Polska sztuka / Film

  • Opublikowano:

    2011-09-06
  • Odsłon:

    455

Jerzy Skolimowski - malarz filmu europejskiego

Urodził się w 1938 roku w Łodzi; jego ojcem był bojownik ruchu oporu, został aresztowany i zamordowany w obozie koncentracyjnym. Po wojnie matka pracowała jako attache kulturalnego Polski w Czechosłowacji, gdzie młody Jerzy Skolimowski uczęszczał do elitarnego gimnazjum - wraz z Vaclavem Havlem oraz Milosem Formanem. Po latach wspominał o tym: „Z Havlem dzieliłem ławkę szkolną. On mi dawał ściągać łacinę, ja za niego rysowałem. Forman, szef sypialni, był od nas o kilka lat starszy i miał nieprzyjemny zwyczaj walenia nas po pyskach za źle posłane łóżka czy nieporządek w szafie” („Gazeta Wyborcza” 2001, nr 33).

Po powrocie do Polski studiował polonistykę i etnografię na Uniwersytecie Warszawskim. Wtedy łączył studia z różnorodnymi pasjami, takimi jak uprawianie boksu czy gra w zespołach jazzowych. Uczestniczył także w inicjatywach organizowanych przez teatr Bim-Bom w Gdańsku i warszawski Teatr Satyryków STS. Nawiązał wtedy wiele ważnych kontaktów, które przydały mu się później podczas realizacji „Walkowera” czy „Bariery”.

Następnie dostał się na Wydział Reżyserii łódzkiej filmówki, którą ukończył w 1963 roku. Podczas studiów pracował przy scenariuszu „Noża w wodzie” Polańskiego i „Niewinnych czarodziejów” Andrzeja Wajdy. Filmem dyplomowym Skolimowskiego był „Rysopis”, który został uznany za jeden z najlepszych debiutów polskiego powojennego kina.

Pierwszym pełnometrażowym filmem Skolimowskiego był „Walkower” (1965), niejako kontynuacja „Rysopisu”. Bohaterem jest trzydziestoletni Andrzej Leszczyc, który dwa lata swego życia spędził w wojsku, a jedyne co umie, to boksować. Porusza się między miastami, by brać udział w pokazowych miniturniejach. Po podróży jak zwykle wysiada z pociągu, tym razem z pociągu, pod którego kołami zginęła jego dziewczyna będąca z nim jeszcze zanim poszedł do wojska. Jednak Andrzej nie rozpoznaje jej zmasakrowanego ciała; znajomą twarz dostrzega jednak wśród wysiadających. Jest nią koleżanka ze studiów, która obecnie jest pracownikiem naukowym. „Walkower” zdobył uznanie krytyki i publiczności, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Doceniono dialogi oraz świetne operowanie długimi ujęciami, a przez to styl Skolimowskiego porównywano do kina Antonioniego.

W następnym roku powstał film, który wraz z „Rysopisem” i „Walkowerem” jest nieformalnie uznawany za pewnego rodzaju trylogię - jest nim „Bariera”. To dramat psychologiczny, którego bohaterem jest młody człowiek. Rzuca studia i dotychczasowe życie. To próba złamania barier, które wciąż go ograniczają: bariery pieniądza, wieku, starych zwyczajów i konwencji.

„Ręce do góry” to film z niezwykłą historią. Został zrealizowany w roku 1967, jednak nie wszedł na ekrany, gdyż został zatrzymany przez cenzurę. Dopiero 14 lat później reżyser mógł oficjalnie dokończyć film; dokręcił prolog. Premiera filmu odbyła się w 1985 roku, choć pierwszy pokaz tego filmu odbył się cztery lata wcześniej, podczas pierwszego Kongresu Kultury Polskiej. Co ciekawe, dosłownie kilka godzin po zakończeniu projekcji ogłoszono w Polsce stan wojenny. Według Giana Luigi Rondi, który był ówczesnym dyrektorem festiwalu w Wenecji, „Ręce do góry” był pewnym kandydatem do Złotego Lwa. Niestety - Komitet Centralny PZPR wycofał film z festiwalu.

Fabuła filmu dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich to luźno, nie do końca zgodnie z logiką seria ujęć: wspomnień i przemyśleń na temat współczesnego artysty i jego losu w świecie końca XX wieku. Druga część to zapis zjazdu absolwentów Akademii Medycznej w okrągłą rocznicę ukończenia studiów. Kiedy bankiet przeradza się w alkoholowe szaleństwo, odczytują depeszę kolegi, którego zabrakło na zjeździe. Jest nim lekarz pracujący na wsi, który prowokuje ich swoją wiadomością do złożenia mu niespodziewanej wizyty. Decydują się na odwiedzenie autora telegramu, by mu, jak sami mówią, „skuć mordę”.

W 1968 roku Skolimowski wyjechał z Polski, by móc realizować filmu w Anglii, Włoszech i Hollywood.

