Polska sztuka / Malarstwo / Współczesnośc powoj

  • Opublikowano:

    2009-06-28
  • Odsłon:

    780

Antyestetyzm w sztuce formą obrony przed złowrogą rzeczywis-tością, czyli świat widziany oczami Zbyluta Grzywacza

Zbylut Grzywacz zawsze żywo reagował na absurdy polskiej rzeczywistości, które niejednokrotnie uniemożliwiały normalne funkcjonowanie w naszym kraju. Malował on więc niekończące się kolejki, bezbarwną masę ludzi o zamazanych twarzach oraz ponurą wegetację zdeformowanych postaci.
Zbylut Grzywacz urodził się 4 czerwca 1939 roku w Krakowie. W 1957 roku artysta dołączył do grona studentów malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a kilka lat później zakończył edukację i odebrał dyplom z rąk Emila Krchy.
Niedługo po ukończeniu studiów Zbylut Grzywacz został współtwórcą grupy „Wprost”, w której działał później wraz z Maciejem Bieniaszem, Leszkiem Sobockim i Jackiem Waltosiem. Członkowie tego ugrupowania tworzyli w oparciu o idee Nowej Figuracji. Zgodnie z złożeniami neofiguracji świat przedstawiony, a przede wszystkim ludzkie postaci winny być zdeformowane i pozbawione piękna. Realistyczne wizerunki ludzi były więc dodatkowo zniekształcane w pełen ekspresji sposób – znaczone chorobami, wrzodami i objawami starości ciała miały być odbiciem trudnej rzeczywistości, w której przyszło żyć twórcom i ich rodakom. Obrazy członków grupy „Wprost” nie miały reprezentować ponadczasowego piękna, daleko im też było do sztuki dla sztuki. Dzieła Zbyluta Grzywacza oraz innych przedstawicieli Nowej Figuracji stanowiły jakoby komentarz do aktualnej sytuacji społecznej i politycznej – były rodzajem malarskiej publicystyki, ściśle podporządkowanej konkretnym ideom. Artyści tego nurtu nie mogli sobie pozwolić na tworzenie abstrakcyjnych obrazów, których znaczenie było zrozumiałe jedynie dla krytyków – ich sztuka dotykała konkretnych problemów, a jej odbiorcą miał być zwyczajny człowiek. Nie znaczy to, że obrazy Zbyluta Grzywacza były celowo upraszczane – tego typu zabieg nie był wcale konieczny. Kluczem do zrozumienia idei miało być bowiem realistyczne przedstawienie postaci, których brzydota i zmęczony wyraz twarzy wyrażały więcej, niż najlepiej dobrany zestaw symboli. Jak sama nazwa grupy wskazuje, jej członkowie mieli mówić wprost o otaczającej ich rzeczywistości nawet, jeśli powstałe w ten sposób dzieło miałoby być pozbawione walorów estetycznych. Prace artystów z tegoż ugrupowania zostały docenione przez krytykę, a sami twórcy byli wielokrotnie nagradzani – otrzymali oni m.in. Nagrodę Krytyki Artystycznej im. C. K. Norwida oraz Nagrodę Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Grupa „Wprost” przestała istnieć dopiero w połowie lat osiemdziesiątych, czyli po prawie dwudziestoletniej działalności.
Oprócz malowania zaangażowanych społecznie obrazów artysta zajmował się również edukacją – od 1972 roku wykładał w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie po niespełna dwudziestu latach przyznano mu tytuł profesora.
Poza malarstwem wielką pasją Zbyluta Grzywacza było zbieranie skamieniałości oraz minerałów. Zdołał on zgromadzić pokaźną kolekcję, w której skład wchodziło około 3000 okazów. Artysta postanowił przekazać cały swój zbiór krakowskiemu Muzeum Przyrodniczego. Zbylut Grzywacz przyczynił się do powstania Sekcji Miłośników Minerałów i Skamieniałości, która funkcjonowała przy Polskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk o Ziemi, a także redagował i wydawał czasopismo „Kamienie”.
Stałym motywem w twórczości Zbyluta Grzywacza była kobieta, której daleko jednak do zjawiskowo pięknej damy, znanej nam z wielu dawnych obrazów mistrzów pędzla. Kobiety Grzywacza są zwykle ociężałe i niezgrabne, a ich ciała i twarze pokrywają zmarszczki, rozstępy, blizny oraz przebarwienia. Dziewczęta, matki i staruszki pojawiają się w wielu cyklach stworzonych przez artystę, wystarczy tu wspomnieć choćby o: „Lalkach”, „Opuszczonych”, „Rozebranych” i „Utrwalonych”.
W latach 1984-1985 Zbylut Grzywacz namalował monumentalną kompozycję, zatytułowaną „Kolejka (Siedem etapów w życiu kobiety)”. Tematem wszystkich trzech części jest przemijanie pokazane na przykładzie zmian zachodzących w ciele kobiety na przestrzeni całego jej życia.
Pierwszy obraz przedstawia dorastanie – dwie nagie dziewczyny z wyraźnymi śladami przebarwień po strojach kąpielowych nieśmiało zerkają w stronę widza. Ich postacie wypełniają niemal całą powierzchnię dzieła, zza sylwetek dziewcząt wystają jedynie dwie niebieskie plamy reklamówek lub bliżej nieokreślonego płótna.
Drugi obraz ukazuje kolejny etap życia kobiety – macierzyństwo. Widzimy na nim obwisłe ciała świeżo upieczonej matki trzymającej niemowlę oraz ciężarnej, obejmującej swój nabrzmiały brzuch. W przeciwieństwie do dziewcząt z pierwszej części kompozycji obydwie kobiety zostały ujęte z profilu (pierwsza z prawej jest nawet lekko odwrócona tyłem w stronę widza). Nierównomiernie opalone ciała, jaskrawofioletowe włosy jednej z postaci oraz zmęczone twarze matek sprawiają, że przedstawione przez artystę wizerunki kobiet znacznie odbiegają od współczesnych kanonów piękna.
Ostatnia część kompozycji o przemijaniu ukazuje odwrócone tyłem staruszki, które przyglądają się tajemniczym niebieskim płótnom. Ich całkowicie pomarszczone i zdeformowane ciała w połączeniu z zaniedbanymi, pełnymi odrostów włosami tworzą przygnębiający obraz starości, który staramy się zwykle wyprzeć z pamięci. Aby pełniej ukazać beznadziejność ludzkiej egzystencji, artysta ustawił wszystkie kobiety na ciemnej, brukowanej ulicy i pozbawił je jakichkolwiek dekoracji.
Pozbawione piękna, zmęczone i zrezygnowane kobiety przewijają się przez niemal całą twórczość Zbyluta Grzywacza. Wyjątkiem jest ostatni etap życia artysty, kiedy to malarz zaczął przedstawiać obdarzone urokiem dziewczęta. Oprócz aktów tworzył on także wizerunki świętych i pejzaże, a pod koniec życia zainteresował się również fotografią. Zbylut Grzywacz zmarł 16 lipca 2004 roku w Krakowie.
Nina Kinitz 23 czerwca 2009