstwie rolnym. W pobliżu owej miejscowości znajdował się wówczas międzynarodowy obóz jeńców wojennych. Jednym z jego więźniów był trzydziestoletni wdowiec, francuski oficer Legii Cudzoziemskiej - na imię miał Georges. Między Polką a legionistą nawiązał się romans, którego owocem był Igor. O okresie najwcześniejszego dzieciństwa sam Igor Mitoraj w wywiadzie - rzece przeprowadzonym przez Costanzo Costantiniego powiedział: <i>"Z Oederan nie pamiętam nic. Byłem za mały, żeby coś zapamiętać. […] Niedawno - po kilku wystawach w Niemczech - otrzymałem list z gratulacjami od władz miasta Oederan. Co mam na to powiedzieć?".</i> <br><br>


Po 1945 roku matka wraz z synem powróciła do Polski - do swoich rodziców; natomiast ojciec Mitoraja wyjechał do Francji. Zofia i Georges już nigdy się nie spotkali. Trzy lata później matka Mitoraja wychodzi ponownie za mąż, tym razem za Polaka - Czesława Mitoraja. Rodzi pięcioro dzieci, a ojczym adoptuje Igora i daje mu swoje nazwisko. <br><br>


W Bielsku - Białej ukończył Liceum Plastyczne, a po jego ukończeniu w 1963 roku wstąpił na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie - tam studiował malarstwo pod kierunkiem Tadeusza Kantora. Oprócz drogi rzeźbiarza, zastanawiał się nad łódzką Filmówką, gdzie dwukrotnie próbował zdawać na wydział aktorski; niezmiennie jednak paraliżował go wymóg śpiewu na egzaminie. Jednakże dalsze losy nadal go splatały ze sztuką filmową - otrzymał włoską nagrodę Vittoria De Sica, przyznawaną głównie filmowcom, a również zaprojektował statuetkę dla .35 Festiwalu Filmowego w Cannes. Igor Mitoraj miał również możliwość poznania Felinniego - był na planie filmowym filmu "Ginger i Fred". O spotkaniu tym rzeźbiarz wspomina: <i> "Była to dla mnie wspaniała zabawa, nie tylko wielkie przeżycie. Fellini i Mastronianni opowiadali dowcipy, śmialiśmy się bez przerwy". </i> <br><br>


Pod okiem swojego nauczyciela, Kantora, Mitoraj rysuje, maluje i wykonuje kolaże, wykorzystując w nich przypadkowe przedmioty, na wzór twórców surrealizmu i dadaizmu, a także utrwala na płótnie odciski ludzkich ciał, niczym akcje artystyczne Yvesa Kleina. <br><br>


Mimo tego, że Kraków stawał się ogniskiem polskich działań artystycznych (Grupa Krakowska, pierwsze kroki Jerzego Grotowskiego, Jerzego Jarockiego, również Andrzeja Wajdy), w pewnym momencie dla Igora Mitoraja przestrzeń ta stała się niewystarczająca. Zauważa to też jego nauczyciel - Kantor pewnego dnia zwrócił się do Mitoraja ze słowami: <i>"Tutaj nie ma dla ciebie miejsca. Musisz wyjechać, musisz zaczepić się w którejś ze stolic sztuki, jeśli chcesz sobie zapewnić przyszłość. Masz szansę, przecież nie chcesz pozostać kimś anonimowym. Chyba się nie mylę?" </i> <br<br>


Tak też się stało. W 1968 roku swoje losy związał z Paryżem - wyjechał tam, by studiować w École Nationale Supérieure des Beaux Arts. Cztery lata później otrzymał od Tadeusza Kantora kartkę: <i>"Zapomnij, Igorze, o krakowskiej Akademii, zapomnij o Polsce". </i> <br><br>


Osiem lat od przyjazdu do Paryżu Igor Mitoraj zaniósł parę małych rzeźb w brązie do Bernarda Gheerbranta, właściciela jednej z najstarszych paryskich galerii. Ta galeria znajdowała się na Saint-Germain, nazywała się <i>La Hune</i>. Gheerbrant pomógł mu wystawić kilka prac na wystawie zbiorowej, a w 1976 roku zorganizował mu małą wystawę indywidualną, na której zostało zaprezentowanych dwanaście niewielkich rzeźb. <br><br>


 Już rok później w galerii ArtCurial przy Avenue Matignon w Paryżu odbyła się jego kolejna indywidualna wystawa rzeźb i biżuterii. Od tego momentu Igor Mitoraj stawał się coraz bardziej znanym artystą - jego prace zostały pokazane na ponad 120 wystawach indywidualnych na całym świecie. <br><br>


