Polska sztuka / Poezja / Dwudziestolecie

  • Opublikowano:

    2009-11-09
  • Odsłon:

    727

Kazimiera Iłłakowiczówna

Kazimiera Iłłakowiczówna urodziła się 6 sierpnia 1892 w Wilnie, natomiast inne źródła podają rok 1889. Sama poetka pisała: "Metryka moja była czymś tak niepewnym, że bez skrupułów dodawałam sobie raz po raz lat, albo kiedy indziej odejmowałam". Była nieślubnym dzieckiem Barbary Iłłakowiczówny i Klenesa Zana, została bardzo wcześnie osierocona - ojciec, adwokat wileński, zginął śmiercią tragiczną, gdyż został zastrzelony w przedziale kolejowym w wieku 28 lat. Po śmierci matki, nauczycielki języków obcych i muzyki w Wilnie, rozdzielono ją z siostrą Basią i trafiła to rodzonego brata matki, Jakuba Iłłowicza. Nie dbał on jednak o dziewczynkę, co stało się głośne w najbliższej okolicy. Wtedy przyjęła ją do siebie Zofia Buyno z Zyberk - Platerów. Kazimiera bardzo kochała swoją opiekunkę i nazywała ją"matką Zofią". Tak pisała o niej: "Mama to było nade wszystko promieniowanie dobroci i nie tylko dobroci, ale samego Dobra". Wkrótce opuściła dom przybranej matki i została uczennicą liceum Platerówny w Warszawie. Debiutowała w 1905 roku na łamach "Tygodnika Ilustrowanego" - wierszem "Jabłonie". W latach 1908-1909 studiowała w Oksfordzie, a potem w Londynie. W tych latach poznała smak ciężkiej pracy fizycznej - zarabiała jako służąca, sprzątała domy. Chciała być w pełni niezależna i udało jej się to, cieszyła się wolnością. W roku 1911 ukazał się jej debiutancki tomik wierszy "Ikarowe loty", które podpisała jako I.K. Iłłakowicz. Kiedy poznał ją Stefan Żeromski w Zakopanem, powiedział: "Mój Boże! Więc I. K. Iłłakowicz jest kobietą!". Powiedział jej to, odwrócił się i już więcej nie spojrzał w jej stronę. Nigdy mu tego nie zapomniała, choć był on, jak się wyraziła, jej "duszy najszczerszym kochaniem". Po śmierci Z. Buyno wróciła do kraju i studiowała polonistykę i anglistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1910-1914. Wtedy poznała Józefa Piłsudskiego, u którego później (w latach 1926-1935) pracowała jako jego sekretarka.

Gdy ukończyła studia, wybuchła I wojna światowa. W tym czasie los przygotował jej wiele niespodzianek. Znalazła się na froncie rosyjskim jako siostra miłosierdzia; ciężko zachorowała na dyzenterię i otarła się o śmierć. Pracowała jako korektorka w drukarni w Piotrogrodzie, a w przededniu niepodległości powróciła do Polski i podjęła się pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych jako pierwsza kobieta w tej instytucji. Następnie została przeniesiona do sekretariatu pierwszego Marszałka Polski.

W 1939 roku wraz z innymi pracownikami Ministerstwa Spraw Wojskowych znalazła się w Rumunii, gdzie spędziła wojnę. Podjęła się tam pracy zarobkowej, udzielała lekcji angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Po wojnie poetka, jako reprezentantka elit rządzących w przedwojennej Polsce, miała duże trudności z powrotem do kraju, lecz pomógł jej w tym Julian Tuwim, którego Iłłakowiczówna nazywała "bratem z wyboru". Wróciła w 1947 roku, a na dworcu w Warszawie powitał ją Jarosław Iwaszkiewicz i minister Juliusz Starzyński. Iłłakowiczówna zamieszkała w Poznaniu. Przez całe życie Kazimiera prowadziła niezwykle ożywioną korespondencję. Fascynującą lekturą są listy Iłły do poetki - Joanny Kulmowej. A zaczęła się ta korespondencja od listu Iłłakowiczówny, która wyrażała swoje uznanie młodziutkiej poetce za wiersz "Po piątej eksmisji". Pisała w nim: "Łaskawa Koleżanko, z prawdziwym zachwytem przeczytałam Pani utwór o kimś, kto nie dopuszczony do mieszkania w Warszawie, przynajmniej kupił sobie grób na Powązkach, bo ja to właśnie zrobiłam d. 4 II 57 (kwatera 81, rząd 3, nr 24)".

