Polska sztuka / Twórcy ludowi / Rzeźba

  • Opublikowano:

    2011-09-26
  • Odsłon:

    527

Pamięć kamieni

Ludzie odchodzą, przemijają ich historie, ich codzienne radości i dramaty. Nie każdy wpisuje się w dzieje, nie każdy trwa w pamięci ksiąg. Nierzadko jedyną pamiątką po człowieku zostaje jego kamienny nagrobek.
Kilka lat temu pracowałam jako wolontariuszka przy renowacji macew na cmentarzu żydowskim w Kłodzku. Było to zajęcie, w którym radość z pracy społecznej, na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego, mieszała się z przedziwnym poczuciem wewnętrznej bliskości spoczywających tam osób. Człowiek złocił napisy, podklejał nagrobki, czy choćby grabił liście, a w głowie miał myśli rodem z leśmianowskich wierszy o tych, którzy odeszli, a jednak jakby nie do końca.
Jakież było moje zaskoczenie, kiedy przez przypadek, z czasopisma poświęconego Bieszczadom, dowiedziałam się, iż nieopodal mojego rodzinnego miasta, działa grupa, której takie działania są bliskie - stowarzyszenie ludzi, którzy odnowili już wiele cmentarzy, kapliczek i przydrożnych krzyży.

Historia, założenia i cele działalności
Grupa ta, a właściwie stowarzyszenie, nazywa się obecnie „Magurycz”, a wyłoniło się z powstałego już w roku 1987 „Nadsania”. Cała historia akcji sięga roku 1986, kiedy to Szymon Modrzejewski zaczął zajmować się greckokatolickim cmentarzem w bieszczadzkich Berehach Górnych. Rok później, Stanisław Kryciński zorganizował pierwszy obóz remontowy na cmentarzach w Bystrem i Michniowcu w Bieszczadach.  Tak powstało przedsięwzięcie „Nadsanie”, w którym założyciel „Magurycza", Szymon Modrzejewski, wziął udział jako uczestnik. „Nadsanie” było częścią działań Społecznej Komisji Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej przy Towarzystwie Opieki nad Zabytkami, w której zarządzie obaj wymienieni zasiadali przez 10 lat. Od roku 1988 do 1996 Stanisław Kryciński i Szymon Modrzejewski organizowali wspomniane obozy wspólnie. Od 1997r. Szymon Modrzejewski zaczął sam prowadzić działalność i chociaż „Nadsanie" przestało istnieć, jego cele i założenia pozostały takie same. Obozy te zyskały jednak nową nazwę: Nieformalnej Grupy Kamieniarzy „Magurycz". Celem obozów i warsztatów było remontowanie oraz inwentaryzacja sztuki sepulkralnej, krzyży i kapliczek przydrożnych, a także innych obiektów sztuki sakralnej, pozostających bez opieki na terenach południowo-wschodniej Polski (przede wszystkim Beskid Niski, Bieszczady). Naturalną kontynuacją prac „Nadsania” oraz Nieformalnej Grupy Kamieniarzy „Magurycz”, stało się wreszcie, zarejestrowane w marcu 2007 roku stowarzyszenie „Magurycz”, które prócz tradycyjnych prac remontowych, prowadzi też działania inwentaryzacyjne, organizuje warsztaty, wystawy oraz angażuje się w ochronę przyrody.
Idea pracy na cmentarzach jest zupełnie apolityczna, odwołuje się po prostu do pragnienia ocalenia pejzażu wielokulturowego. Działania „Magurycza” to zachęta do odkrywania miejsc, w których jeszcze do niedawna współistniały różne kultury i religie.

Dlaczego „Magurycz”?
Sama nazwa stowarzyszenia pochodzi od nazwy góry w Beskidzie Niskim, niedaleko wsi Bartne. To właśnie tam łemkowscy kamieniarze pozyskiwali niegdyś piaskowiec, z którego tworzyli żarna, nagrobki, krzyże… I właśnie do tej tradycji pracy kamieniarskiej nawiązuje stowarzyszenie „Magurycz”.

Uczestnicy obozów i warsztatów
Nic nie wyszłoby z samej idei ratowania cmentarzy, gdyby nie grupa osób chętnych do działania. Przez obozy remontowe przewinęło się od 1987 roku kilkaset osób – wolontariuszy, sympatyków i przyjaciół „Magurycza”, którzy wspierali akcje czynem i dobrym słowem. Na ochotników do pracy zgłaszali się ludzie zafascynowani Bieszczadami, Beskidem Niskim, historią, folklorem, czy sztuką tego regionu i chociaż warunki pracy były dość surowe, to chętnych nie brakowało.
Widać dzięki temu, że idea ratowania dziedzictwa kulturowego jest dla wielu ważna. Niesie to za sobą jeszcze jedną wartość - pomaga uwrażliwić na kulturę i sztukę mniejszości narodowych także społeczność lokalną. Co istotne – zdecydowana większość remontowanych obiektów to zabytki niegdyś celowo zdewastowane. Przywracanie im dawnego stanu ma sens, gdyż kształtuje postawę szacunku i tolerancji dla wielokulturowości.

Anna Ludwin, 20 wrzesień 2011-09-20
Foto: Anna Ludwin