Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-04-21
  • Odsłon:

    336

Mądrość i prawda w kwiatach lotosu

Do wszystkiego trzeba dorosnąć poprzez doświadczenie trudnego. Co łatwe, dostarcza przyjemności i doświadcza pozytywnie, lecz w zasadzie nie rozwija ku lepszemu.

Dopiero bolesne empirie wzbogacają cierpieniem i prowadzą do właściwego pojmowania rzeczy. Dlatego niektórzy niepotrzebnie uciekają od przykrych złożoności losu. Ci, którzy podejmują zobowiązania, wobec zaistniałej dotkliwie sytuacji, wiele zyskują w zakresie samodoskonalenia się osobowości. Nie bez powodu zbieramy życiowe razy. Podobno tego Bozia kocha najbardziej, komu zsyła krzyżyki. Jeżeli jest w tym chociaż cień prawdy, to najwyraźniej bardzo mocno jestem kochana przez Stwórcę, a już nasz naród szczególnie, bo przecież niejedną gehennę w bólu i godności przeżył… Nie ma co jednak, rozczulać się nad sobą, szczególnie, gdy krzywda zaowocowała plonami. Pamiętajmy - „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. By dostrzec sens wszystkiego, obok doświadczenia, potrzebna jest mądrość. Gdzie brakuje mądrości, jest upadek. A nie ma nic gorszego od zabagnionego dna, w którym ciężko dopatrzeć się chociażby prześwitu jak

w nadartej skarpetce, która po raz wtóry może stać się użyteczna, gdy ją zacerujemy. Kiedy nie ma takiej możliwości, skarpetę wyrzuca się do kosza na śmieci. Dlatego warto mądrości pozostawić nawet najdrobniejsze kanaliki, by w razie potrzeby mogła się przez nie przedrzeć na światło dzienne jak ponownie do użytkowania przywrócona skarpeta. „Gdy nie kwitną ci jabłonie, nie jest to wina słońca”. Zabrakło w tym ludzkiej mądrości.

Czym jest mądrość? Niczym innym jak umiejętnością rozróżniania – „Róża jest piękniejsza niż kapusta, lecz zupa z róży jest gorsza niż kapuśniak.”

Mądrość wiąże się z wiedzą, logicznym myśleniem, wyciąganiem wniosków, przekładaniem rozumnych zachowań i decyzji na język praktyki. Kojarzy się z wiekiem, stoickim spokojem

i wszechwiedzą, niekoniecznie podręcznikową. Jest to niewątpliwie umiejętność trwania w tym co dobre, doczesne i ponadczasowe. Mądrość to na pewno nie współdziałanie z tym, co obraca się przeciw człowiekowi. A więc mądrość prawdziwa mówi nie -  głupocie i nienawiści. Ostatnie dni pokazały nam mądrość narodu, który powiedział „nie” – zakłamaniu mediów, niewłaściwie zachowującym się politykom i temu wszystkiemu, co wiąże się

z nieposzanowaniem wartości. Już niektórzy wątpili w patriotyzm współczesnych Polaków. Raptem zobaczyliśmy ziomków z najlepszej strony. Fala patriotyzmu przelała się praskiem przez Polskę, a wiara w Boga pokazała światu rodzimych katolików. Czy taka Polska – mocna tradycją przodków i epatująca swe chrześcijańskie korzenie, czy taka Polska nie jest silna mocą jedności? Koszmar wydobywa najszlachetniejsze skrzenia mądrości, a stan hibernacji duchowej zabezpiecza przed podstępną podłością. Casus może przyczynić się do rozkwitu prawdziwej demokracji. Bo co dobre niech w duchu pozostanie wieczną zmarzliną w sensie nienaruszalności.  Warto doceniać wyróżniki mądrości, by doczesność objawiła się postępem. Tam, gdzie jest głupota, nie ma wartości ani stabilności,  wszystko ulega rozpadowi.  Jakże głęboka jest mądrość ludowa. Ile mądrości w uczonym wywodzie?

A ile mądrości w tożsamości narodowej, tradycji i wartościach… Ile mądrości w każdym

z nas, tyle w nas dobra. Do czego prowadzą uzależnienia i nieetyczne postawy? Widzisz to? Przecież niczego dobrego nie wnoszą poza tym, że rujnują człowieka i całe społeczności.

Zbrodniarz daremnie wyciąga zakrwawione ręce do góry, by opadła z nich krew i tak jak zbrodnia przemawia tą krwią, tak prawda, implozją gejzeru, upomina się o swoje. 

Bo z ukrywaniem prawdy nie uda się nikomu. Ona i tak prędzej czy później ujrzy dzienne światło, by pokazać światu swoje oblicze jako świadectwo niezniszczalności tego, co jest  wartością samą w sobie. Prawda i mądrość w jednej idą parze, i jedna z drugiej wyrasta.

Ta pierwsza jest światłem, a druga jest mocą. Ale jak tak się dokładnie zastanowić, to obie są tym samym – światłem i mocą ducha. Anthony de Mello, mistyk, hinduski jezuita, psychoterapeuta, swoje przesłanie budował na poznaniu, przebudzeniu i świadomości.

Podpierał się krótkimi przypowieściami. W „Minucie mądrości” tak przedstawia rozróżnienie – „Mistrz przechadzał się z kilkoma uczniami nad brzegiem rzeki. W pewnej chwili zauważył: - Zobaczcie, jak ryby pluskają się, gdzie się im podoba. Na pewno sprawia im to wiele radości. Pewien obcy człowiek, słysząc te uwagę, zagadnął: - Skąd możesz wiedzieć, z czego cieszą się ryby, jeśli nie jesteś jedną z nich? Uczniowie wstrzymali oddech, uważali bowiem, że słowa te graniczą z bezczelnością. Natomiast Mistrz uśmiechnął się, wziął je bowiem za przejaw nieustraszonej dociekliwości ducha. Uprzejmie też odpowiedział: - A ty, przyjacielu, skąd wiesz, że nie jestem rybą? Przecież nie jesteś mną. Uczniowie wybuchnęli śmiechem, uważając, że obcy w pełni zasłużył na taką odprawę. Tylko on sam pozostał pod wrażeniem jej głębi. Zastanawiał się nad nią cały dzień. Potem przybył do klasztoru

i powiedział: - Być może, że ty nie jesteś tak różny od ryby, jak myślałem. Ani ja od ciebie.”

 Często przypowieść, wywołana mądrością, stanowi najkrótszą drogę do prawdy.

I nie śmiej się, gdy się dowiesz, że ryba w wodzie ma pragnienie, bo prawda i mądrość w kwiatach lotosu u stóp Pana ukrywają się.  A przy okazji, co według Ciebie jest symbolem mądrości - oko Horusa, sowa, Atena czy Oko Opatrzności? Zastanów się …Odpowiedź stanowi o wartości Twojej mądrości.   


Krystyna Jadamska – Rozkrut   2010.04.21