Myśli / 2008

  • Opublikowano:

    2008-11-17
  • Odsłon:

    303

Pokochaj swoje ciało

Czy zastanawiałeś się, dlaczego ostatni zawodnik na mecie Tour de France miał na ustach błogi uśmiech ? Jeszcze ciekawsze jest, dlaczego maratończyk nie czuje pęcherzy na stopach ?
Odpowiedź jest prosta – radość i euforia spowodowane działaniem chemii. Już pisałem, że podczas biegania sportowcy wykonując znaczny wysiłek, przyczyniają się do zamiany własnego organizmu w wytwórnię endorfin. Te hormony o działaniu zbliżonym do morfiny, mają właściwości łagodzące ból i wywołujące zadowolenie.
Z reguły, od najmłodszych lat wpajano nam, że wysiłek przynosi zadowolenie. To prawda, która swoje źródła ma nie w zasadach. W organizmie zachodzi po prostu reakcja chemiczna.
Może zatem zamiast zażywać tabletki na dobre samopoczucie lub przeciwdepresyjne, spróbuj naturalnego sposobu – pokochaj swoje ciało.
I nie myśl o zwykłym leżeniu, opalaniu, czy innej formie bierności. Postaraj się, niezależnie od wieku, polubić lub przynajmniej zaakceptować jakąś formę aktywności fizycznej.
Powiesz lub pomyślisz, że to niemądre, to nie dla mnie, że nie masz czasu, że dzieci, praca. Ile można wymyśleć wytłumaczeń ? Najfantastyczniejsze są te z cyklu nie mogę, bo kolana nie pozwalają, albo reumatyzm lub kręgosłup. Zawsze możesz zostać w domu i użalając się nad swoim losem tyć dalej.
Pokochaj swoje ciało. Jeśli o nie zadbasz, ono zadba o Ciebie.
Jest tyle form aktywności, że przy odrobinie chęci znajdziesz coś dla siebie. Najlepsze efekty daje bieganie. Wiem, że to nużące i trzeba dorosnąć do tej formy sportu. Ja zacząłem biegać przed ponad czterema laty. Pamiętam swój pierwszy bieg. Po kilku minutach dotarłem absolutnie wyczerpany do czterechsetnego metra. Tak przebiegłem 400 metrów i koniec. Po pół roku wziąłem udział w ulicznym biegu na 5 kilometrów. Wielka frajda okupiona dwumiesięcznym przeziębieniem. Jednym słowem, nie było łatwo. Dzisiaj przebiegam tysiąc kilometrów rocznie i raz w roku startuję w maratonie. Biegam cały rok, nawet kiedy temperatura spada poniżej minus 10 stopni. Biegam sam. Wybieram takie trasy, które mi pasują. Sam ustalam tempo. Zatapiam się w swoich myślach. Co drugi dzień mam godzinę tylko dla siebie. I do tego, to wszystko gratis.
Jak się czuję ? Nie pytaj, spróbuj sam. Załóż buty i wyjdź na dwór. Ja wiem, że to trudne, że się nie chce, że pada deszcz i wieje wiatr. W końcu alternatywą jest wizyta u lekarza w ciepłym gabinecie.
Może być oczywiście i tak, że bieganie może szkodzić. Skoro jadłeś i piłeś przez tyle lat różne pyszności, to organizm zastrajkował. Wybierz się do lekarza na konsultację. Zrób badania. Pokochaj swoje ciało.
Ja wiem, że najprostszym rozwiązaniem jest krem, pomadka, czy inna maść na szczury. Wchodzisz, lustro, oko, policzki, smar cud a jakie cuda napisane są na pudełeczku. „Sezamie otwórz się” – nic z tego, żeby seks był udany, piękny, czarujący nie wystarczy skropić się perfumką. Trzeba zrobić wysiłek. Trzeba pokochać swoje ciało. A wówczas dzieją się cuda, oj cuda. O tym jednak innym razem a uwierz mi jest o czym pisać, bo wokół sama nuda, a wróżek i czarodziei jak na lekarstwo. W sumie nic dziwnego, bo potęga BigMac’a, piwa marki Superzlew, ekranu TV wielkości ściany (najlepiej dwóch ścian), przyrośniętego do dłoni wózka z Oszą (Auchan – to dla zagubionych między regałami) – odbiera nie tylko myśli, ale i hormonki, by na koniec paść i zasnąć. I gdzie tu seks. Ni ma panie, ni ma. A mogło być tak pięknie.
No dobrze, bieganie – nie można, bo motorek wpadnie w panikę. To może basen panie doktorze ? (Siostro basen!) To może spacer ? Albo joga, ja chciałbym jogę lub taj chi ?
Jeżeli wzdrygasz się na samą myśl, że miałbyś cierpieć dla osiągnięcia fizycznej satysfakcji z uprawiania sportu, spróbuj łagodniejszego wysiłku. Uwielbiam pływanie. Nie wywołuje urazów. Pozwala zapomnieć, że twoje ciało ma swoją wagę.
Propozycja jest tak duża, że zawsze znajdzie się pomysł, który nasz organizm zaakceptuje. Pokochaj swoje ciało. Dbaj o nie. Dbaj, bo nie ma go czym zastąpić.
A ty dalej jesteś uparty. Dalej, że to nie dla ciebie, bo …
Mów i myśl tak dalej. Zarób więcej pieniędzy. Kręć się szybciej. Pielęgnuj swój stres. Martw się tysiącami problemów, które czekają tu i tu, i tam, i za rogiem, i za drzwiami. Więcej planów z cyklu abstrakcja – „jeśli nie chcesz mojej zguby…”. I dla równowagi garść narzekania, że nie możesz, że nie dla ciebie, że za ciężko, a w ogóle o czym rozmawiamy. Przepraszam muszę iść na zakupy, bo znajomi czekają, żeby omówić niezwykle ważną kwestię pierdzenia w stołek i bicia piany z niskotłuszczowej wody oligoceńskiej.
Wytłumaczenie. Zawsze znajdziesz, lecz gdy staniesz przed gabinetem, jak przed sądem i za moment dowiesz się, że żyły ci zarosły, stawy zesztywniały. Zaczniesz od małego talerzyka pigułeczek na wszystko. A razem z wypadającymi zębami nabierzesz większej chęci do wymiany doświadczeń kolejce do recepcji. Pasjonujące. No i ta zatrważająca polityka NFZ.
A może jednak pokochać swoje ciało.
Tylko że trzeba włożyć ten wysiłek. Czy zauważyłeś jak znajomi chętnie kupowali w supergenialnym sklepie TV elektryczny stymulator mięśni, wypalający jednocześnie tłuszcz z brzucha? Co prawda przy okazji wypalał milion neuronów w mózgu na godzinę, ale niemal działało. Niemal, bo działała satysfakcja – kocham swoje ciało, bo kupiłem mu superchiperpiekarnik do topienia celulitu.
To nie tak. Wstań, ubierz się i po prostu wyjdź. Zrób to teraz, jutro i rób regularnie.
Efekt gwarantowany. Skóra jak gładź gipsowa. Figura, że zazdrość. Zdrowie i odporność. Seks nawet po sześćdziesiątce jak masełko. A ponieważ nie wydasz na lekarza, to i dodatkowa praca nie będzie potrzebna.
Sen?
Pokochaj swoje ciało a takie będziesz miał.

AB 2008.11.17