Polska sztuka / Rzeźba

  • Opublikowano:

    2010-10-14
  • Odsłon:

    601

Maciej Szańkowski: pionier odkrywania na nowo natury w kontekście rzeźby polskiej XX wieku

Maciej Szańkowski urodził się 6 lutego w Woli Libertowskiej - była to wieś położona w województwie krakowskim. Kilka lat później, w związku ze zbliżającymi się wojskami radzieckimi, rodzina Szańkowskich opuściła rodzinne miasto i wyruszyła do Bytomia. W latach 50. zamieszkali w Zakopanem.


Od wczesnych lat dzieciństwa Maciej wykazywał zainteresowania kulturą i sztuką, dlatego zdawał egzamin wstępny do Państwowego Liceum Technik Plastycznych, które w owym czasie było prowadzone priez Antoniego Kenara, wybitnego pedagoga i rzeźbiarza. Do grona pedagogów w tym okresie należeli uznani artyści: Tadeusz Brzozowski, Antoni Rząsa i Barbara Zbrożyna. W roku 1957 ukończył liceum. Podczas tych kilka lat nauki stworzył pierwsze parce samodzielne, jak na przykład "Głowa barana" (wmurowana w hallu Domu Turysty PTTK w Zakopanem).  


Po ukończeniu liceum Szańkowski rozpoczął studia na Wydziale Rzeźby ASP w Warszawie, początkowo w pracowni Ludwiki Nitschowej, a następnie Jerzego Jarnuszkiewicza. Lecz uczęszczał nie tylko do jego pracowni, ale również uczestniczył w zajęciach prowadzonych przez Oskara Hansena i Józefa Mroszczaka. Studia ukończył z wyróżnieniem, a tematem jego pracy dyplomowej było: "Światło, jako tworzywo w poszukiwaniu nowych rozwiązań twórczych". W celu zarobkowym zajmował się malarstwem an porcelanie oraz wykonywał rysunki do czasopisma "Po Prostu".


W roku 1960 ożenił się z Elżbietą Grabowiecką - studentką historii sztuki, a rok później urodził mu się syn Marcin. W tym samym czasie odbył podróż artystyczną do Czechosłowacji, na Węgry oraz do Bułgarii. 


Rok 1971 przyniósł artyście trzymiesięczne stypendium Rządu Francuskiego, dzięki czemu mógł odbyć podróż szlakiem obiektów architektury współczesnej i muzeów. "Wiele czasu poświęciłem analizie i oglądaniu dzieł sztuki znanych mi do tej pory z reprodukcji", napisał po przyjeździe, "w średniowiecznych katedrach odnajdywałem rzeźbę wszechogarniającą, zupełne zatarcie przynależności do dyscyplin klasycznych, widome potwierdzenie braku potrzeby czynienia takich podziałów". Ta myśl, o sztuczności podziałów na poszczególne dyscypliny artystyczne, wywarły na Szańkowskim duże wrażenie. Być może podróż ta wpłynęła na powstanie "Składaków" (widać na załączonej fotografii), które powstały w 1973 roku. Były to prace płaskie, lecz dające się rozstawiać za pomocą rozstawianych ram połączonych nawiasami. Szańkowski określał te prace jako wywiedzione z koncepcji "uprzestrzenionych kartek papieru". Dwa lata po stworzeniu pierwszych obiektów z cyklu, Szańkowski wystawił "Składaki" na placu Kanonia, przed oknami swojej pracowni w Warszawie.


Podobna idea, tj. pomysł modyfikacji wewnętrznej przestrzeni składanego obiektu i zajmowania przez nią przestrzeni zewnętrznej, pojawia się również w innych instalacjach - takich jak np. "Obszar". Obiekt rzeźbiarski stworzony przez Szańkowskiego bardzo często w sposób organicznie łączył się z otoczeniem, w którym się znajdował. Takim przykładem może być "Okno" (1977 rok). Szańkowski umieścił kamienną rzeźbę w górskim pejzażu Mariboru. "W rzeźbie tej pragnąłem ukazać pewną, zastygłą dynamikę; ruch otwartych - jakby siłą woli - masywnych ram-płaszczyzn" powiedział artysta tuż po pokazaniu "Okna". Jego prace często znajdują swoją przestrzeń w dużych aglomeracjach miejskich - takich jak Berlin, Wiedeń, Bochum i Warszawa.


W tym samym czasie co trwała realizacja "Okna", Galeria 72 w Chełmie zorganizowała wystawę indywidualną Szańkowskiego. Krytycy pisali, że w jego pracach widać świeżość, rozmach i improwizację (choć wcześniejsze realizacje rzeźb poprzedzały długie cykle rysunków o charakterze inżyniersko-matematycznym). "Trybuna Ludu" uznała Szańkowskiego za jednego z najciekawszych rzeźbiarzy warszawskich średniego pokolenia. 


Początek lat 80. to również początek nowego cyklu - "Rysunki". Jest to cykl prac zawartych w białej kamionce. Były to charakterystyczne wykroje z miękkiej masy plastycznej, łagodnymi łukami wyginały się niejako pod własnym ciężarem.

