Myśli / 2008

  • Opublikowano:

    2008-11-02
  • Odsłon:

    231

No i stało się

Tak to już jest, że ludzie się rodzą, rosną, dorastają, przerastają i odchodzą. Najczęściej szarzy i tacy sobie pospolici. Nie dotyczy to naszej Gwiazdki. Jeszcze nie dorosła, jeszcze nie przerosła, a już zauważona.
Ma serce i oko do zdjęć i czekamy na kolejne reportaże (powyżej jak widzicie uchwycona z mieczem w boju - gdzież to był, ach gdzież?)

Przypomnijmy sobie Wielka Imienniczkę naszej Redaktorki - Hankę Bielicką - cudna postać, która przez kilkadzisiąt lat przepięknie i ze swadą malowała prawdziwą Warszawę.
Pani Hani opowiedziała kiedyś pyszną anegdotkę ze swoich wojaży zagranicznych:
W latach 50-tych Pani Hania występowała z grupką warszawskich aktorów w Tel Awiwie. Podczas tego turne złamała obcas.
Wskazano jej klitkę, w której stary szewc naprawiał buty. Zamówienie wykonał na poczekaniu, a kiedy spytała, ile jest winna - odpowiedział z akcentem ze zgładzonych Nalewek:
"Pani Bielicka! Jaki prezent biedny żydowski szewc może dać wielkiej polskiej artystce? On jej może naprawić obcas".

Haniu - podobnych choć obcasów i dużo zdrowia.

AB 2008.11.02