Polska sztuka / Malarstwo / Dwudziestolecie

  • Opublikowano:

    2009-02-13
  • Odsłon:

    652

Nikifor, czyli historia ubogiego tułacza, który zyskał uznanie jako malarz

Mało kto kojarzy prawdziwe imię i nazwisko krynickiego prymitywisty. Na hasło: „Epifaniusz Drowniak” większość osób zareaguje zdziwieniem, wystarczy jednak powiedzieć „Nikifor Krynicki”, by przed oczami słuchaczy zaczęły przewijać się obrazy urokliwych cerkwi lub stacyjek kolejowych.
Nikt nie wie skąd wziął się pseudonim malarza, on sam również niewiele mówił na ten temat. Epifaniusz Drowniak od zawsze nazywał się Nikiforem i był najwyraźniej przywiązany do swojej ksywki bardziej niż do prawdziwego imienia. Jego obrazy znaczone są właśnie owym pseudonimem, bądź adnotacjami typu: „Malarz”, lub „Pamiątka z Krynicy”. Czasami u dołu kartki znajduje się nieco inny, trudny do rozszyfrowania napis, jednak z racji tego, że Nikifor był analfabetą nie sposób dojść do tego, co adnotacja miała oznaczać.
Życiorys „ambasadora Krynicy” jest mało znany, gdyż zachowało się niewiele dokumentów świadczących o pochodzeniu i życiu artysty. Wiadomo jednak, że urodził się w 1895 roku jako syn głuchoniemej Rusinki – Jewdoki Drowniak. Nie ma pewności, kim był ojciec Nikifora, jednak jeśli wierzyć legendzie był nim słynny malarz, po którym syn odziedziczył talent. Krynicki samouk urodził się z wadą słuchu, jednak najbardziej kłopotliwe były dla niego problemy z mówieniem. Społeczność lokalna przez wiele lat niesłusznie uznawała artystę za osobę upośledzoną umysłowo i szydziła z jego twórczości. Dopiero w latach pięćdziesiątych Aleksander Jackowski zaprowadził artystę do laryngologa, który orzekł, że przyczyną problemów z mówieniem jest przyrośnięty język.
Nikifor zaczął malować najprawdopodobniej w 1915 roku. Z powodu bardzo trudnej sytuacji finansowej materiałem, na którym tworzył było wszystko, co udało mu się zdobyć. Barwne obrazki powstawały więc na niewielkich skrawkach papieru, pustych opakowaniach po papierosach, a nawet na austriackich drukach urzędowych. Zazwyczaj malował on akwarelą lub farbą olejną, a w ostatnich latach życia do tworzenia używał również zwykłych kredek. Nikifor był samoukiem, który bez niczyjej pomocy opanował sztukę łączenia kolorów oraz tworzenia perspektywy.
Artysta od najmłodszych lat żył w ubóstwie, jednak jego sytuacja życiowa pogorszyła się jeszcze bardziej w czasie I wojny światowej. Po śmierci matki był on zdany wyłącznie na siebie i musiał znaleźć sposób, by samodzielnie zarobić na swoje utrzymanie. Brak umiejętności komunikacji z otoczeniem sprawił, że Nikifor został wyłączony poza nawias społeczeństwa, co skazało go na samotność i jeszcze większe ubóstwo. Cały czas, którym dysponował przeznaczał on na malowanie obrazków, które później próbował sprzedać lub wymienić na pożywienie.
Co najbardziej inspirowało Nikifora? Jego najbliższe otoczenie, czyli ludzie i obiekty, które widywał w Krynicy. Niekiedy rysował on również wyobrażone przez siebie fragmenty architektury, takie jak „Brama fantastyczna”, jednak zdecydowaną większość jego dzieł stanowią obrazy prawdziwych budowli, bądź krajobrazów. Nie znaczy to jednak, iż twórczość Nikifora można utożsamić z przetransponowywaniem rzeczywistości na papier – obrazy stanowią raczej wizję malarza, która dopiero po obleczeniu w charakterystyczne dla artysty kolory, przeistacza się w oryginalne dzieła. Sztuka krynickiego samouka wyróżnia się nie tylko zestawieniem niezwykle wyrazistych barw, ale również dużym przywiązaniem do szczegółu, które widać przede wszystkim na obrazach przedstawiających obiekty architektoniczne.
Tematyka dzieł Nikifora nie jest szczególnie zróżnicowana – artystę fascynują zwykle cerkwie oraz tory kolejowe i malownicze stacyjki, których wyobrażenie najczęściej przelewa na papier. Obrazy malarza przedstawiają również domy oraz inne obiekty, a także przechodniów mijających rysującego artystę. Osobną grupę stanowią wizerunki świętych oraz autoportrety, na których pojawia się Nikifor jedzący śniadanie, siedzący pod drzewami lub błogosławiący. Według krytyków najlepsze obrazy artysty pochodzą z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych, wtedy bowiem Nikifor ostatecznie określił swoje zainteresowania i obrał estetykę, której pozostał wierny w swej twórczości.
Być może nigdy byśmy nie poznali dzieł krynickiego malarza, gdyby nie Roman Tyrun, który zauważył wielki talent Epifaniusza i pokazał jego obrazy znajomym kapistom. Niezwykła paleta kolorów Nikifora wzbudziła prawdziwy entuzjazm u przebywających wtedy w Paryżu artystów. Nie udało im się wprawdzie zorganizować wystawy dzieł krynickiego samouka, jednak jego obrazy ujrzały światło dzienne podczas zbiorowej ekspozycji dzieł malarzy lwowskich i francuskich. Pod koniec lat trzydziestych Jerzy Wolff poświęcił Nikiforowi artykuł, z którego artysta był niebywale dumny, jednak dopiero w latach sześćdziesiątych twórczość Epifaniusza została w pełni doceniona. W ostatnich latach życia Nikifor zyskał też oddanego przyjaciela – Mariana Włosińskiego, który poświęcił swoje artystyczne aspiracje, by pomagać starzejącemu się samoukowi w codziennym życiu. Nikifor zmarł w październiku 1968 roku, a jego ciało spoczęło w ukochanym mieście malarza – Krynicy.

Nina Kinitz 11 grudnia 2008