 

W 1981 roku wykonał projekt-makietę na konkurs Pomnika Radomskiego Czerwca 1956. Praca ta, wraz z innymi konkursowymi projektami, została pokazana w warszawskiej Galerii Krytyków. Jedna ze zwiedzających wystawę pracę Szańkowskiego opisała w ten sposób:


"[…] Poezja… jak mówić?

Pomnik

Flaga wycięta z prostokąta

gipsu

wzniesiona ku niebu przez wiatr

na niej

daty walki o czasie pokoju i głodu

1956, 1970, 76, 80.

Odwrócone tak, że przeczytają z nieba

Ci, którzy odeszli,

ptak i sam Bóg".


Jednym z najczęściej wykorzystywanych materiałów przez rzeźbiarza był sznurek. Pierwszy raz taki motyw pojawił się 1984 roku w instalacji "2/3, albo anatomia wymiaru". Praca ta otwierała wystawę "Język geometrii" w warszawskiej Zachęcie. Długi sznurek (ok. 400 metrów) został podzielony na regularne odcinki - jasne i ciemne. Na podeście głównych schodów w muzeum znajdowała się czarna skrzynia, od której odchodziły długie sznury. Na końcu sznurki były kompletnie poplątane. Od tego momentu sznur stanie się dla artysty ważną częścią w jego pracach - zwłaszcza w kontekście konstrukcyjnym.


We wrześniu 1993 roku został odsłonięty Pomnik Ofiar Terroru Władzy 1944-1956. Praca to jest umieszczona obok kościoła św. Katarzyny na Służewie. Jedynym budulcem tego pomnika jest kamień - jeden z symboli trwałości, pewnej cykliczności życia. W jednym rzędzie stoją olbrzymie głazy (około 40 ton każdy z nich), od tyłu kompozycję zamyka kamienny mur. Pomnik ten jest porównywany do kamiennego ogrodu lub cmentarza kamiennego. Sam artysta napisał w ten sposób: "Nie wiem, czy w przypadku powstania Pomnika Ofiar Terroru Władzy wypada powiedzieć, że powód artystyczny był najpierwszy, ale jeśli idzie o mnie - tak właśnie było". Do innych realizacj tego typu należy "Pomnik Ofiar Ziemi Sandomierskiej", o której Zbigniew Bieńkowski napisał, że Szańkowskiemu udało się tym dziełem wyrazić pogodzenie życia ze śmiercią, spokój, harmonię i umiar pamięci, "która jest także źródłem nadziei".


W połowie lat 90. objął pracownię w Zakładzie Rzeżby na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersystetu im. Kopernika w Toruniu.


Rzeźba Szańkowskiego jest o tyle charakterystyczna, że wykorzystuje materiały nietrwałe i ulotne, niezbyt reprezentatywne dla rzeźby - np. papier lub kalka techniczna. Dodatkowo, są to materiały półprzezroczyste, niejako będące w opozycji do ciężaru, stabilności i siły. Nie zadziwi więc fakt, że Szańkowski był uważnym obserwatorem natury - np. od liści nauczył się operować elementami płaskimi. Oprócz wspomnianych "lekkich" materiałów, rzeźbiarz chętnie też sięgał do kamienia. Wykorzystywał jego walory symboliczne, które są wpisane w naszą kulturę europejską. 


W pracach Szańkowskiego można zauważyć wpływ myśli konceptualnej, lecz artysta zdaje się tylko wykorzystywać podstawowe założenia (np. w swoich instalacjach efemerycznych, po których zostaje tylko dokumentacja fotograficzna), sam idąc dalej aniżeli konceptualiści. "Mając w pamięci ten zapis przestrzenny można powtarzać rysunek dowolną ilość razy w każdym wybranym miejscu. Taka idea zapisu przestrzennego może wówczas wędrować myślą poprzez wszystkie istniejące lub tylko wyobrażone miejsca zaznaczając je swoją obecnością" (J. Myjak: "Przesłanie w kamieniu"). Do takich efemerycznych realizacji należą prace "Miejsca e nieskończoności" (1989, sznur, kamienie) i "Smuga cienia" (1989, czarne zwierciadło, sznur, kamienie, światło).


Jedną z ważniejszych cech artysty jest wspomniane już zainteresowanie łączeniem kilku dyscyplin artystycznych, co było efektem podróży po Francji. "W swoim pojmowasiu rzeźby widzę bardzo bliski jej związek z architekturą" - mówił. Uważał, że nie widzi większych różnic pomiędzy tymi dwoma gałęziami sztuki, poza warstwą utylitarną (architektury). Dodawał, że przecież te granice między gatunkami sztuki wymyślili ludzie, tak więc są to granice sztuczne. Najciekawsze rzeczy dla Szańkowskiego wydarzały się właśnie na pograniczu różnych sztuk. Zaś mówiąc o sobie, powiadał: "Nie obraziłbym się więc wcale, gdyby ktoś powiedział, że to, co od dawna robię nie jest już rzeźbą…". Faktycznie - Szańkowski zdaje się sprawdzać rozciągliwość ram rzeźby. I najważniejsze pytanie, które zadajemy sobie podczas oglądania prac Szańkowskiego - czy coś, czego już nie widzimy, jest nadal dla nas sztuką?



10.10.2010 r., Jolanta Nowaczyk