Myśli / 2008

  • Opublikowano:

    2008-11-25
  • Odsłon:

    286

„Jeśli nie możesz czegoś u kogoś zmienić,spróbuj to polubić”

Autor „Króla Maciusia I” - Janusz Korczak mawiał, że wady są zaletami, które się jeszcze nie rozwinęły i którym trzeba w tym pomóc. Jak ciepłe i pachnące dziecko wśród misiów, klocków i śpiących lalek. W tamtym bajecznym świecie otaczały nas święta, zapachy ciast, oddech matki i anioły.
W dorosłym świecie, w którym niewiele jest miejsca na Mikołaja i zdobienie pisanek, tak trudno istnieć skrzydlatym opiekunom. Czyż nie jest tak, że dzisiaj przez krętą górską ścieżkę, na kraju przepaści wprowadzają nas idole, maskotki i magiczne amulety. Kto próbuje zająć miejsce w naszych duszach obok lub zamiast anioła stróża? Czy z dziecinną wiarą i naiwnością odeszły one w niebyt ?
Straszne jest takie myślenie. Jednak jestem przekonany i doświadczam tego, że są obok nas. Trwają, bo wiedzą, że cierpliwi odnoszą sukces. Boimy się nazwać je po imieniu. Mówimy o intuicji, natchnieniu, przeczuciu. Lepiej tak, niż uchodzić za osobę nienowoczesną. Współczesność, która zagarnia nas swoją gwałtownością, bezwzględnością, namiętnościami odrzuca prostotę i kiczowatość.
Bywają także ludzie, którzy użyczają aniołom mieszkania w sobie samych. To jest właśnie w stylu aniołów – dyskrecja i pokora. Niewidoczni a tworzą spojrzenia, uśmiechy, słowa. Zmieniają wady w zalety.
Niekiedy mamy radość spotkania takich ludzi. Nigdy nie wiemy, ile jest w jednym drugiego, a w drugim pierwszego. Najłatwiej wówczas zawierzyć w czystość intencji i zachwycić się ich pracą. Niekiedy wystąpią jako „wspaniały człowiek”. Innym razem „oddany lekarz” lub „dobry duch rodziny”. Tacy ludzie nie są medialni a jest wokół nich aura, która ciągnie ludzi spragnionych ciepła. By rozgrzać przy tym ogniu kości, by odetchnąć choć na moment.
Ludzie uskrzydleni potrafią obronić przed głupotą. Rady są jak balsam na ranę, choć zwykle słuchają, bo największą potrzeba jest pragnienie przekazania szczerej opowieści.
Uskrzydleni także odchodzą. I trudno w to uwierzyć, bo dla świata są niezbędni. Ale oni nie umierają a zmieniają jedynie miejsce pobytu. A zostaje po nich światło, przy którym wyglądamy lepiej. To jednak musimy dostrzec sami.
Jeżeli jesteś sam, postaraj się w obcym tłumie odnaleźć kogoś, kogo mógłbyś polubić. Zacznij to robić, a może dzięki temu polubisz innych?
Spójrz w gwieździstą nic a opowiem Ci o konstelacjach i słońcach. I staną się one dla Ciebie bliskie, choćby dlatego tylko, że na jednej z nich mieszka Mały Książę, który jest bohaterem Twojego dziecinnego świata.

AB 2008.11.25