Myśli / 2008

  • Opublikowano:

    2008-10-26
  • Odsłon:

    260

Muzyka łagodzi obyczaje

Banalne stwierdzenie – muzyka łagodzi obyczaje – zainspirowało mnie dzisiaj do zastanowienia się nad znaczeniem muzyki w moim życiu. A ponieważ znam, szanuję, lubię i kocham co najmniej kilka osób z tej samej gliny co i ja, to może rozważania te nabiorą znaczeń ogólniejszych.
Kiedyś muzyka była jednym z elementów codzienności. Tak jak otaczająca mnie rzeczywistość po prostu grała. Nutki przelatywały obok mnie niczym zapachy i były ładne lub drażniące, aż do chwili kiedy usiałem na ławce w Katedrze Oliwskiej (jakaś szkolna wycieczka zapewne) i z samej góry od sklepienia spadły na mnie dźwięki Toccaty i Fugi Jana Sebastiana Bacha. Nie mogłem podnieść się a po plecach przebiegły po raz pierwszy w życiu ciarki radości.



Jan Sebastian tworzył piękne utwory, ale wyprzedzał epokę i nie zrozumiany odszedł niemal w zapomnieniu. Tymczasem obecnie uważany jest za jednego z największych kompozytorów. Miłość do Bacha pojawiła się i trwa do dzisiaj. Wielkie wrażenie wywiera na mnie ulubiony instrument genialnego kompozytora – organy.
Jakiś czas później, za sprawą moich przyjaciół Izy i Mirka, dostałem w prezencie płytę Abby. Już nie z radia, a byłem fanem Radia Luxemburg, ale z płyty, z prawdziwej płyty. „Fernando”, „Dancing Queen” rozbrzmiewały często a kilka tygodni temu niespodzianka „Mamma Mia”. Kino, film, Meryl Streep i ponad dwie godziny wspaniałych piosenek.



Po jakimś czasie krótkie zauroczenie zaowocowało prezentem – płyta z chorałem gregoriańskim. Nieprawdopodobne głosy niosące hymny pochwalne. Bez instrumentów wprowadziły mnie w stan zachwytu dla tej muzyki i stan ten trwa do dzisiaj. Koniecznie odwiedźcie warszawski kościół Bernardynek na Rynku Nowego Miasta. Tutaj w każdą niedzielę podczas mszy świętej o godzinie 9.00 można poczuć tego nieopisanego ducha, kiedy Siostry pięknie śpiewają.



Kolejnym etapem była miła kolacja w restauracji. W powietrzu unosiła się bliska, ale nieznana muzyka. Poprosiłem kelnera, aby pokazał mi płytę, która była odtwarzana. Yanni. Nic więcej nie napiszę, po prostu posłuchajcie, bo jest to muzyka, o której nie można mówić. Ona jest wielka i wnika w najgłębsze zakamarki myśli.



„Piwnica pod Baranami” przyniosła mi w darze piosenki Grzegorza Turnaua. Piosenka w połączeniu z poezją potrafi połączyć dwie niezwykle wrażliwe warstwy: melodię i słowo. To już nie tylko wrażenie czysto estetyczne. To już konkretny przekaz niosący recepty, opisy, podpowiedzi. Pełniej dociera do moich zmysłów i sprawia radość, choć zdarza się, że otwiera rany. Piosenki tego artysty głęboko wniknęły w moją pamięć i często podróżując śpiewam fałszując niemiłosiernie.



Grześ T. opowiedział mi niedawno płytą o Marku Grechucie, którego przedtem ominąłem, pominąłem, nie dostrzegłem. Diabli wiedzą co, nie mam L4, nie mam usprawiedliwienia i jak widzę braki w edukacji. Na szczęście Grzegorz wyśpiewał piosenki wielkiego Marka.



Na wszelki wypadek, abym nie kajał się za jakiś czas i świecił oczami z powodu nie odrobionych lekcji uczę się Michała Bajora. Jeszcze nie wszystkie jego pieśni nie rozpalają moją wyobraźnię, ale już czuję ten pierwszy dreszczyk.



Tak jak w życiu wymagana jest równowaga, tak i w muzyce środek ciężkości powinien znajdować się we właściwym miejscu. Dlatego są dni kiedy z lubością błogą zapadam w Genesis lub Jetrho Tull i te nuty są moim pożądaniem.



Kolejnym przełomem była burza pewnej letniej nocy. Wielka ulewa przeszłą nad jarocińskim polem, kiedy na estradzie była Kasia Nosowska. Wiało, lało, ciemno, aparatura stopniowo przestawała działać zalewana wodą. W takiej atmosferze Kasia zaraziła mnie swoją twórczością.




O muzyce mógłbym opowiadać długo. Wiele doznań i odkryć za mną i mam nadzieję, że niejedno przede mną. Najważniejszym jest sam fakt odczuć jakie ona w nas wzbudza. Mogą one być zarówno negatywne jak i pozytywne. Słuchając muzyki uspokajamy się, wyciszamy, przenosimy w świat marzeń. Możemy również wyszaleć się, zabawić, porwać w wir tańca.
Spójrz, w jak wielu sytuacjach i wydarzeniach towarzyszy nam muzyka. Pogrzeby, wesela, chrzciny, urodziny i inne ważne uroczystości, a każdej z nich są przypisane osobne utwory muzyczne. W sklepach dźwięki jak kolory spełniają swoje funkcje marketingowe. Przez wieki muzyka rozwijała się, przybierała różne formy. Kompozytorzy burzyli dotychczasowe kanony i tworzyli nowe formy i style. Próby te niekiedy były udane jak choćby Wolfgang Amadeus Mozart, czy The Beatles. Większość jak to w życiu przeminęło.
Organizowanych jest wiele różnych festiwali muzycznych. To spotkania kiedy prezentuje się tak tradycyjną, konserwatywną, klasyczną, jak i nową, nieznaną twórczość. Muzyka w różnym wydaniu, w różnych miejscach otacza nas na co dzień. Podobnie jak wokół nas przyroda a z nią śpiew ptaków, odgłosy owadów, szumiące morze czy też las. . . Często uciekamy na łono natury. Szukamy odpoczynku od cywilizacji i odgłosów miasta. Szukamy tam ciszy i spokoju.
Różnorodność muzyki i jej wszechobecność oraz dostępność ma bezpośredni wpływ na nasze codzienne życie. Dlatego niekiedy ze słuchawkami na uszach a innym razem na pełen regulator w domu zapadamy w ten inny świat choć na chwilkę.

AB 2008.10.26