Polska sztuka / Twórcy ludowi / Muzyka

  • Opublikowano:

    2011-09-07
  • Odsłon:

    1093

Ludzie gościńca

Dziadów wędrownych nazywano dla odmiany „ludźmi gościńca”, byli bowiem kimś spoza społeczności, byli outsiderami skupionymi na przeżyciach duchowych i przekazywaniu ludowi ważnych, mądrych treści. Wędrujący to tu, to tam dziad, grający na lirze korbowej, należał wśród żebraków do najwyższej warstwy, budził strach, podziw i szacunek, a najbardziej ciekawość.

Jak wyglądali i czym zajmowali się dziadowie wędrowni?
Dziadowie byli żebrakami, wiecznymi pielgrzymami. Chodzili od wsi do wsi, modlili się, ale przede wszystkim śpiewali pieśni i przynosili nowiny z dalekiego świata. Co więcej - znali też magiczne zabiegi i lecznicze mikstury. Ludzie w wioskach czasami naigrywali się z nich, ale obowiązkowo przyjmowali ich w swoich domach. Uważano, że nie wpuścić w swoje progi dziada lirnika, to tak, jakby wypędzić samego Pana Boga. Działało to w dwie strony – za ugoszczenie dziada należało się spodziewać nagrody z Nieba. Dlatego dziad, chociaż ubogi, zawsze miał gdzie przenocować i co zjeść, a jeśli do tego był ślepcem – poważano go jeszcze bardziej. Zdarzały się nawet takie przypadki, że ojciec specjalnie oślepiał syna, by ten miał większe poważanie wśród lirników.
Wędrowni lirnicy i opowiadacze znikli z krajobrazu kulturowego polskiej wsi po I wojnie światowej; chociaż po II wojnie na odpustach pojawiali się jeszcze dziadowie – opowiadacze historii, którzy za drobne datki modlili się także w intencji swych ofiarodawców.

Jak wyglądała lira korbowa i jak się na niej grało?
Lira korbowa kształtem przypominała pokrowiec na skrzypce „uzbrojony” w specjalny mechanizm: koło poruszane za pomocą korby pełniło rolę "wiecznego smyczka", a struny melodyczne skracano za pomocą tangentów. Melodii towarzyszył dźwięk strun burdonowych.

Jaki był repertuar dziada wędrownego?
Lirnicy mieli szeroki repertuar pieśniowy, potrafili grać także do tańca, ale najchętniej i jakby „z założenia” grali ku przestrodze. Pełnili funkcję żywego przekaźnika informacji ze świata: o wielkich wydarzeniach współczesnych i dawnych, poruszających opowieściach, dramatycznych morderstwach, znali też na pamięć żywoty świętych i historie religijne. Z czasem ich opowieści oraz pieśni dziadowskie były także spisywane i wydawane pod postacią tzw. druków ulotnych, bądź po prostu broszur, jakie za kilka gorszy można było kupić na jarmarku lub odpuście.
Tekst pieśni dziadowskiej był szczególnym tekstem, jego struktura i poetyka ukazywały wyraźnie, iż odpowiadał on na pewne dokładnie sformułowane zapotrzebowanie odbiorców, powstawał w wyniku określonego zamówienia społecznego (zdecydowana większość tych pieśni zaczynała się od słów: „Posłuchajcie”, „Proszę posłuchać” itp.). Przedstawiane przez lirników wydarzenia historyczne, klęski, wojny, zarazy morowe czy w końcu zbrodnie funkcjonowały w pieśni przede wszystkim na za sadzie przykładu. Wybór tematu oraz funkcja informacyjna podporządkowane były zasadzie zysku. Nie każdy temat był przecież chwytliwy, chodziło o sprawy frapujące, zdolne do przyciągnięcia uwagi słuchacza. Autorzy pieśni dziadowskiej potrafili zadbać o szybką wymianę informacji, o ich dosłowną, a nie tylko pozorną aktualizację, szczególnie, kiedy jej tematem stały się powiatowe zbrodnie i skandale, a więc informacje, które można było sprzedać w mgnieniu oka. Czasem w repertuarze utrzymywały się pieśni stare, wydawałoby się kompletnie zdezaktualizowane, ale działo się to dlatego, że nie dezaktualizowała się w nich funkcja moralistyczna, dydaktyczna. Michał Waliński w swojej pracy „Funkcje pieśni dziadowskiej (na tle literatury jarmarcznej i folkloru żebraczego)” pisze: „Pieśń dziadowska ma na celu zaintrygowanie słuchacza. Służy temu pewien żelazny repertuar środków językowych i stylistycznych, klisz, sposobów obrazowania, hiperbolizacji itp. Wykonawca zawsze dysponuje naddatkiem argumentacji psychologicznej, odwrotnie proporcjonalnym do stosunkowo ubogiego w porównaniu z literaturą „artystyczną” zasobu środków poetyckich, jakimi włada. Bezpośrednim wzorcem poetyckim, i to wzorcem „słuchowym”, były dla pieśni dziadowskiej prymitywne najczęściej pod względem literackim pieśni religijne. Bez określonej porcji wzruszenia moralistyka utworów nowiniarskich byłaby jałowa i nieskuteczna.”

Wyobrażam sobie więc, że oczekiwanie na dziada wędrownego i jego opowieści było tym dla naszych przodków, czym dla nas jest czekanie na ukazanie się bestsellerowej powieści w księgarni. I to tej z gatunku dramatycznych bądź kryminałów…

Anna Ludwin, 22 sierpnia 2011