Myśli / 2008

  • Opublikowano:

    2008-10-16
  • Odsłon:

    241

„bo ludzie mają trochę serca - czasem nawet całe”

Mam wiele ulubionych myśli, ta jednak, której autorką jest młoda dziennikarka, przylgnęła do mnie na długo. Proste stwierdzenie, które wynika z umiejętność obserwacji.
W każdym momencie pragnieniem naszym jest, aby nić życia była prosta i jak najmniej skomplikowana. Tymczasem, wbrew usilnym staraniom, wije się ona, splata i krzyżuje w wielu miejscach. Od samego początku łączy z losami innych. Początkowo są to opiekuńcze skrzydła rodziców. Później, gdy wkraczamy w okres buntu zaczynamy podążać krętą ścieżką samodzielności, by jej się uczyć i pleść warkocz rodzin, dzieci, pokoleń – warkocz radości i zależności. Rodziny, znajomi, przyjaciele, koledzy w pracy i pani w okienku na poczcie – dziesiątki, setki, tysiące twarzy. Większość z nich pragnie szczęścia, zdrowia, dobrobytu i spokoju.
Skoro kierunek jest wspólny, Matematyk rzekłby – a zwrot zgodny, to dlaczego „ludzie mają trochę serca”?
Pewnie dlatego, że każdy ma swój sposób na realizację tych pragnień, co nie zawsze jest zgodne z pomysłem innych. Czym bardziej forsujemy swój plan, tym bardziej mamy „trochę serca”.
Skoro kierunek jest wspólny, Matematyk rzekłby – a zwrot zgodny, to jak sprawić aby mieć więcej niż „trochę serca”?
Nazywam to trudną sztuką kompromisu. Nie jest trudno, gdy cele są zbieżne i mama i syn pragną spędzić wspólnie święta. Łatwe, kiedy tata i córka planują wyjazd na narty. Gorzej, gdy ja kino a Ty teatr. Najtrudniej jest z obowiązkami. Cóż, jesteśmy gatunkiem obdarzonym intelektem. Mniejszym lub większym, ale przecież i głupiec ma swoją rację. Trudna sztuka kompromisu, to umiejętność oddawania pola w takim stopniu, by nie popaść w niezadowolenie, a dać drugiej stronie przyjemność lub satysfakcję. Szczerych do końca ludzi nie ma. Każdy chowa w zakamarkach swojej duszy tajemnice mniejsze lub większe. To prywatność, która jak linie papilarne wyróżnia nas spośród tłumu. To wartość sama w sobie, choć często stwarza problemy nie do ogarnięcia. Skoro są sprawy nie do wypowiedzenia, to nie należy tego czynić. Warto jednak zadbać o własne zadowolenie, co daje „trochę serca” i o radość splecionych nici, co być może rangę „trochę” podniesie do stanu „całe”.


AB 2008.10.16