Myśli / 2008

  • Opublikowano:

    2008-11-22
  • Odsłon:

    316

"O chłopcu, który bał się ciemności" - Suyia

Stary domowy zegar właśnie wybił godzine dwudziestą, co dla Tytusa oznaczało, że czas już się położyć spać. Dobrze znał kolejność wieczornych czynności. Wiedział, na której półce leży jego czerwona piżamka, do którego kubka nalać wody przy myciu zębów, a także który jest jego wieszak z ręcznikiem. Bardzo lubił kolor czerwony, więc wszystkie te przedmioty miały właśnie taką barwę. Chłpiec lubił wieczory i nie tylko dlatego, że wszystkie czynności z nimi związane były mu dobrze znane. Dla niego najważniejsze było to, że zawsze pomaga mu mama. I to dzięki niej tak szybko je wykonywał i był gotowy położyć się do łóżka.
Tytus przed pójściem spać zawsze wchodził po schodach do gabinetu swojego tatusia, by dać mu buziaka na dobranoc i życzyć spokojnej nocy. Czasami siadał z nim przy kominku i chwilę rozmawiał, jednak dziś udał się od razu do swojego pokoju. Leżąc już w swoim małym łóżeczku czekał na mamę, która jak co wieczór czytała mu bajkę na dobranoc. Mama także uwielbiała te wieczorne czytanie, gdyż tylko wtedy mogła spokojnie pobyć ze swoim synkiem i naprawdę spokojnie cieszyć się z każdej wspólnej chwili.
- O czym dzisiaj chcesz posłuchać? - zapytała mama.
- Mamo, przeczytaj mi o kotkach. - wyszeptał zaspany chłopiec.
- Dobrze - odpowiedziała mama sięgając po książkę.
- Dawno, dawno temu... - zaczęła czytać mama.
Po przeczytanej bajce mama ucałowała Tytusa w policzek i poszła do swojego pokoju, zostawiając uchylone drzwi i zapalone światło w przedpokoju, tak na wszelki wypadek. Chłopczyk spokojnie zasnął, ale nie spał długo.. po kilku godzinach ze snu wyrwał go zły sen. Szybkim ruchem głowy rozejrzał się po pokoju, ale nic nie widział, tylko ciemne kształty mebli i przedzierające się przez zasłony światło latarni, które świeciły się na ulicy. Drzwi cichutko zaskrzypiały, a mały chłopiec zapomniał już o strachu i niecierpliwie czekał by zobaczyć, kto to taki wchodzi do jego pokoju.
-Mama i tata przecież już śpią, więc kto to taki może być? - zastanawiał się.
I w tej samej chwili na jego kołderkę wkoczyła mała biała kotka.
-Cześć! Jestem kotka Psotka - przedstawiło się zwierzątko - A Ty? Ty jesteś Tytus, tak?
-Tak.. mam na imię Tytus - odpowiedział spokojnie chłopiec.
-Mieszkam na strychu i pilnuję Twoich dobrych snów - kontynuowała Psotka. - Martwi mnie to, że boisz się nocy i chciałam z Tobą trochę porozmawiać. Bo przecież jesteśmy po to, by sobie pomagać. Ja pomogę dziś Tobie, a Ty mnie, kiedy będę w tarapatach - zakończyła wesoło kotka.
-Boję się nocy, bo jest ciemna i nic nie widzę, nie wiem, co jest za rogiem, co za oknem i co koło mojego łóżeczka - zaczął opowiadać Psotce - widzę tylko kontury i sam muszę się domyśleć, czyje to kontury. Boje się, bo nie wiem co mnie czeka.
Psotka pomyślała chwilkę, usiadła przy chłopcu i przyjacielskim tonem powiedziała - Nie musisz się bać, bo w pokoju obok śpią Twoi rodzice i gdy usłyszą jakieś niepokojące hałasy, to na pewno zaraz tutaj przybiegną, by sprawdzić co to. Wiesz Tytus... strach ma wielkie oczy, a to oznacza, że to my sami poprzez tę niewiedzę, co kryje się za konturami schowanymi w mroku, dopowiadamy sobie straszne rzeczy. A przecież dobrze wiesz, że tutaj - wskazała przed siebie - to kontur Twojego biurka, przy którym odrabiasz lekcje i rysujesz. A tam - pokazała na okno - to przecież okno, przez które wpadają światła latarni i wiesz o tym dobrze, bo przecież w czasie burzy godzinami przez nie wypatrujesz, a przy pięknym bezchmurnym niebie szukasz gwiazd właśnie przez to okno. Wszystkie przedmioty, jakie znajdują się w tym pokoju, bardzo dobrze znasz i nie ma powodu, by ich się bać.
- Psotko, ale ja się boję tych wszystkich szumów i szelestów, które bardzo dobrze słychać, zwłaszcza, gdy już wszyscy śpią.
- Mój drogi, przecież Ty te wszystkie odgłosy dobrze znasz... Nie ma co się bać wiatru za oknem, cykania zegara, odgłosów z klatki schodowej czy myszy harcującej w szafie. A ten odgłos - na moment kotka ucichła, by wsłuchać się w dzwięki wydobywające się z pokoju rodziców - to Twój tatuś chrapie i to włąśnie on Cię obudził. A teraz postaraj się spokojnie zasnąć.
- Dobrze, postaram się zasnąć, ale bądź tu przy mnie... - spokojnie poprosił chłopiec.
-Jeżeli trudno ci zasnąć, to zamknij oczy i wyobraź sobie coś, co sprawia ci przyjemność, co cię uspokaja i wprowadza w dobry nastrój. Ja zawsze myślę o zielonej pachnącej łące, pełnej kolorowych kwiatów, krzewów i drzew owocowych. Czujesz jej zapach? - zapytała kotka - na łące brykające zające bawią się "w Berka". Jest piękna pogoda, słońce wysoko świeci i odbija swoje promienie w stawie, gdzie pływają ogromne ryby. I wszystko jest tutaj takie spokojne. Może teraz ty spróbujesz?
-Wyobrażam sobie pokój taty, gdzie jest stary i piękny kominek, a przed kominkiem siedzi tato, a koło niego ja. Opowiadamy sobie różne historie i dowcipy, razem się wygłupiamy i śmiejemy. Mama przynosi nam tecę z ciasteczkami i mlekiem. W powietrzu unosi się bardzo przyjemny zapach z kuchni.
-Brawo! Widzisz, bardzo ładnie ci to wychodzi - powiedziała z dumą Psotka.
W tej chwili Psotka zauważyła, że mały chłopiec już zasnął. Ucieszyła się ogromnie, że pomogła Tytusowi. A na znak ich przyjaźni zostawiła mu magiczny promyczek - lampkę, którą powiesiła mu nad łóżkiem, by rozświetlała tę ciemną noc. A do lampki dołączyła karteczkę "To jest magiczna lampka - promyczek, która będzie działać przez kolejne trzy noce, a potem zgaśnie, ale nie martw się, bo przecież za trzy noce zapomnisz już całkowicie o lęku przed ciemnością i już nie będzie ci potrzebna."
Kotka Psotka dobrze wiedziała, że mały Tytus już nie znajdzie powodów do strachu, więc spokojnie mogła teraz powędorwać do innego dziecka, które nie mogło zasnąć tej nocy.

Napisała Suyia 2.1.2008 strona - http://suyia.blog.cz