Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-05-07
  • Odsłon:

    252

Ile bezsensu w sensie, a ile sensu w bezsensie…

Tak jak w roztrząsaniu o podróży w czasie, wydawałoby się,według naukowych wywodów, jest szczypta bezsensu, tak w bezsensie dowodzenia o czymkolwiek wyłania się sens. Myślenie jest proste w tym przypadku. Trzeba co prawda być trochę szaleńcem, by uważać, że w sensie jest bezsens i odwrotnie. A jednak. Wydarza się coś bezsensownego, po ludzku rzecz biorąc, czysty bezsens,by jednak go zrozumieć, należy dostrzec w nim sens zapisany w przeszłości lub rokujący czymś sensownym na przyszłość.  Jedno albo przeczy drugiemu, albo wynika z siebie wzajemnie i stanowi podwaliny pod dalsze wykluczające się lub uzupełniające się tezy.Dowodzenie o czymś jest dla niektórych tak łatwe jak zauważenie tego, że deszcz pada, kiedy pada, a kiedy nie pada, to nie pada. Prosta zasada logiki.Wnioskowanie od szczegółu do ogółu – indukcja albo od ogółów do szczegółów –dedukcja.  To, że pada zauważą wszyscy, ale dlaczego pada w danym momencie, to już dla niektórych będzie pierwszym stopniem trudności w sformułowaniu właściwej odpowiedzi.  Podczas ostatniej  konferencji prasowej premiera Tuska dziennikarze zadawali tak żenujące pytania, że zastanawiające jest to, w jaki sposób otrzymali dziennikarski glejt,potwierdzający ich umiejętności.

Jeden z uczniów, zdający teraz matematykę na maturze,stwierdził, że na szczęście będzie to jego ostatni kontakt z matematyką, bo ona mu do niczego potrzebna nie będzie, gdyż wybiera się na dziennikarstwo. Jaki będzie z niego dziennikarz, jeśli on matematykę ma za nic? Na pewno byle jaki…nie inaczej, bo  ktoś taki, pozbawiony jest tego, co w dziennikarstwie jest istotne – abstrakcyjnego i logicznego myślenia. To i mamy byle jakich dziennikarzy, jakich mamy, nie na miarę:   M. Czapskiej, J. M. F .Czapskiego, A. Gołubiewa, J.Giedrojcia,  J.Hennelowej, P. Jasienicy, H.Krall, St. Kisielewskiego, J. Paradowskiej, D. Passenta, T. K. Toeplitza, J. Maziarskiego, J.Turowicza i wielu innych – mistrzów sztuki dziennikarskiej.

Nie wiem, jak u nich było z matematyką, ale zapewne nie najgorzej, bo z logiką byli  i są do przodu a nie do tyłu. Być może nie mieli i nie mają pojęcia o układach scalenia, ale przynajmniej nauczyli się rachować, bo do szkoły chodzili w czasach, gdy nie było kalkulatorów i kart bankomatowych.  Pytano niektórych polityków, czy poradziliby sobie z maturalnymi zadaniami matematycznymi, odpowiedzieli, że nie. To i tacy z nich politycy bez „ładu i składu”. Ile bezsensu w sensie, a ile sensu w bezsensie zauważy ten, który z matematyką nie jest na bakier. Czy humaniście potrzebna jest matematyka? Może nie najbardziej potrzebna, ale w jakimś stopniu na pewno tak. Dzięki niej ćwiczy się umysł, a ona sama powoduje, że wgłębiamy się w istotę rzeczy. Humanista staje się w pełni humanistą, jeśli łączy ze sobą wiedzę humanistyczną z matematycznym myśleniem. Gdy nie ma matematyki, tam niema zdyscyplinowanego myślenia, powstaje chaos. To matematyka pozwala rozwiązywać problemy. Wiemy też i  o tym, że przedmiotem refleksji estetycznej są obiekty matematyczne. Mówi się o estetyce w samej matematyce jaki o estetyce matematyki. Bez matematyki nie byłoby harmonii piękna.Pitagorejczycy widzieli liczby we wszystkich pojawiających się zjawiskach. Byty matematyczne są odzwierciedleniem świata idei.  Zatem twierdzenie, że matematyka się nie przydaje, jest twierdzeniem fałszywym. Także nauki przyrodnicze i techniczne  powiązane są matematyką. Poszczególne części pasują do siebie i przynależą do jednej całości, w której ujawnia się piękno matematycznego myślenia, które zawsze jest odkrywcze, a sens, jako wynalazek natury, pozostaje w sprzeczności z bezsensem odkrytym przez człowieka zagubionego podejrzeniami i obciążonego szalbierstwem, czego doświadczamy niemal codziennie w naszym społecznym życiu. By podołać właściwemu pojmowaniu rzeczy, pamiętajmy maksymę Kanta  - „Tyle jest w każdym poznaniu nauki,ile jest w nim matematyki” . Gdyby niektórzy dziennikarze byli dobrzy z matematyki, to z pewnością nie węszyliby i nie zadawaliby niewłaściwych pytań i nie pisaliby głupot, bo od bezsensu do sensu droga daleka, choć  zarówno jedno jak i drugie jest problematyczne, bo wzajemnie się wyklucza albo wynika jedno z drugiego, ale żeby to zrozumieć trzeba rozumieć matematykę.  

Krystyna Jadamska – Rozkrut