Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-05-24
  • Odsłon:

    246

Czy w takim lesie zbierać będziemy poziomki…

Bohater książki – „Akta Harry`ego Dresdena” – Jima Butchera, detektyw i profesjonalny mag z Chicago,  ma problemy ze znalezieniem pracy, bo mało jest ludzi, którzy wierzyliby w magię jak ten, który obraca się w świecie demonów wampirów, wilkołaków, elfów i duchów, wierząc, że to wszystko istnieje naprawdę. Jako taką egzystencję zapewnia mu Wydział Śledczy miasta, który regularnie korzysta z jego nadprzyrodzonych zdolności. W tej powieści wszystkie akta, dotyczące spraw wykroczeń, są świadectwem tego, że demon cały czas kusi śmiertelnika do niecnych zachowań. Znane są średniowieczne alegorie, według których  pies to pokusa i zawiść, czerwień  - miłość i władza, czerń  to niewiara, grzech,
lew - pycha, lis - obłuda i chytrość, wilk – chciwość, żółć – zdrada a pantera to rozwiązłość.
Natomiast las jest symbolem pokusy świata i grzechu. Wydawałoby się, że las powinien być symbolem zdrowia i odpoczynku. Wymyślono inaczej. Może, dlatego że w lesie jest dużo różnorakich drzew jak w mieście ludzkich osobników? Podłoże takie samo a drzewa niejednolite. Nigdy też nie wiadomo, co z leśnej gęstwiny się wynurzy. Łatwo można wpaść w zasadzkę przygotowaną dla zwierzyny albo omotać twarz zdradliwą pajęczyną, co do przyjemności nie należy. Jakie to natomiast pokusy może kryć w sobie las? Pewnie tak różnorodne jak drzewa. Łatwo przecież skryć się pod osłoną lasu, by dokonać czegoś grzesznego. Nietrudno to sobie wyobrazić. Te oddające się sobie pod krzaczkami pary, dobrowolnie zawiązane na krótką chwilę rozkoszy albo inne, występujące pod presją gwałtu, czy może zaduch,  z powodu sterty śmieci zwożonych ukradkiem, porzucane rupieci, akty zemsty, zasypane mogiły i miejsca postrachu, słowem wiele przykrych niespodzianek, wywołanych taką czy inną pokusą – oszustwa, rozwiązłości, bijatyki, morderstwa.. Nasza rzeczywistość to jeden ogromny las zaskoczeń. Choćby aktualna powódź, która ma, czym zadziwić. Na ekranie TV widzimy rozpaczających i narzekających ludzi. W niektórych miejscowościach ludzie zakasują rękawy i biorą się do roboty, a w innych tylko smęcą, że władze zaniedbały. Na zawodzeniu się nie kończy. Liczni tworzą tłum gapiów, przyglądających się pracy strażaków i wojska.
Czy nie jest to przypadkiem pokusa lenistwa i bierności? A to łączy się z niczym innym, jak
z postępującą pokusą jałmużny w przekonaniu, że komuś się coś należy.
Sytuacja jakby wyjęta z rosyjskiej bajki o czarodziejskim szczupaku. Pewien starzec miał trzech synów, dwóch mądrych i jednego głuptaska. Kiedy pracowici bracia pojechali na targ, ich żony zaczęły popędzać głuptaska - lenia, by wziął się do roboty, a on ciągle się wymigiwał  i mówił, że mu się nie chce. W końcu zgodził się przynieść wodę z przerębla.
W przeręblu złapał szczupaka, który odezwał się ludzkim głosem, by go puścił, a ona spełni każde jego życzenie. Od tej pory Jemielia (tak miał na imię)  wysługiwał się szczupakiem. Wystarczyło, że zawołał – „Spraw szczupaku w oka mgnienie, niech się spełni me życzenie…” i miał wszystko w zasięgu ręki, czego zapragnął.  Czy nie jest tak, że wychowani na peerelowskim garnuszku ludzie, którzy bez kłopotu mogli uciec z rynku pracy, a później rozpuszczeni grochówką Kuronia czekali na zasiłek, czy czasami ci ludzie, nie przywłaszczyli sobie takiego zawołania, by ktoś spełniał ich życzenie, a oni nic w zamian z siebie nic nie dają?  Poszkodowani dostaną pomoc krótkotrwałą i tyle tylko z tej pomocy będą mieli, bo nie ożenią się z carówną ani w pałacu, krytym złotym dachem, mieszkać jak Jemielia, nie będą, gdyż im się nawet szczupaka złowić, nie chce.
A jak to jest z politykami? Widzimy ich pokusę walki o władzę, ich zacietrzewienie i złą wolę w prześciganiu się o pierwszeństwo w sondażach publicznych, brak wizji i realizacji tego, co najbardziej pilne,choćby przeciwdziałanie katastrofom.
Pycha i zawiść, także podstęp i zła wola. To wszystko za sprawą kuszenia, które rozsiewają,  wspomniane na początku tego wywodu, demony. One tylko czekają na słabych , by zgarnąć ich do swej sieci. Cóż… można powiedzieć, że żyjemy w lesie, w którym zadomowiły się wilkołaki, czyhające na naszą codzienność. Czy w takim lesie, pełnym pokuszenia, zbierać będziemy poziomki, jagody i grzyby, czy może utoniemy w mrocznej beznadziei, jeśli cokolwiek dla siebie dobrego wypatrzymy do koszyka leśnych przysmaków?  Niestety, pokusy są tak silne, że najczęściej jest tak, jak to ocenił w „Portrecie Doriana Graya” – Oskar Wilde – „Jedynym sposobem pokonania pokusy jest uleganie jej.”
Czyżby nie było na nią mocnych? Za to, na pocieszenie Adam Mickiewicz bardziej optymistycznie w tej sprawie się wypowiada: „Nawała pokus równie jako morska burza dzielnych pływaków wznosi, a słabych zanurza.” Może jednak ci dzielni „pływacy” zbierać będą  poziomki w zatrutym przez biesy lesie…

Krystyna Jadamska - Rozkrut  2010.05.24