W 1991 roku reżyser podjął się próby zekranizowania prozy Gombrowicza - „Ferdydurke” lub „30 door key”. Ten alternatywny tytuł został nadany przez samego Skolimowskiego, który tę zmianę tłumaczył tak: „Niestety dla zachodniego odbiorcy słowo Ferdydurke brzmi jak spolszczone imię Ferdynanda. Chcąc uniknąć takiego odczytania wpadłem na pomysł, że fonetyczny zapis FERDY-DUR-KE jest bardzo bliski THIRTY-DOOR-KEY, zaś thirty zanotowane cyfrą 30 pozwala łatwiej zapamiętać ten absurdalny układ trzech słów, gramatycznie bez sensu, czyli tak jak chciał Gombrowicz”.  To polsko-angielsko-francuska produkcja, w której zagrali tacy aktorzy jak Robert Stephens (Pimko), Crispin Glover (Miętus) czy Iain Glen (Józio), zaś z polskich aktorów wystąpili Artur Żmijewski, Beata Tyszkiewicz, Jan Peszek i Tadeusz Łomnicki, a także sam Skolimowski.

Jak sam przyznał, po realizacji „Ferdydurke”, był bardzo niezadowolony: „ Zrozumiałem, że stojąc za kamerą, ulegałem zbyt wielu presjom i zacząłem brudzić sobie ręce”. Na wiele lat zrezygnował z kina, poświęcając się malarstwu. Przyznał też, że nie przypuszczał, że aż tyle czasu będzie potrzebował, by odbudować swoje relacje z filmem.

Po prawie siedemnastu latach milczenia, Skolimowski powrócił do świata filmu, reżyserując niezwykle doceniony film zarówno przez krytykę, jak i publiczność - „Cztery noce z Anną” (2008). Film został oparty na autentycznej historii, która wydarzyła się w Azji. Tytułowa Anna to pielęgniarka pracująca w małym szpitalu, w którą wcieliła się Kinga Preis. Drugim bohaterem jest Leon (Artur Steranko), który jest pracownikiem spalarni odpadów medycznych. Zakochuje się w Annie, ale obezwładniająca nieśmiałość nie pozwala mu zbliżyć się do swojej ukochanej. Dlatego odurza ją środkami nasennymi wkradając się do jej mieszkania, spędza całe noce na obserwowaniu śpiącej Anny. Przynosi kwiaty, robi porządki. Codziennie pozwala sobie na więcej, jednak w pewnym momencie zostaje przyłapany przez policyjny patrol.

Operatorem „Czterech nocy z Anną” został Adam Sikora, który jest znany z niezwykle malarskich ujęć do filmów Lecha Majewskiego. Film otwierał niezwykle prestiżowy przegląd „Piętnastu reżyserów” na festiwalu w Cannes, zaś Skolimowski i Steranko zostali uhonorowani kilkuminutową owacją na stojąco. Także w prasie film zebrał wiele pochlebnych recenzji. Najważniejsza gazeta we Francji, Le Monde napisała, że „Cztery noce z Anną łączą nastrój surrealistycznego thrillera i tragikomicznej farsy i są w nim wyraźne wpływy filmów Alfreda Hitchcocka i Bruno Daumonta”.

Ostatnim filmem Skolimowskiego jest „Essential Killing” (2010), w którym zgrał m.in. Vincent Gallo i Emmanuelle Seigner. Ten znany aktor odegrał główną rolę - terrorysty, któremu zarzucono morderstwo trzech amerykańskich żołnierzy w Afganistanie. Zostaje szybko schwytany i przewieziony do jednej z baz CIA, która najprawdopodobniej znajduje się w Polsce lub w innym państwie Europy Środkowej. Jednakże podczas transportu ma okazję do ucieczki, z której bez zastanowienia korzysta. Lecz to dopiero początek...

Film „Essential Killing” zachwycił publiczność Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie otrzymał dwudziestominutową owację. Zatem nie powinien zdziwić fakt, że Skolimowski otrzymał za ten film Nagrodę Specjalną Jury; także odtwórca głównej roli, Vincent Gallo, otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora. Po odebraniu nagród w Wenecji, słynny reżyser Quentin Tarantino w rozmowie ze Skolimowskim „wyrażał się w ogromnych superlatywach”. Przyznał też, że był to film wielkiego ryzyka. „[...] Quentin z uznaniem ocenił, że jest to film bez potknięcia”. Sam reżyser przyznał, że jest to najlepszy film w jego dorobku artystycznym. Został też doceniony w Polsce: film otrzymał cztery Orły, za najlepszy film, reżyserię, muzykę oraz montaż.

Mówiąc o Skolimowskim należy przypomnieć zapomniany fakt, iż jest to jeden z najbardziej znanych polskich reżyserów na świecie. Świadczyć o tym może to, że aż trzykrotnie jego filmy zostały umieszczone w prestiżowym rangingu najlepszych filmów roku, sporządzonym przez znane pismo „Cahiers du Cinema”. W liście filmów z 1967 roku wyróżniono „Barierę”, rok wcześniej „Walkower”, a w 1982 roku „Fucha”, która znalazła się ex eaquo z „Pasją” Godarda na drugim miejscu.


12.08.2011, J.N.

Bibliografia:

„Autorzy kina polskiego”, pod red. G. Stachówny i J. Wojnickiej, Kraków 2004
www.gutekfilm.pl
www.filmpolski.pl