Od tego listu zaczęła się przyjaźń dwóch znakomitych poetek. Iłła podkreślała wielokrotnie: "bardzo jestem dumna z naszej przyjaźni, mimo dużej różnicy wieku". Natomiast Joanna tak wspominała swoją starszą przyjaciółkę: "Zabawiła u nas parę dni zaledwie, ale jak wiele ścieżek przemaszerowała, ile krajobrazów się nałykała, tego policzyć by się nie dało (...). Miała twarde zasady. (...) nosiła długą czerwoną spódnicę uszytą z dwóch szkockich kraciastych chust, trzecia służyła jako szal i broń przeciw Ralfowi i Acanowi, które na ten widok grzały z podkulonymi ogonami do kuchni, nie tyle ze strachu, ile z respektu (...). Długo jeszcze wyglądała młodo i ładnie, miała w sobie dużo kobiecej zalotności".

Poetka żartowała nieraz, że na pisanie wierszy, mimo że jej opiekunka uznawała je za brzydkie i grzeszne, miała wpływ zabawa popularna wówczas w dworkach ziemiańskich - "sekretarz rymowany":

"Na kartce papieru pisano jedną linijkę i podawano sąsiadowi, który rymował do niej nastęony wiersz. Potem zasłaniał to, co napisał, pozostawiając tylko ostatnią linijkę. I tak kartka z coraz dłuższym wierszem szła przez całe towarzystwo. Odczytywało się ją na końcu jako niezmiernie bezsensowny zlepek rymów. Bawili się w to dorośli, ale i mnie do tej gry dopuszczano. Rymowanie szlo mi niezmierni łatwo".

Czego szukała poetka w poezji? Poetka pisała do swojego ucznia, Józefa Ratajczaka, tak: "Ja osobiście szukam w wierszach, poza pięknem języka i pomysłowością obrazowania - właśnie emocji. Chcę czytając być zaskoczona wzruszeniem". Jej poezja taka właśnie jest - dostarczają czytelnikowi głębokich przeżyć emocjonalnych. Niezwykła i oryginalna wyobraźnia magiczna, połączona ze zmysłem obserwacji i malarską zdolnością opisu plus szczypta groteski i absurdu było receptą doskonałą na sukces poetki. Otrzymała Nagrodę Literacką miasta Wilna (1930), Państwową Nagrodę Literacką (1935), Nagrodę Ministerstwa Kultury i Sztuki (1967), Nagrodę Miasta Poznania (1968) oraz Nagrodę Państwową I stopnia (1976), została również uhonorowana tytułem doktora honoris causa przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Była autorką wielu przekładów, tłumacząc z angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, rumuńskiego i węgierskiego. Przekład kongenialny to powieść Anna Karenina Tołstoja. Tłumaczyła także amerykańską poetkę Emily Dickinson, dramat Don Carlos Schillera (1932).

Należała do najwybitniejszych postaci życia literackiego w dwudziestoleci międzywojennym. Jej poezja była doceniana, a oprócz tego charakteryzowała się wyrazistą osobowością, żywą inteligencją, elegancją i nieprzewidywalność w kontaktach z ludźmi uczyniły ją postacią fascynującą towarzysko. Przyjaźniła się z wybitnymi postaciami: z Witkacym, Julianem Tuwimem, Marią Dąbrowską.

Od początku lat siedemdziesiątych zaczęła tracić wzrok. Lektorką ociemniałej poetki była Łucja Danielewska, która napisała książkę o Kazimierze Iłłakowiczównie pt. "Portrety godzin". Zmarła 16 lutego 1983 roku w Poznaniu, a została pochowana na Powązkach.

Jej osobą inspirowało się wiele pisarzy, poetów i muzyków, czego przykładem może być wiersz "Iłłą i Achmatowa" Władysława Broniewskiego, "Iłłakowiczówna Kazimiera" Jana Sztaudyngera, kompozycja Karola Szymanowskiego "Rymy dziecięce. Dwadzieścia piosenek dla dzieci na głos i fortepian op. 49", Witolda Lutosławskiego "Pięć pieśni na głos i fortepian", a ponadto wiersz poetki "Atlantyda" zaśpiewał Grzegorz Turnau.

Jolanta Nowaczyk, 27 sierpnia 2009