Polska sztuka / Rzeźba

  • Opublikowano:

    2010-08-25
  • Odsłon:

    548

Jacek Waltoś - pomiędzy rzeźbą a obrazem

Jacek Waltoś urodził się w grudniu 1938 roku w Chorzowie. Ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie, a następnie krakowską Akademię Sztuk Pięknych na Wydziale Malarstwa. Jeszcze w czasie studiów, jako 21-latek, opublikował pierwszą recenzję z wystawy Henry Moore'a - od tego momentu datuje się działalność Waltosia jako krytyka sztuki, który przybrał pseudonim Jacek Buszyński. W 1961 roku w Krakowie, w prywatnym mieszkaniu Zbyluta Grzywacza (poznanego jeszcze w liceum) odbył się indywidualny pokaz prac Jacka Waltosia. Zostały pokazane obrazy olejne, gwasze, rysunki i akwaforty. Dwa lata później w Zakopanem w galerii "Pegaz" odbyła się pierwsza indywidualna wystawa, na której została zaprezentowana seria "Przemiany: Androgyne". Były to rzeźby, obrazy olejne, pastele i grafiki. W następnych latach odbyła się wystawa indywidualna w Krakowie, Jacek Waltoś brał udział w wystawie Młodzi Malarze Krakowa, w I Triennale Rysunku we Wrocławiu, w Krakowie w wystawie Rzeźba Roku 1965. 


W roku 1966 w krakowskim Pałacu Sztuki odbyła się pierwsza wystawa nieformalnej grupy WPROST. Grupa ta, została założona w tym samym roku; członkowie grupy często nawiązywali do brutalnego ekspresjonizmu Andrzeja Wróblewskiego. Z uwagi na to, że w latach 60. dominowała abstrakcja, która skupiała się głównie na problemach formy, Jacek Waltoś wraz ze znajomymi artystami chcieli mówić w sztuce "wprost". Waltoś najmniej z pozostałych członków grupy angażował się w dialog ze współczesnością; raczej od początku swojej twórczości starał się przedstawiać głębokie stany emocjonalne.


Nieco później, grupa wystawiała również w nowohuckim Domu Kultury, w krakowskim Pałacu Sztuki oraz w warszawskiej Galerii Sztuki Współczesnej, za którą grupa otrzymała nagrodę krytyki im. C. K. Norwida. Podczas tej wystawy Waltoś przedstawił m.in. rzeźby "Rozstanie", "Oczekiwanie", "W objęciach". Pojawiają się też nowe motywy: "Sam", "Wielokrotnie sam". W pracach "Wielokrotnie sam" przedstawione postaci stoją ze splecionymi dłońmi, które tworzą atmosferę ukrytego dramatu i napięcia uczuciowego. Stanisław Primus napisał o tych pracach tak: "Przyjaźń, uczucie niespełnione i krótkotrwałe, nieobecność i pożądanie, świadomość przemijania i nieistnienia, rozdarcie pomiędzy pragnieniem a niespełnieniem - oto istotna treść tych plastycznych symboli". 


Wstrząsający jest cykl "Poszukiwanie grobu dzisiaj" oraz dopełniające go "Czuwanie". Jacek Waltoś w tych pracach wspomina osobiste przeżycia. Autor towarzyszył komuś w poszukiwaniu miejsca, gdzie kiedyś rozstrzelano i pogrzebano bliską osobę. Stąd też, na obrazach z tego cyklu, widzimy postać wśród zieleni, którą widzimy od tyłu, klęczy ona przy geometrycznych obrzeżach mogiły. Również rzeźba z tego cyklu to postać klęcząca na deskach - bez rąk, twarzy; najdokładniej wyrzeźbione ma nogi i stopy. Andrzej Osęka w 1995 roku napisał: "Choć mało podobna zewnętrznie do Syna Marnotrawnego, malowanego przez Rembrandta, postać z "Szukania grobu", przywodzi na myśl to właśnie dzieło, gdzie także człowiek klęka przed człowiekiem, także jest żal - i jego zrozumienie, wyrażone w uścisku".


Ważnym projektem była "Pieta w trójnasób". Sam motyw Piety pojawia się dość często w dorobku artystycznym Waltosia: zazwyczaj wtedy występuje trzech klęczących, zwróconych do siebie postaci. Klęcząca postać pojawiła się już wcześniej, we wspomnianym "Poszukiwanie grobu, dzisiaj". Inną wersją Piety nazywa  artysta projekt "Płaszcz miłosiernego Samarytanina" (1982-1989). Jest to cykl obejmujący kilkanaście płócien, wiele rysunków i kilka rzeźb z brązu i cementu. Waltoś wielokrotnie przedstawia figurę nagiego mężczyzny otulonego, jak płaszczem, formą przypominającą postać ludzką. Marek Rostworowski, komentując tę rzeźbę, zauważył, że: "Waltoś był przekonany, że wziął ten tytuł z Ewangelii i nie chciał wierzyć, że Łukasz nie wspomina o żadnym płaszczu. Był to oczywiście tytuł własny, tak jak własny był obraz, którego czternaście chyba wersji powstało potem w ciągu pięciu lat. Jeżeli ktoś maluje tyle jakiś temat - maluje siebie". 