Igor Mitoraj wykształcił swój charakterystyczny i rozpoznawalny styl. Tematycznie oscyluje między motywami kruchości, piękna, czasu, wynaturzenia, a przede wszystkim odkrywania ludzkiego ciała. Często też odwołuje się do mitologii (np. "Ikar", "Tyndareus", "Eros", "Mars", "Gorgona") nawiązuje i parafrazuje klasyczne wzorca piękna - idealne proporcje rzeźb i ciała ludzkiego. Poprzez taki zabieg próbuje uświadomić odbiorcę o ludzkiej naturze - tak niedoskonałej i niepewnej. Mitoraj podkreśla to poprzez spękania, uszkodzenia powierzchni posągów, również przez powalenie ich na ziemię. Większość jego rzeźb to rzeźby patrzące niemo i bez wyrazu na swoich odbiorców pustymi oczodołami, często zakrytymi całunami, zazwyczaj Mitoraj rzeźbi mitycznych bohaterów. 

Jego styl określa się jako syntezę rzeźby starożytnej oraz współczesnej. Nic więc dziwnego, że przez krytyków został nazwany "Polikletem z Krakowa" lub też "Michałem Aniołem przybyłym ze Wschodu". <br>

Dzięki temu jego rzeźby są rozpoznawane na całym świecie. Do jego ulubionych materiałów zalicza marmur, brąz i terakotę. Uważa, że w marmurze i w trawertynie kryje się siła natury. Jeśli zaś chodzi o nakładanie kolorów na rzeźby (np. wystawione we Florencji), to Mitoraj najchętniej korzysta z błękitu Yves'a Kleina. <br><Br>


<i>"Dla mnie piękno jest czymś, co pozwala marzyć, ale wiem, że ma w sobie znacznie więcej siły niż marzenie".</i> <br>

Sam rzeźbiarz uważa, że jego rzeźby wywodzą się z napięcia, jakie jest w nim, powstają pod wpływem bardzo różnych impulsów. Sama figura jest tworzona niemal instynktownie. <br.<br>


Do pasji Mitoraja należy produkcja oliwy. Co roku produkuje jej 700 litrów! Nosi ona tytuł "Przejście sekretne". Mitoraj ma własny gaj oliwny, w którym znajdują się kilkusetletnie drzewa; a jedno z nich ma 1000 lat. Artysta w jednym z wywiadów powiedział:<i> "Gaj oliwny został odrestaurowany jak stary obraz". </i> <br><br>


Od chwili rozpoczęcia studiów w Paryżu tworzy poza granicami kraju do dziś - głównie we Francji i Włoszech. W Prowansji ma swój zamek, który został zbudowany na rzymskich fundamentach, a sama budowla pochodzi x XII wieku. Jak sam artysta określił, to nie jest klasyczny zamek, lecz bardziej przypomina to warownię, malutką twierdzę. Od 1968 roku mieszka w toskańskim mieście Pietrasanta, gdzie rzeźbi w marmurze, z którego powstawały niegdyś dzieła Michała Anioła. Jest to legendarne miejsce, gdzie przebywał wspomniany rzeźbiarz, ale również tacy artyści jak Henry Moore i Marino Marini. <br><br>


Jak wielu krytyków zauważyło, jego nazwisko brzmi raczej jak pseudonim artystyczny - ale tak nie jest. To nazwisko odziedziczone po ojczymie, najprawdopodobniej wywodzące się z Indii. Zawiera w sobie dwa symboliczne słowo związane z twórczością rzeźbiarza: mit i raj. Na kartach historii sztuki współczesnej rzadko pojawiają się artyści, którzy odznaczaliby się równie konkretną i wyrazistą osobowością, jak ten szczególnie wyrafinowany rzeźbiarz. <br><br>


Jego rzeźby znajdują się w przeróżnych miejscach na kuli ziemskiej, zazwyczaj stoją w reprezentacyjnych punktach miast: w Starym Browarze w Poznaniu, w Mediolanie, również w USA i Japonii. Również jego rzeźba znajduje się na paryskim La Fefense - przedstawia twarz Tyndareosa, ojca Heleny Trojańskiej. Mitoraj preferuje wystawiać swoje rzeźby w plenerze, gdyż w dziennym świetle lepiej się prezentują. <i>"Rzeźby są trójwymiarowe i potrzebują przestrzeni, żeby mogły żyć, oddychać, podobnie jak żywe organizmy".   </i> 


<br><br><br>


<i> Jolanta Nowaczyk, 1 czerwca 2010 r. </i>