Jacek Waltoś niejednokrotnie w swoich pracach odwołuje się do dzieł innych autorów, zdaje się być pochłonięty poszukiwaniami nowej, aktualnej formy dla tradycji, dla opowiedzianych już przez historię i sztukę problemów ludzkiej egzystencji. Sam pisze: "Powrócenie do dzieł dawno dokonanych, do gestów lub znaków już przez kogoś uformowanych… Błogosławieństwo czy balast tradycji? Odwrócić się od niej nie sposób, więc jak ją przetworzyć i własne formy odnaleźć na temat dawno postawiony? Porywająca i przygniatająca świadomość słów, form i symboli to może jedne więcej skrzydła i garby nasze obecne". Do takich właśnie prac należą m.in.: "Eros i Psyche według Canovy" (1977).


Do innych ciekawych realizacji należy projekt z 1990 roku zatytułowany jako "Dr Freud bada duszę ludzką". Waltoś został zainspirowany muzeum Freuda w Hampstead, dlatego po wizycie rozpoczął cykl prac malarskich i rysunkowych, którego pełna nazwa brzmi: "Dr Freud bada duszę ludzką na wygnaniu, Hampstead, albo… dr Czechow gdzie indziej". I w ten sposób możemy oglądać rzeźbę "Sam", "Sen w słońce i w cieniu" , "X (Burza)", "Fedra (oczekująca)". Ostatnia z wymienionych, jest uważana za najpełniejszą wypowiedź artysty, która podsumowuje doświadczenia Waltosia z lat 1963-1974. "Fedra" to rzeźba na podstawie tragedii francuskiego dramaturga - Jean Baptiste Racine'a. Rzeźba Waltosia to próba przeniesienia tekstu dramatu na język wizualny. Realizacja składa się z dwóch elementów, które mogą istnieć niezależnie od siebie: są to rzeźby i rysunki wcześniej wykonane przez artystę. Pierwsza część, czyli "Miejsce (krąg światła}" to rzeźba przedstawiająca troje bohaterów "Fedry". Są to postaci naturalnej wielkości umieszczone w teatralnej przestrzeni zaznaczonej przez krąg światła. Całości dopełnia monumentalny obraz. Druga część projektu została zatytułowana jako "Akcja i czas". Tym razem możemy oglądać 12 niewielkich rzeźb i 30 rysunków. Figury to symbol dwanaście najważniejszych momentów tragedii. Waltoś powiedział, że w dramacie Racine'a zainspirowało go parę elementów: los (motyw tragicznych perypetii miłosnych), znakomita forma sceniczna i chrześcijański wymiar współczucia.


Pomiędzy rzeźbą a obrazem…  Alberto Giacometti, jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy naszego wieku, powiedział, że między rzeźbą a obrazem jest tylko jedna, lecz zasadnicza różnica - kiedy się maluje, obrazu jest coraz więcej, rzeźbiąc zaś, artysta pozbywa się materiału. Dorobek artystyczny Jacka Waltosia ukazuje dylemat artysty, który robi jedno i drugie. Waltoś uważa, że krąży w realizowaniu danego motywu w malarstwie, rzeźbie albo rysunku, szukając najlepszego rozwiązania warsztatowego. Przyznał, że często nie może się zdecydować, która z dziedzin jest ważniejsza i w której dany motyw znajduje najlepsze wcielenie. Jednocześnie powiedział, że wszystko, co najważniejsze, zaczęło się u niego od rzeźby. To właśnie rzeźba skonkretyzowała jego zainteresowanie człowiekiem. 


Waltoś powiedział w jednym z wywiadów, że stara unikać się gry w symbole, używania w sposób programowany języka symboli jakimi dysponuje psychologia głębi czy antropologia kultury. "Nie pracuję wg założeń, wzorów. Jeśli odkryć się dają później w interpretacji - to co innego" - w jego pracach często widać bezpośrednie emocjonalne impulsy, a jego symbolika jest złożona i niejednoznaczna, obfitująca w metafory, odniesienia filozoficzne i literackie. O jego sukcesie świadczy fakt, że prace Waltosia znajdują się w zbiorach m.in. w Muzeach Narodowych w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu, Muzeum Sztuki w Łodzi oraz w licznych kolekcjach prywatnych w kraju i zagranicą. 


Najbliższa wystawa Jacka Waltosia zatytułowana "Ludzie Czechowa" odbędzie się podczas łódzkiego Festiwalu Czterech Kultur. Wernisaż wystawy będzie jednocześnie otwarciem festiwalu, odbędzie się on 14 września w Galerii Willa. Więcej informacji na oficjalnej stronie festiwalu: http://pl.4kultury.pl/


Jolanta Nowaczyk, 18 sierpnia 2010 r.